fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kidawa-Błońska o protestach ws. sądów: Myślałam, że będzie więcej osób

Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Za każdym razem, jeżeli coś złego dzieje się wokół PiS-u, a nie potrafią wyjaśnić tych spraw, pojawia się temat zastępczy. To jest częściowo temat zastępczy - powiedziała w Radiu Zet wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), odnosząc się do złożonego przez posłów klubu PiS projektu ustawy w sprawie dyscyplinowania sędziów.

Projekt nowelizacji ustawy o sądach powszechnych i Sądzie Najwyższym zakłada możliwość dyscyplinowania sędziów i odwoływania z zawodu tych, którzy będą podważali działania nowej Krajowej Rady Sądownictwa czy innych sędziów.

- To przerażająca rzecz, że w Polsce ludzie muszą wychodzić na ulice, żeby bronić swoich praw - skomentowała protesty w Radiu Zet Małgorzata Kidawa-Błońska. - Jest taka narracja, że to jest obrona sędziów. To jest obrona nas wszystkich obywateli. Bo ja bym chciała wiedzieć i mieć pewność, że jeżeli moja sprawa trafia do sądu, to sędzia kieruje się tylko swoim doświadczeniem, wiedzą i stosowaniem prawa, że nie ulega wpływom czy poleceniom politycznym - dodała.

- A w tej chwili obserwując to, co się dzieje, tę nagonkę na sędziów tylko dlatego, że działają zgodnie z prawem, chcą stosować prawo europejskie, są za to karani... Protest był w obronie każdego obywatela, który kiedykolwiek ma stanąć przed sądem. I to naprawdę dla mnie jest bardzo bolesne, że po tylu latach, kiedy wydawało nam się, że procesy demokratyczne są bardzo mocno osadzone w naszym społeczeństwie, musi dochodzić do tych protestów - zaznaczyła.

"To jest częściowo temat zastępczy"

Kidawa-Błońska odniosła się do danych o liczbie uczestników protestów. Według podawanych danych, w Warszawie demonstrowało 7,5 tys. osób, w Krakowie 2,5 tys., w Poznaniu - 1,5 tys.

- W Warszawie na pewno nie było 7 tysięcy, było na pewno więcej - oceniła. Na uwagę, że to oficjalne dane, kandydatka PO na prezydenta odparła: - Ja też myślałam, że będzie więcej osób. - Ale ludzie wychodzą, i wychodzą w małych miejscowościach, co jest bardzo ważne, bo tam trzeba mieć odwagę, żeby wyjść i w swojej społeczności pokazać, że ma się inne zdanie - dodała.

Pytana, czy projekt ws. sądów może być próbą przykrycia kłopotów Zjednoczonej Prawicy np. związanych ze sprawą prezesa NIK Mariana Banasia, Kidawa-Błońska oceniła, że "oczywiście, że tak". - Ponieważ za każdym razem, jeżeli coś złego dzieje się wokół PiS-u, a nie potrafią wyjaśnić tych spraw, pojawia się temat zastępczy. To jest częściowo temat zastępczy - powiedziała.

Przyznała, że Polacy oczekują reformy sądownictwa ale zastrzegła, że nie takiej, jaką od czterech lat próbuje przeprowadzić PiS. - Żadna z ustaw, które zostały wprowadzone w ciągu tych czterech lat, nawet o milimetr nie poprawiła jakości kontaktu obywateli z sądami - podkreśliła.

"Tam ludzie tylko oglądają filmy, grają"

Małgorzata Kidawa-Błońska przyznała też, że przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna jest "twardym politykiem", a partia potrzebuje zmiany lidera.

Pytana, czy ma pomysł na swą kampanię prezydencką wicemarszałek Sejmu powiedziała, że tak jak przed wyborami parlamentarnymi "bardzo ważna" będzie dla niej "kampania bezpośrednia".

- Bo w dzisiejszych czasach, kiedy 37 proc. Polaków czerpie informacje o tym, co dzieje się w Polsce, co dzieje się na świecie, tylko z telewizji publicznej... Bo nawet jeżeli tam ludzie korzystają z Internetu, to raczej nie zajmują się informacjami politycznymi, tylko oglądają filmy, grają, sprawdzają jakieś portale. Jeżeli nie dotrze się tam, to ci ludzie nawet nie będą wiedzieli, że mają prawo wyboru, że jest taka sytuacja, taki kandydat... - oświadczyła kandydatka Platformy Obywatelskiej.

Źródło: Radio Zet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA