W sprawie chodzi o projekt ustawy w sprawie ratyfikacji decyzji Rady Europejskiej o zasobach własnych Unii Europejskiej. Ratyfikacja ustawy jest niezbędna do uruchomienia Funduszu Odbudowy. Rząd nie przyjął jeszcze stosownego projektu.
- Pojawiło się doniesienie, że premier Mateusz Morawiecki chce przepchnąć zgodę na fundusz zadłużenia, nazywany dla zmylenia przeciwnika Funduszem Odbudowy, nie zgodnie z konstytucją, przez Sejm, tylko chce skorzystać z furtki nielegalnej, pominąć Sejm i w wariancie małej ratyfikacji dać bezpośrednio panu prezydentowi do podpisu - powiedział na konferencji prasowej poseł Jakub Kulesza (KORWiN).
Przewodniczący koła Konfederacji ocenił, że skorzystanie w sprawie projektu z tzw. małej ratyfikacji byłoby "jawnym złamaniem konstytucji". - Apelujemy do pana prezydenta, by nie zgadzał się na taki wariant - powiedział Kulesza podkreślając, że Andrzej Duda ślubował strzec konstytucji.
- W konstytucji jest jasno (napisane - red.), że przekazywanie nowych kompetencji na rzecz instytucji międzynarodowych może się odbyć tylko za zgodą Sejmu większością kwalifikowaną 2/3 - argumentował poseł.
Ocenił, że jeśli decyzja zostanie w krytykowany przez niego sposób podjęta, to będzie analizowana przez przyszłe pokolenia, które "dokładnie będą pamiętać daty, w których Polsce zostały odebrane kolejne kompetencje, w których zaczęła się rodzić Unia Europejska jako jedno superpaństwo".
- Wzywamy pana prezydenta do tego, żeby przeciwstawił się polityce kapitulacji wobec Brukseli, jaką prowadzi rząd Morawieckiego - powiedział z kolei poseł Robert Winnicki (Ruch Narodowy).
Krytycznie odniósł się do Funduszu Odbudowy, nazywając go "funduszem zadłużenia". - To fundusz, który nakłada nowe zobowiązania na obywateli wszystkich państw UE, te zobowiązania będą nakładane bezpośrednio przez Brukselę - to są nowe podatki i długi - zaznaczył, wspominając w tym kontekście o odebraniu państwom narodowym podstawowych kompetencji finansowych.
- To jest rzecz przełomowa, która nie może przejść bez echa, która nie powinna przejść w tym parlamencie, a już na pewno nie z pominięciem parlamentu - mówił.
Poseł Winnicki przypomniał treść art. 90. konstytucji, który głosi, że Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach, a ustawa wyrażająca zgodę na ratyfikację odpowiedniej umowy międzynarodowej "jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów".
- To jest ten tryb, to jest to narzędzie, z którego rząd musi skorzystać, w przeciwnym wypadku skończy się to odpowiedzialnością nie tylko przed Trybunałem Stanu, ale karną dla premiera Morawieckiego, dla wicepremiera Kaczyńskiego, dla wszystkich decydentów, którzy o takim trybie zdecydują - oświadczył poseł Konfederacji.
Winnicki ocenił, że ratyfikacja w innym niż konstytucyjny trybie byłaby bezprawna i niewiążąca.