Stanisław Karczewski, poranny "Gość Radia ZET", przekonywał, że podejmowane przez rząd decyzje o obostrzeniach związanych z pandemią koronawirusa nie są decyzjami politycznymi, ale opartymi na głębokiej analizie sytuacji i w oparciu o opinie "specjalistów, ekspertów, osób, które znają się na wirusologii, epidemiologii".

Polityk nie zgodził się ze stwierdzeniem, że "rzad przespał kilka miesięcy" w walce z koronawirusem. Uznał, że to fałszywie postawiona teza, bo rząd przewidział, że jesienią nastąpi druga fala zakażeń, i rzeczywiście nastąpiła.

- Analizowano cały czas… Cały czas są zmieniane decyzje, w zależności od sytuacji epidemiologicznej - mówił Karczewski.

Były marszałek Senatu apelował też o przestrzeganie obostrzeń czasu epidemii, szczególnie o noszenie maseczek, o których mówił, że musimy zmienić do nich "nasz stosunek mentalny".

Karczewski komentował również zachowania niektórych polityków, m.in. prezesa PiS, który na zaprzysiężeniu rządu długo pozostawał bez maseczki.

- Jestem chirurgiem z prawie 40-letnim doświadczeniem. Przy każdej operacji mam maseczkę. Ale zdarza się, że jak idę do sklepu, to nie mam maseczki, wracam do samochodu - stwierdził.

Przypadek posła i przyszłego ministra edukacji Przemysława Czarnka, który odwiedził w szpitalu babcię, a dwa dni później potwierdzono u niego koronawirusa, a w szpitalu - ognisko zakażeń, Karczewski skomentował mówiąc, że podczas tych odwiedzin Czarnek jeszcze nie wiedział o zakażeniu, więc "kara mu się nie należy".