fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Budka: Prezydent niczym Piłat umywa ręce. Wyrok napisze Nowogrodzka

Fotorzepa/ Robert Gardziński
"Z satysfakcją odbieramy fakt, że Prezydent nie miał zastrzeżeń co do treści projektu kodeksu karnego zaostrzającego kary za najpoważniejsze przestępstwa, m.in. przeciwko życiu i zdrowiu, czy przestępstwa pedofilskie. Decyzja odnosi się wyłącznie do spraw proceduralnych" - napisał Jan Kanthak, szef gabinetu politycznego ministra sprawiedliwości, po decyzji Andrzeja Dudy o o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej obszernej nowelizacji prawa karnego.

"Decyzja o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego uzasadniona jest przede wszystkim analizą przebiegu procedury ustawodawczej" - napisano na oficjalnej stronie Prezydenta. Dalej wskazano, że "tryb postępowania z przedmiotową ustawą wzbudza poważne zastrzeżenia, co do dochowania konstytucyjnych standardów procesu legislacyjnego". "Bezpieczeństwo prawne obywatela – szczególnie w tak ważnej materii, jaką jest prawo karne – wymaga, by każdy akt normatywny, w szczególności rangi kodeksowej, został przyjęty zgodnie z procedurą przewidzianą w Konstytucji" - podkreślono.

Dowiedz się więcej: Duda skierował reformę Kodeksu karnego do TK

"Skierowanie przez Prezydenta ustawy Kodeks karny do kontroli prewencyjnej Trybunału Konstytucyjnego jest Jego konstytucyjnym uprawnieniem. Kontrola prewencyjna ustaw jest prerogatywą, z której korzystali niejednokrotnie prezydenci. Ta decyzja, co oczywiste, nie przesądza kierunku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego" - napisał w oświadczeniu Jan Kanthak.

"Z satysfakcją odbieramy fakt, że Prezydent nie miał zastrzeżeń co do treści projektu kodeksu karnego zaostrzającego kary za najpoważniejsze przestępstwa, m.in. przeciwko życiu i zdrowiu, czy przestępstwa pedofilskie. Decyzja odnosi się wyłącznie do spraw proceduralnych. Przypominam, że za procedowanie ustaw w parlamencie odpowiadają wyłącznie marszałkowie Sejmu i Senatu oraz służby prawne ich Kancelarii, a nie rząd czy Ministerstwo Sprawiedliwości" - dodał szef gabinetu politycznego ministra sprawiedliwości, zaznaczając, że resort "ze spokojem" będzie czekać na orzeczenie Trybunału.

Podobne zdanie na Twitterze wyraziła Anita Czerwińska, rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości. "Nie jest naszą rolą komentowanie decyzji pana prezydenta, która jest jego prerogatywą. Czekamy na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego. Z komunikatu wynika, że sama nowelizacja nie budzi wątpliwości pana prezydenta, odnosi się on przede wszystkim do kwestii proceduralnych" - napisała.

- Dla nas najważniejsze jest to, że elementem, na który zwrócił uwagę pan prezydent były kwestie proceduralne, czyli tryb uchwalenia ustawy, a nie to, co było przedmiotem bardzo silnych ataków ze strony różnych ekspertów. Ekspertyz, opinii, instytutów różnych. Chodziło o to, że zbyt zaostrzane jest prawo karne - mówił z kolei wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

- Mamy pełne zaufanie do działań marszałka, przecież on ma służby odpowiednie, które decydują o tym w jakim trybie powinna być procedowana ustawa. Teraz jest kwestia dotycząca tego czy rzeczywiście ten tryb był prawidłowy. Pan prezydent miał prawo to zrobić i zrobił - podkreślił w Polsat News.

Zupełnie innego zdania był Borys Budka z Platformy Obywatelskiej. "Kolejny raz prezydent oddaje mecz walkowerem. Zamiast podjąć dojrzałą i męską decyzję i zawetować uchwaloną z rażącym naruszeniem prawa nowelizację Kodeksu karnego, niczym Piłat umywa ręce, wysyłając ją do tzw. Trybunału Konstytucyjnego" - napisał na Twitterze.

"Wyrok napisze więc Nowogrodzka" - dodał były minister sprawiedliwości.

Cezary Tomczyk, inny polityk PO, zauważył, że "tak się kończy zabawa z prawem wtedy, kiedy w ciągu dwóch dni uchwala się ustawę, która powinna być uchwalona w minimum 30 dni". - Natomiast konsekwencja jest nie tylko proceduralna, ale właśnie merytoryczna. Bo prawda jest taka, że w związku z tym, że prezydent skierował ustawę do TK - który zresztą w Polsce de facto nie istnieje - nie będzie wyższych kar za pedofilię. Przecież ta ustawa, ten misz masz legislacyjny był właśnie po to, żeby karać pedofilię - mówił w TVN24.

Michał Kamiński, poseł z PSL-UED, że decyzja Andrzeja Dudy to "z pozoru sprytna ucieczka pana prezydenta przed polityczną odpowiedzialnością". - Musimy zdawać sobie sprawę z konsekwencji tego kroku w wymiarze procedur konstytucyjnych - mówił w TVN24. -  Ja obawiam się, że nie mam złudzeń co do tego, jaki będzie werdykt Trybunału Konstytucyjnego. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek z naszych widzów miał jakiekolwiek wrażenie, że oto pan prezydent zrobił cokolwiek zgodnie z interesami obywateli - stwierdził.

Ryszard Petru z Teraz! zauważył z kolei, że w Sejmie tylko trzech posłów "miało odwagę głosować przeciw" nowelizacji KK. "Zwracaliśmy wówczas uwagę na absurdalne przepisy i wadliwy proces legislacyjny" - napisał na Twitterze. Przeciw nowelizacji była trójka posłów Teraz!.

Źródło: rp.pl/ tvn24, 300polityka
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA