fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Minister Niedzielski: Wprowadziliśmy dużo obostrzeń, ale wirus jest wszędzie

minister zdrowia Adam Niedzielski
Fotorzepa, Jakub Czermiński
Epidemia koronawirusa w Polsce jest na takim etapie, że wirus jest wszędzie, praktycznie wszędzie i bardzo trudno zahamować jego działanie - oświadczył minister zdrowia Adam Niedzielski. W TVN24 przyznał, że nie zostało nam dużo środków do walki z epidemią. - Wprowadziliśmy dużo obostrzeń - stwierdził. Powiedział, że z uwagi na zagrożenie związane z koronawirusem z niepokojem patrzy na to, co się dzieje na ulicach, czyli na masowe protesty po decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

W piątek o godz. 15:30 premier Mateusz Morawiecki, minister zdrowia Adam Niedzielski i krajowy konsultant ds. chorób zakaźnych prof. Andrzej Horban poinformowali o nowych obostrzeniach wprowadzanych w związku z epidemią. 31 października, 1 listopada i 2 listopada cmentarze będą zamknięte. Jak przekazała Kancelaria Premiera, zamknięcie cmentarzy nie będzie dotyczyło uroczystości pogrzebowych i czynności z nimi związanych.

Czytaj także: Koronawirus w Polsce - premier Morawiecki ogłasza nowe obostrzenia

Dlaczego dopiero dziś i to po południu szef rządu ogłosił, że jutro nekropolie będą zamknięte? Pytany o to w TVN24 minister zdrowia powiedział: - Nie ma łatwych decyzji.

Adam Niedzielski mówił, że przez tydzień obserwowano "wiele zmiennych". - Spodziewaliśmy się pewnego jeszcze nie wypłaszczenia, ale pewnego zwolnienia jeśli chodzi o tempo rozwoju pandemii - powiedział minister.

Jak dodał, jednym z czynników branych pod uwagę była liczba zleceń na testy na koronawirusa wystawianych przez lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej. - Po takim sygnale z początku tygodnia, że mieliśmy spadek zleceń, liczyliśmy na to, że troszkę wyhamuje dynamika dziennych zachorowań. To się niestety nie stało - przyznał Niedzielski.

"Wprowadziliśmy dużo obostrzeń"

Minister powiedział, ze dynamika wzrostu liczby zakażeń maleje, ale nie na tyle, żeby "dążyła do stabilizacji". - Teraz liczymy się z efektami obostrzeń, które były wprowadzane dwa tygodnie temu - dodał.

- To, że się nie pojawiają, to można zadać pytanie co by było gdybyśmy tych obostrzeń nie wprowadzili. To prawdopodobnie byśmy mieli liczbę nie 21,6 tys. (nowych przypadków SARS-CoV-2 - red.), tylko być może trzydzieści kilka albo i więcej - mówił Niedzielski.

- Taki jest charakter pandemii, ona jest na takim etapie, że wirus jest wszędzie, można powiedzieć, praktycznie wszędzie i jest bardzo trudno zahamować jego działanie - powiedział minister. Zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o arsenał środków do walki z epidemią to "nam w tym arsenale już dużo środków nie zostało, wbrew pozorom". - Wprowadziliśmy dużo obostrzeń - maseczki, wycofanie dzieci ze szkół i inne kroki - dodał.

Czy rząd planuje wprowadzić stan nadzwyczajny? - Nie ma teraz takich dyskusji na Rządowym Zespole Zarządzania Kryzysowego - oświadczył Adam Niedzielski. Dodał, że według jego wiedzy "taki plan nie jest rozważany, tzn. nie ma wyznaczonej jakiejś bliskiej perspektywy, kiedy takie środki mogłyby być przedsięwzięte".

Minister zdrowia zmartwiony masowymi protestami

W piątek w Warszawie kilkadziesiąt tysięcy osób protestuje na ulicy przeciw orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Demonstracje odbywają się także w innych miastach.

Dowiedz się więcej:
"Marsz na Warszawę". Protest w stolicy po orzeczeniu TK w sprawie aborcji

Pytany, czy rozumie oburzenie ludzi na ulicach szef resortu zdrowia odparł, że "wszyscy widzimy te same obrazki". - Jestem zmartwiony, bo mając główne zadanie w postaci walki z pandemią patrzę z ogromnym niepokojem na to co się dzieje na ulicach - powiedział Niedzielski oceniając, że z punktu przebiegu epidemii moment orzeczenia TK był niefortunny. - Ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa poprzez duże zgromadzenia, które są zawsze bardzo transmisyjnym miejscem dla wirusa jest dla mnie bardzo niepokojące - dodał.

Czy rząd ma symulacje przewidujące skutki epidemiczne protestów? - Mamy modele analityczne, ale nie będę epatował liczbami. Chcę tylko odwołać się do przykładu amerykańskiego, gdzie patrzyliśmy co się zadziało z pandemią po protestach, które odbywały się pod hasłem Black Lives Matter. Tam dochodziło do eskalacji. Troszkę trzeba tę analogię podzielić przez dwa, bo protesty u nas mają zupełnie inny charakter, skupiają inną grupę wiekową, ale to też ma swoje konsekwencje z punktu widzenia pandemii koronawirusa - mówił

Podkreślił, że najbardziej narażeni na konsekwencje zachorowania na COVID-19 są ludzie starsi. Minister zdrowia zaapelował do uczestników protestów, by nie kontaktowali się z osobami bardziej narażonymi, w tym starszymi z wielochorobowością.

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA