fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nowa Ostpolitik Berlina: stara koncepcja na nowe czasy

AFP
Po aneksji Krymu Niemcy zmieniły swą politykę wobec Rosji. Nie wiadomo, jak długo taki kurs jednak utrzymają.

– Obie strony muszą przyczynić się do deeskalacji konfliktu – zadeklarował Heiko Maas po niedawnych rozmowach z ministrem Pawlo Klimkinem w Kijowie na temat sytuacji w Cieśninie Kerczeńskiej. Takie słowa szefa niemieckiej dyplomacji wywołały konsternację, gdyż można odnieść wrażenie, że w konflikcie rosyjsko-ukraińskim Berlin zmienia perspektywę. Tym bardziej że Heiko Maas szuka formuły dla nowej polityki wschodniej. Nie niemieckiej – jak podkreśla – ale europejskiej.

– Jeżeli Rosja przerwie działania – nie będzie wojny, jeżeli uczyni to Ukraina – nie będzie Ukrainy – skomentował słowa Heiko Maasa znany ekspert James Holtum. Opinię taką poparł Andrij Deszczyca, ambasador Ukrainy w Polsce, który w poniedziałek w Warszawie wziął udział w dyskusji na temat polityki Rosji. Ambasador zwraca przy tym uwagę, że stanowisko Berlina wobec Moskwy uległo zasadniczej zmianie po aneksji Krymu przez Rosję, co Kijów mocno docenia.

Berlin zapewnia, że nie zmienia polityki, o czym świadczy poparcie Niemiec dla sankcji wobec Rosji, kiedy dokonała aneksji Krymu, zaangażowała się w walki we wschodniej Ukrainie oraz w konflikt w Syrii. „Rząd stoi na stanowisku, że drzwi do dialogu z Rosją są nadal otwarte i angażuje się w poszukiwania rozwiązania konfliktu na wschodniej Ukrainie" – czytamy na stronie niemieckiego MSZ. Brak jednak bezpośrednich odniesień do słów Heiko Maasa w Kijowie, choć podkreśla się, że w kwestii integralności terytorialnej Ukrainy kompromisów być nie może. W tej formule mieści się także sprawa żeglugi w Cieśninie Kerczeńskiej. Wkrótce ma się odbyć spotkanie ekspertów, którzy będą rozmawiać o rozmieszczeniu misji obserwacyjnej. Miałaby się ona składać z Niemców i Francuzów. To w zasadzie wszystko, co Berlin ma dziś do powiedzenia w sprawie Ukrainy. W gruncie rzeczy – nic nowego.

Niewiele nowego jest także w założeniach nowej polityki wschodniej, o której mówi od pewnego czasu szef niemieckiej dyplomacji. Jej kierunki wyjaśniał w przemówieniu na listopadowej konferencji w Berlinie. Miałaby być swego rodzaju nowym wydaniem Ostpolitik Willy'ego Brandta, choć jednocześnie stanowić część europejskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Jej zasadnicze punkty dotyczą: stabilności i bezpieczeństwa w Europie opartych na zasadach nienaruszalności granic, ściślejszych powiązaniach gospodarczych pomiędzy Wschodem i Zachodem oraz wzmocnieniu demokracji, państwa prawa i praw człowieka poprzez aktywną wymianę na poziomie społeczeństw obywatelskich.

Wszystkie te punkty są modyfikacją polityki niemieckich rządów wobec Moskwy ostatnich lat do momentu aneksji Krymu. Kształtowała ją zasadniczo myśl polityczna SPD począwszy od kanclerza Gerharda Schrödera i Dialogu Petersburskiego (doroczne spotkania elit politycznych, gospodarczych i społecznych obu krajów). Kolejna koncepcja zakładała zbliżenie Niemiec i Rosji poprzez związanie jej licznymi porozumieniami i inicjatywami, co powinno sprawić, że Kreml stanie się bardziej przewidywalny. Nic z tego nie wyszło, podobnie jak i z następnej inicjatywy pod hasłem partnerstwa modernizacyjnego rozumianego nie tylko w sensie technicznym (jak chciała Moskwa), ale i socjoekonomicznym i politycznym (co akurat Kreml odrzucał).

Tak jest i dzisiaj. Z tą różnicą, że Berlin stara się odgrywać rolę pośrednika w relacjach Moskwa–Waszyngton w sprawie traktatu rozbrojeniowego INF. To właśnie było przedmiotem rozmów Heiko Maasa z Siergiejem Ławrowem. W marcu w Berlinie ma się odbyć wielka konferencja na temat rozbrojenia.

W nowej koncepcji polityki wschodniej nie ma jednak miejsca na dyskusje o Nord Stream 2. Maas przyznał niedawno, że sankcje USA wobec europejskich koncernów mogą doprowadzić do wycofania się z projektu niemieckich firm. – Nie oznacza to jednak, że nie zostanie on zrealizowany – zapewnił Maas cytowany przez agencję DPA.

„Nowa Ostpolitik Maasa jest manipulacją z etykietką" – podsumowuje projekt Heiko Maasa berliński „Tagesspiegel", argumentując, że nie sposób wzorować się na polityce wschodniej Brandta bez uwzględnienia zmian, jakie od tamtego czasu zaszły w Europie i na świecie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA