fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Hongkong: demonstranci wdarli się do parlamentu

AFP
Setki protestujących przeciwko zmianom w prawie ekstradycyjnym mieszkańców Hongkongu wdarły się do budynku lokalnego parlamentu.

W 22 rocznicę powrotu Hongkongu - byłej brytyjskiej kolonii - do Chin na ulicach miasta doszło do masowych protestów i starć z policją. Demonstranci domagali się wycofania projektu zmian w prawie ekstradycyjnym.

Setki protestujących wdarły się do budynku Rady Legislacyjnej - lokalnego parlamentu. Wykonane z hartowanego szkła drzwi do budynku demonstranci rozbili przy użyciu m.in. znaków drogowych. Doszło do niszczenia siedziby parlamentu, na ścianach namalowano graffiti. Niektórzy protestujący siadali na miejscu przewodniczącego Rady, inni rozwiesili w budynku transparenty.

W ciągu ostatnich trzech tygodni ponad milion osób wyszło na ulice Hongkongu, by zademonstrować swój gniew i sprzeciw wobec działań Carrie Lam, wspieranej przez Pekin szefowej administracji Hongkongu. Mieszkańcy cieszącego się autonomią regionu sprzeciwiają się zawieszonym obecnie przepisom o ekstradycji, które - gdyby weszły w życie - umożliwiałyby sądzenie mieszkańców Hongkongu przed sądami poza autonomią, kontrolowanymi przez komunistyczne władze Chin. Protestujący domagają się wycofania się władz Hongkongu z wprowadzenia tych przepisów i ustąpienia Lam ze stanowiska.

W poniedziałek rano policja użyła gazu pieprzowego, aby rozproszyć grupę demonstrantów - w większości ubranych na czarno, zamaskowanych studentów. Do starć doszło przed ceremonią upamiętniającą 22. rocznicę przekazania Hongkongu Chinom.

W czasie uroczystości Lam, która pojawiła się po raz pierwszy publicznie od blisko dwóch tygodni podkreśliła, że władze muszą zmienić styl rządzenia, tak aby był on bardziej transparentny i zadeklarowała, iż będzie robić więcej dla młodych. - Zrozumiałam tę lekcję i zrobię wszystko, by przyszłe działania rządu uwzględniały aspiracje, odczucia i opinie społeczności - powiedziała Lam.

Po demonstracjach przeciwko ustawie o ekstradycji Lam zdecydowała się na jej zawieszenie, ale to nie uspokoiło nastrojów. Mieszkańcy Hongkongu domagają się całkowitego porzucenia ustawy przez władze.

Hongkong powrócił do Chin w formule "jeden kraj, dwa systemy" - w efekcie mieszkańcy autonomii cieszą się wolnościami nieznanymi w Chinach: m.in. dostępem do niezawisłego sądownictwa i prawem do protestów.

Pojawienie się ustawy o ekstradycji sprawiło m.in. że potentaci finansowi z Hongkongu zaczęli przenosić aktywa za granicę - zauważa BBC.

Źródło: Reuters, BBC
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA