fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Minął rok od wyborów. 12 miesięcy wielkiej niepewności

Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki
Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. Zaprzysiężenie rządu w listopadzie 2019 roku
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Zmiany w partiach, kampania prezydencka i pandemia koronawirusa zdominowały czas od wyborów w 2019 roku.

Kilka okolicznościowych wpisów w mediach społecznościowych i krótkie wspomnienia czy podziękowania. Może ponownie opublikowany klip z inauguracji. Politycy nie mają czasu na dłuższe podsumowania pierwszego roku nowej kadencji Sejmu, bo są zajęci próbą odnalezienia się w nowym świecie.

Od wyborów 13 października 2019 r. zmieniło się bardzo wiele, chociaż większość aktorów na scenie utrzymała swoje miejsce. PiS sprawuje władzę, a prezydentem jest Andrzej Duda. To jednak tylko pozory, niczym dekoracja w teatrze. Teraźniejszość dla polityków i partii jest niepewna, tak samo jak polityczna przyszłość.

Transformacja PiS

Pierwszy rok nowej kadencji dla PiS to z jednej strony konieczność ułożenia relacji na nowo z koalicjantami, z drugiej – coraz wyraźniejsze sygnały o nowym kierunku dla partii. Jarosław Kaczyński wielokrotnie sygnalizował – między innymi w Jachrance na początku sierpnia – że partia ma się zmienić, by móc wygrywać w 2023 r. Bo epoka zwycięstw w stylu z 2019 i 2020 ma już nie wrócić.

Kierunki to między innymi „zielony konserwatyzm”, modernizacja gospodarki, otwarcie na nowe tematy i środowiska oraz na młodych. Tandem Kaczyński–Morawiecki rok po wyborach musi zmagać się jednak z poważnymi kryzysami wewnętrznymi i zewnętrznymi. W Polsce powiatowej niepokój budzi ustawa o ochronie zwierząt, w klubie PiS ustawę odrzuciło kilkanaście osób. Wybrany ogromnym wysiłkiem prezydent Andrzej Duda chce zająć własną pozycję w nowym układzie władzy. Swoje ambicje mają zarówno Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin. Równowaga w koalicji jest bardzo krucha i żaden z rozmówców „Rzeczpospolitej” nie jest pewny, czy utrzyma się następny rok.

Niektórzy wprost mówią, że mimo chwilowego spokoju na zewnątrz i tak 2021 r. może być rokiem kolejnych wyborów. Poza ogólnymi hasłami o mediach, sądach czy samorządach PiS nie ujawnia konkretów co do planów kolejnych zmian, a druga fala koronawirusa i gwałtownie pogarszająca się sytuacja epidemiologiczna postawiły pod znakiem zapytania listopadowy kongres partii, który miał poprzez m.in. zmiany w statucie kontynuować proces zmian. Lider PiS przez rok z wygodnej roli arbitra na Nowogrodzkiej musiał wejść do rządu, by kontrolować koalicjantów i dbać o realizację agendy partii.

Platforma z konkurencją

Platforma Obywatelska w ciągu roku po wyborach do Sejmu utrzymała silną pozycję w ramach opozycji, zmieniła lidera i po kampanii prezydenckiej wybrała też nowe władze klubu. Borys Budka mówi o partii zmierzającej w kierunku reprezentacji ludzi ciężkiej pracy, pracowników i przedsiębiorców. PO rozpoczęła dopiero przebudowę bez pewności, że się powiedzie. W partii nie jest jasne, co przyniesie ruch Rafała Trzaskowskiego, ani też, jak Budka, Trzaskowski, Cezary Tomczyk i Tomasz Grodzki ułożą wzajemne relacje. Ani też, jak KO będzie rywalizować z Szymonem Hołownią, który pojawił się jako nowa siła opozycyjna w trakcie kampanii prezydenckiej.

KO dopiero co zakończyła wewnętrzne wybory, ale nikt nie ma złudzeń, że opozycja do Budki i Tomczyka nie zniknie przez najbliższe miesiące i lata. To właśnie w KO najmocniej uderzyła historia z podwyżkami dla parlamentarzystów, a mimo ogromnych zasobów partia Budki nadal nie przedstawiła wyraźnej alternatywny dla wizji PiS, ani nie wyjkazałą się umiejętnością przewidywania ważnych w przyszłości trendów społeczno-politycznych.

Lewica i PSL szukają pomysłów

Przejęcie kontroli nad Senatem okazało się ważne w chwili kryzysu, ale Senat nie stał się przez to alternatywnym centrum władzy. KO skupia się bardziej na reagowaniu na działania PiS niż na tworzeniu faktów politycznych. Od 2015 r. było ich niewiele.

Wybory parlamentarne uskrzydliły Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Lewicę. Ludowcy mówili o marszu po elektorat miejski, Lewica po powrocie do Sejmu i wystąpieniu Adriana Zandberga w kontrze do exposé Morawieckiego miała imperialne plany. Rok później, po wyborach prezydenckich, ludowcy chcą wrócić po elektorat Polski powiatowej dzięki ustawie o ochronie zwierząt, a Lewica musi mierzyć się z tym, że nie ma własnej opowieści na żaden nośny temat.

PiS oskrzydla w sprawach socjalnych, a inne partie czy ruch Hołowni – w sprawach ekologicznych, budowy wspólnoty i nie tylko.

Z kwestią tożsamości mierzy się też Konfederacja. Przez rok nie zmieniła stanu posiadania w Sejmie (11 posłów bez własnego klubu), ale też wbrew przewidywaniom nie rozchwiały jej wewnętrzne konflikty. PiS nie ma pomysłu na to, jak kontrować Konfederację.

A jej politycy przekonują, że dzięki pracy w terenie (kilkadziesiąt tysięcy zgłoszeń do klubów Konfederacji, wysiłek Krzysztofa Bosaka w kampanii prezydenckiej) formacja jest na drodze do tego, by zdobyć i utrzymać kilkanaście procent w sondażach. Tak, aby współrządzić po wyborach w 2023 r.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA