fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Oświadczenie Banasia: Zbrukano pamięć AK-owca

Fotorzepa, Piotr Guzik
Podczas posiedzenia komisji ds. kontroli państwowej, poświęconego przesłuchaniu kandydatów Mariana Banasia na jego zastępców w Najwyższej Izbie Kontroli, szef NIK, nie odpowiadając na pytania, odczytał oświadczenie.

Zapewnił, że ze spokojem czeka na zakończenie dochodzenia CBA, bo informacje, które na jego temat przedstawiają niektóre media, "oparte są wyłącznie na kłamstwach". 

Banaś stwierdził, że nabywając sporną kamienicę w Krakowie nie pełnił żadnej rządowej funkcji, a nabył ją od zasłużonego żołnierza AK, którego pamięć, jak mówił, media "zbrukały" nazywając go "rzekomym akowcem", a który był niemal członkiem jego rodziny (czytaj: "Prawdziwa historia darczyńcy Mariana Banasia").

Banaś skrupulatnie opisał proces nabywania nieruchomości, których dotyczyło dochodzenie CBA, oraz późniejsze procedury związane z postępowaniem w sprawie jej dzierżawy i późniejszej sprzedaży.

Zapewnił, że osoba, której dzierżawił kamienicę, nie budziła żadnych niepokojących wątpliwości.

Banaś zapewnił, że nigdy nie sprzeniewierzył się swoim obowiązkom jako urzędnika państwowego, nie podejmował działań niezgodnych z prawem, a łączenie go z osobami oskarżonymi o przestępstwa karnoskarbowe jest nadużyciem.

Banaś zaznaczył, że domaga się od TVN przeprosin i sprostowania i podjął w tej sprawie kroki prawne.


Po odczytaniu oświadczenia Mariana Banasia przewodniczący komisji zakończył obrady, nie dopuszczając do zadania pytań szefowi NIK.

Oburzeni posłowie opozycji twierdzą, że Prawo i Sprawiedliwość zwarło z Banasiem "deal": w zamian za mianowanie jego zastępcami polityków PiS, partia rządząca będzie dążyła do nieujawnienia raportów dotyczących  finansów Banasia.

Wcześniej członkowie komisji pozytywnie zaopiniowali kandydatów przedstawionych przez Mariana Banasia na stanowisko wiceszefów NIK.

Marian Banaś jest bohaterem afery związanej z niejasnościami dotyczącymi oświadczeń majątkowych obecnego prezesa NIK, byłego ministra finansów i byłego szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Jak ujawnili dziennikarze "Superwizjera" Marian Banaś wynajmował do niedawna posiadaną przez siebie kamienicę w Krakowie poniżej ceny rynkowej, a w budynku działał hotel z pokojami "na godziny" prowadzony przez osoby związane z krakowskim półświatkiem. W reportażu przedstawiono m.in. jednego z prowadzących hotel, który w obecności dziennikarza dzwoni "do Banasia" i pyta go, jak ma zareagować na obecność dziennikarza.

"Rzeczpospolita" ujawniła, że jeden z najbliższych współpracowników Mariana Banasia z czasów jego pracy w Ministerstwie Finansów miał kierować mafią VAT-owską. Pod takim zarzutem siedzi w areszcie. Sprawa dotyczy Arkadiusza B., szefa Krajowej Szkoły Skarbowości, oraz Krzysztofa B., dyrektora Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier Ministerstwa Finansów. Kierowana przez nich grupą przestępcza, poprzez sieć spółek, zarejestrowanych m.in. w Czechach, fikcyjnie handlowała sztuczną biżuterią oraz tarcicą i w ciągu blisko czterech lat wyłudziła 5 mln zł VAT (zarzuty ma łącznie 15 osób).

"Rzeczpospolita" ujawniła także kulisy umowy, na podstawie której Marian Banaś stal się posiadaczem krakowskiej kamienicy, darowanej mu przez byłego żołnierza AK, bardzo korzystnej dla szefa NIK.

Kim naprawdę był Henryk Stachowski, od którego Banaś otrzymał nieruchomość, piszemy w artykule "Prawdziwa historia darczyńcy Mariana Banasia".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA