fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ukraina rywalizuje z Marokiem

AFP
By dogonić obecny stan gospodarki Polski, Ukraina potrzebuje 20 lat. To najbardziej optymistyczny scenariusz dla Kijowa.

O sytuacji gospodarczej nad Dnieprem rozmawiano w środę podczas dyskusji w amerykańskiej izbie handlowej w Kijowie (American Chamber of Commerce in Ukraine). Przedstawiciel Międzynarodowego Funduszu Walutowego na Ukrainie Gosta Ljungman przedstawił trzy scenariusze przyszłości ekonomicznej Ukrainy.

Pierwszy, najbardziej optymistyczny, polega na tym, że Kijów skutecznie przeprowadzi reformy (m.in. wymiaru sprawiedliwości) i uruchomi rynek wolnego obrotu ziemią rolną bez żadnych ograniczeń. Do tego Ukraina musiałaby mieć co najmniej 6-proc. wzrost PKB rocznie. Wtedy, według MFW, ukraińska gospodarka dogoni obecny poziom polskiej gospodarki w 2038 r. Pozostałe dwa scenariusze wydłużają te perspektywy o kilkadziesiąt lat.

– Biorąc pod uwagę obecny stan rzeczy na Ukrainie, pierwszy scenariusz jest mało prawdopodobny. Do wzrostu potrzebni są inwestorzy, którzy nie przyjdą, dopóki nie będzie niezawisłych sądów i dopóki struktury siłowe nie przestaną cisnąć na biznes. Trzeba wykonywać program reform MFW, by zacząć w ogóle biegnąć za Polską – mówi „Rzeczpospolitej" Serhij Fursa, finansista z kijowskiego oddziału Dragon Capital.

Trzyletni program wsparcia z MFW Kijów uzgodnił jeszcze pod koniec zeszłego roku. Chodzi o 5,5 mld dolarów, by jednak otrzymać pierwszą transzę, Ukraina powinna wykonać szereg warunków, ale reformy Zełenskiego utknęły w ślepym zaułku. Jeden z nich dotyczy zniesienia moratorium na obrót ziemią rolną. Powstała nawet ustawa regulująca zasady funkcjonowania nowego rynku gruntów.

Do drugiego czytania trafiła na początku lutego już po poprawkach, m.in. ziemi rolnej nie będą mogli kupować obcokrajowcy. Okazało się, że mają większość parlamentarną. Partia prezydenta Sługa Narodu nie jest w stanie szybko jej przeforsować. Opozycja, w tym Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko i prorosyjska Opozycyjna Platforma – Za Życie, zgłosiła aż 4 tys. poprawek. Dotychczas Rada Najwyższa zdążyła odrzucić około 700.

– Jak tak dalej pójdzie, to do kwietnia się wyrobią. To celowe działania opozycji, która wykorzystuje ten temat wyłącznie w celach politycznych. Rządzące ugrupowanie woli nie ryzykować, więc pokornie odrzuca te poprawki, by później nie podważano legalności reformy – mówi „Rzeczpospolitej" Wołodymyr Fesenko, znany kijowski politolog.

– Zełenski znalazł się w pułapce, ponieważ nie może wdrażać innych reform, dopóki nie zakończy się przyjęcie ustawy gruntowej – dodaje.

W kolejce czeka już druga ustawa, na którą MFW zwraca szczególną uwagę. W ukraińskich mediach została ochrzczona jako „ustawa Kołomojskiego", ponieważ zakazuje zwrotu banków, które niegdyś zbankrutowały i zostały znacjonalizowane, byłym właścicielom. Chodzi o największy bank komercyjny na Ukrainie – Privatbank, za którego ratowanie Ukraińcy w 2017 r. zapłacili ponad 5 mld dolarów.

Oligarcha Igor Kołomojski, który powrócił na Ukrainę po wygranej Zełenskiego w 2019 r., domaga się zwrotu akcji. Sprawa utknęła w ukraińskich sądach.

– Jeżeli Zełenski nie przeforsuje tych reform i nie otrzyma kredytu MFW, nie będzie wzrostu gospodarczego. Bez tej współpracy Ukraina będzie miała problem z wypłacalnością i straci zaufanie zagranicznych partnerów – mówi Fursa.

Dość powiedzieć, że poziom życia na Ukrainie (z uwzględnieniem siły nabywczej hrywny), jak wynika z danych MFW za 2018 r., jest mniej więcej na poziomie Maroka i Filipin. Gorzej niż na Ukrainie, z państw byłego Związku Radzieckiego, żyją jedynie w Kirgizji oraz w Tadżykistanie i Uzbekistanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA