fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Samoa: Kobieta nie zostanie premierem, bo inna musiała zostać posłem?

 Fiame Naomi Mata’afa
AFP
Państwowa Komisja Wyborcza Samoa zinterpretowała przepisy o obowiązkowej liczbie kobiet (kwocie) w lokalnym parlamencie w ten sposób, że konieczna była zmiana wyników wyborów i wejście do parlamentu jeszcze jednej kobiety. To z kolei może sprawić, że Samoa nie będzie miała pierwszej w historii kobiety na czele rządu - informuje abc.net.au.

Komisja wyborcza wyliczyła, że w parlamencie powinno zasiadać - na mocy prawa o obowiązkowej kwocie kobiet - sześć parlamentarzystek, a nie, jak dotychczas interpretowano, pięć.

Prawo wyborcze nakazuje, aby w 52-osobowym parlamencie 10 proc. składu stanowiły parlamentarzystki. Dotychczas uznawano, że wymóg ten jest spełniany, gdy w parlamencie zasiada pięć kobiet. Komisja uznała jednak, że aby wypełnić wymogi prawa liczba parlamentarzystek musi wynieść sześć.

W efekcie do parlamentu weszła Ali'imalemanu Alofa Tuuau reprezentująca rządzącą krajem od blisko 40 lat Partię Ochrony Praw Człowieka (HRPP).

W efekcie była wicepremier Fiame Naomi Mata'afa, która była bliska zostania pierwszą szefową rządu w historii wyspy może nie stanąć na czele rządu, ponieważ obecnie jej partia Wiary w Jedynego Prawdziwego Boga (FAST) ma taką samą liczbę parlamentarzystów jak HRPP - po 26.

Mata'afa Keni Lesa, polityczny komentator z Samoa przyznał, że choć "prawo jest prawem", to jednak nikt nie spodziewał się, że obowiązkowa kwota parlamentarzystek w parlamencie przyniesie taki skutek. - W efekcie Samoa wygląda śmiesznie, to niemal jak żart - stwierdził.

Przepisy na mocy których w parlamencie musi zasiadać 10 proc. kobiet wprowadzono w 2013 roku.

Partia FAST oświadczyła, że decyzja Komisji Wyborczej jest nieważna i chce uznania jej za niezgodną z konstytucją.

Źródło: abc.net.au
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA