Rzecznik PSL był w #RZECZYoPOLITYCE pytany o opisaną przez Onet sprawę zorganizowanego hejtu na sędziów krytykujących zmiany w wymiarze sprawiedliwości wprowadzane przez rząd PiS. Według Onetu, za rozsyłanie kompromitujących materiałów odpowiedzialna była współpracująca z wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem kobieta o imieniu Emilia. Po publikacji Łukasz Piebiak ogłosił rezygnację ze stanowiska. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że przyjmie dymisję wiceministra. - Sądzę, że to kończy tę sprawę - stwierdził.
Według Jakuba Stefaniaka, w odniesieniu do tematu ujawnionego przez portal należy używać słowa "afera", nie "sprawa". - Im bardziej politycy PiS-u, ci prominentni działacze z premierem Morawieckim na czele mówią o tym, że sprawy już nie ma, tym bardziej rośnie wrażenie, że jest i jest ona bardzo poważna - powiedział rzecznik PSL.
Jego zdaniem, PiS "próbuje wmawiać Polakom", że w sprawie chodzi o konflikt między sędziami. - Zaraz się okaże, że pan Piebiak to w ogóle nie był działacz PiS-u, nie był wiceministrem, nie był najbliższym współpracownikiem pana Ziobry, tylko (pierwsza prezes Sądu Najwyższego - red.) Małgorzata Gersdorf przyniosła go w teczce i postawiła pod drzwiami - ironizował Stefaniak. - Przecież to są kpiny - ocenił.
Rzecznik pytał, czy pani Emilia lub inne osoby działające "w ten sam sposób" podpisywały umowy "na przykład z Ministerstwem Sprawiedliwości" i czy na działalność hejterów zostały wydane pieniądze podatników.
Stefaniak powiedział, że panią Emilię poznał w 2017 roku. Relacjonował, że "przy okazji wymiany zdań" m.in. na Twitterze został przez nią "zaatakowany i straszony" złożeniem na niego doniesienia do prokuratury. - Właściwie nie wiem, za co - mówił. Dodał, że chwilę po tym wydarzeniu artykuł na ten temat pojawił się w portalu tvp.info, a bohaterką tekstu była "właśnie ta pani, ta hejterka". - Więc pytanie, czy pani Emilia nie miała czasem jakiegoś parasola medialnego nad sobą w postaci prorządowych mediów - powiedział rzecznik. - Ja tego nie wiem - zastrzegł.
Gość #RZECZYoPOLITYCE stwierdził też, że dzisiaj największym zagrożeniem minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro jest dla prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
- Mamy Trójcę Świętą i mamy czwórcę pisowską, bo pan Ziobro występuje już dzisiaj w czterech osobach: jest posłem, jest ministrem sprawiedliwości, jest szefem, nadzorcą Krajowej Rady Sądownictwa i jest Prokuratorem Generalnym - powiedział Stefaniak. - To jest olbrzymia władza, którą w pierwszej kolejności politycznie może pan minister Ziobro skierować przeciwko komu? Właśnie prezesowi PiS-u - ocenił.
Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia" - poinformował w poniedziałek Onet.pl.
Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.
Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.
"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.
Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.
- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.
Z kolei SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka.
Według kolejnych materiałów opublikowanych przez Onet to zaufany człowiek Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec z Ministerstwa Sprawiedliwości, dostarczał hejterce wrażliwych danych dotyczących sędziów i wspólnie z Emilią opracował akcję mającą na celu skompromitowanie sędziego Markiewicza.
Po opublikowaniu materiałów dotyczących Iwańca jego delegacja do Ministerstwa Sprawiedliwości została skrócona w trybie natychmiastowym. Poinformował o tym rzecznik rządu Piotr Müller w programie #RZECZoPOLITYCE.