fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Hołd Polsce w sercu dawnej III Rzeszy

W listopadzie 1940 r. na dworcu kolejowym Anhalter Bahnhof Ribbentrop przyjął Mołotowa
Waldemar
W 80. rocznicę wybuchu wojny posłowie Bundestagu apelują o budowę pomnika polskich ofiar Niemiec. Ma powstać obok miejsca, gdzie Hitler popełnił samobójstwo.

Manuel Sarrazin (Zieloni), przewodniczący niemiecko-polskiej komisji parlamentu, uważa, że w Niemczech wciąż powszechna jest opinia, iż naziści zaczęli naprawdę brutalną politykę pacyfikacji podbitej ludności dopiero po rozpoczęciu operacji Barbarossa przeciw Związkowi Radzieckiemu w czerwcu 1941 r. Według tej narracji głównymi ofiarami zbrodniczego reżimu padli więc Rosjanie oraz – po konferencji w Wannsee w czerwcu 1942 r. – Żydzi. Właśnie dlatego od listopada 1945 r. w parku Tiergarten, tuż obok Bramy Brandenburskiej, stoi radziecki memoriał wojskowy, a nieopodal stąd w 2004 r. otwarto memoriał ku czci zamordowanych Żydów Europy.

– To jest absolutnie fałszywa wizja. Wehrmacht, SS, Gestapo i inne formacje hitlerowskie od 1 września 1939 r. rozpoczęły brutalną politykę zniewolenia, a następnie wymordowania polskiego narodu. Najwyższy czas, aby pomnik w centrum Berlina to upamiętnił – mówi „Rz” poseł Sarrazin, jeden z inicjatorów projektu.

Czytaj także: Po długich latach Niemcy odzyskują pamięć

Bez Alternatywy dla Niemiec (AfD)

Pod apelem w tej sprawie podpisało się do tej pory 240 posłów ze wszystkich znaczących partii politycznych poza Alternatywą dla Niemiec (Afd). Wśród sygnatariuszy można znaleźć nazwiska przewodniczącego Bundestagu i wieloletniego ministra finansów Wolfganga Schaeublego, jego trzech zastępców Wolfganga Kubickiego (FDP), Claudii Roth (Zieloni) i Hansa-Petera Friedricha (CSU). Apel poparł też lider liberalnej FDP Christian Lindner, sekretarz generalny CDU Paul Ziemiak czy liderzy Die Linke (Lewicy) Gregor Gysi i Bernd Riexinger.

– AfD to partia, która relatywizuje niemieckie zbrodnie ostatniej wojny. Nie chciałbym uczestniczyć w projekcie, który jest przez nich wspierany. Gdyby zostali zaproszeni do tej inicjatywy, większość podpisów innych posłów, łącznie z moim, zostałaby wycofana – mówi Sarrazin.

W przyjętej uchwale członkowie Bundestagu nie pozostawiają wątpliwości, czym był atak hitlerowskich Niemiec na Polskę 1 września 1939 r.

„Już od pierwszych dni wojny uwidocznił się zamiar narodowych socjalistów zniszczenia Polski nie tylko jako państwa. Szwadrony śmierci natychmiast po wkroczeniu do Polski rozpoczęły realizację przygotowanej o wiele wcześniej akcji wymierzonej w polską inteligencję, wymordowania dziesiątków tysięcy obywatelek i obywateli II Rzeczypospolitej. Wieloetniczna Polska stanowiła od 1 września 1939 roku teren, na którym narodowi socjaliści w pełnym zakresie po raz pierwszy zrealizowali wszelkie elementy swojej wojny wyniszczającej prowadzonej z pobudek rasowo-ideologicznych, swojej okrutnej polityki okupacyjnej, swojej rasistowskiej ideologii przestrzeni życiowej, swojego permanentnego antysemityzmu i antyslawizmu” – czytamy w dokumencie. Jego sygnatariusze chcą, aby „w eksponowanej lokalizacji” Berlina powstał nie tylko pomnik, ale także centrum, w którym młodzi Niemcy mogliby uczyć się o zbrodniach dokonanych w Polsce przez hitlerowskie Niemcy i spotykać się ze swoimi polskimi rówieśnikami.

– Ten pomnik będzie spóźnionym znakiem empatii – uważa Alexander Muller z FDP.

– Odważne Polki i Polacy, niewinni obywatele, stracili życie. Polska padła ofiarą perfidnej, planowanej polityki okupacji – podkreśla Uwe Feiler z CDU.

Deklaracja ma być sygnałem, że jesienią nie będzie problemu ze zgromadzeniem większości dla przyjęcia formalnej uchwały wzywającej rząd federalny do rozpoczęcia prac nad budową monumentu. Jednak już w przemówieniu w Warszawie z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego inicjatywę poparł szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas. Wcześniej o projekcie pozytywnie wypowiadała się w rozmowie z premierem Morawieckim kanclerz Merkel.

Spotkanie Ribbentrop-Mołotow

Pomysł budowy monumentu przed wieloma laty wysunął szef MSZ, prof. Władysław Bartoszewski. Kilka lat później z apelem w tej sprawie wystąpiła grupa niemieckich i zagranicznych intelektualistów, polityków i wybitnych osobistości, w tym była przewodnicząca Bundestagu Rita Suessmuth, ostatni premier b. NRD Lothar de Maiziere, arcybiskup Berlina Heiner Koch czy dyrektor muzeum Topografia Terroru w Berlinie Andreas Nachama.

Stojący na czele komitetu b. prezes Federalnego Urzędu ds. Budownictwa Florian Mausbach zaproponował, aby pomnik stanął na placu Askańskim, przed ruinami Anhalter, dworca kolejowego, na którym w listopadzie 1940 r. minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop przyjmował z honorami wojskowymi swojego radzieckiego odpowiednika Wiaczesława Mołotowa. To miejsce szczególne, samo centrum Berlina, nieco ponad kilometr od Bramy Brandenburskiej i kilkaset metrów od spektakularnego memoriału ku czci zamordowanych Żydów Europy. Tuż obok, w bunkrze kancelarii III Rzeszy przy Voss Strasse, samobójstwo popełnił 30 kwietnia 1945 r. Adolf Hitler. Także przy placu Askańskim powstaje Centrum Dokumentacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”.

– Upamiętnienie Polaków zamordowanych w czasie wojny powinno nastąpić dużo wcześniej, jeśli nie w latach 50., to przynajmniej po zjednoczeniu Europy 30 lat temu. Niestety, dopiero od dziesięciu lat zaczęto mówić o tym z punktu widzenia ofiar, a nie tylko sprawców – mówi Manuel Sarrazin. – Budowa tego pomnika jest bardzo ważna nie tylko dlatego, że Polska jest obok Francji naszym najważniejszym sąsiadem, ale także dlatego, że popularność AfD pokazuje, co niesie relatywizowanie zbrodni historii – dodaje.

Odbudowa Pałacu Saskiego

Czy to może otworzyć drogę do przełomu w sprawie zadośćuczynienia Polsce za zbrodnie ostatniej wojny? Zdaniem Manuela Sarrazina w ostatnich trzech latach po stronie rządu federalnego widać tu znaczącą zmianę stanowiska. Bo choć wyklucza on formalne negocjacje i uznanie po względem prawnym polskich roszczeń, to wydaje się coraz bardziej otwarty na argumenty polityczne Warszawy.

– Słyszałem o propozycji symbolicznego zadośćuczynienia, np. w postaci odbudowy Pałacu Saskiego. Jeśli Polska by coś takiego poparła, Niemcy powinny również być na to otwarte – mówi poseł Zielonych. Wzorem mogłaby być także umowa z ub.r. między Rosją i Niemcami, zgodnie z którą Berlin wypłaca kompensacje dla ofiar Blokady Leningradu, w tym koszty ich leczenia.

W Niemczech doceniono, że Polska nie postawiła sprawy zadośćuczynienia na ostrzu noża w chwili obchodów 80. rocznicy wybuchu wojny. Zdaniem źródeł w Berlinie sprawa może jednak ruszyć do przodu dopiero po październikowych wyborach do Sejmu. Niemcy nie chcą, aby ta sprawa wpłynęła na wynik głosowania.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA