fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Analiza: Czego bał się Jarosław Kaczyński

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Kolejne nagrania z Nowogrodzkiej pokazują, że lider partii rządzącej mógł wykorzystywać swoją pozycje polityczną na rzecz partykularnych interesów PiS.

- Najważniejsze, by przed wyborami do Polaków nie dotarł komunikat, że rządząca partia buduje w Warszawie bizantyjskie wieże. A jej prezes ‘jest zamożnym człowiekiem’ – mówił Jarosław Kaczyński na kolejnym nagraniu ujawnionym przez „Gazetę Wyborczą”. Sprawa, której obawiał się Kaczyński o inwestycji spółki Srebrna, powiązanej z PiS, zostaje przedstawiana Polakom w odcinkach prasowych. Partia wciąż utrzymuje, że ujawnione materiały to „kapiszon” i „manipulacja”. Przewodniczący komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski wydał oświadczenie z którego wynika, że partia nigdy nie przyjmowała korzyści majątkowych od osób prawnych, ugrupowanie nie prowadzi , a także nie podejmuje w imieniu i na rzecz innych podmiotów, jakiejkolwiek działalności gospodarczej oraz przestrzega obowiązków sprawozdawczych oraz grozi „reakcją prawną” wobec każdego, kto twierdzi inaczej.

Jednak kolejne materiały w coraz gorszym świetle przedstawiają prezesa PiS. „Ekipie przygotowującej 190-metowy wieżowiec - biznesowy projekt powiązanej ze środowiskiem PiS spółki Srebrna - wyjątkowo zależało na tym, by rzecz utrzymać w dyskrecji", czytamy w „Wyborczej”.

Dowiadujemy się, że sam Kaczyński "twierdził, że jeśli inwestycja wyjdzie na jaw przed jesiennymi wyborami samorządowymi 2018 r., PiS straci politycznie". O budowie bliźniaczych wież wiedziało tylko wąskie i zaufane otoczenie prezesa. W 2017 r. w stolicy nikt nie przypuszczał, że spółka powiązana z PiS decyduje się inwestować w deweloperkę. „W lutym 2018 r. nową strategię spółki przegłosowali jej właściciele: mający blisko 100 proc. udziałów Instytut im. Lecha Kaczyńskiego oraz Barbara Skrzypek, sekretarka prezesa PiS, i jej syn" – pisze Iwona Szpala i Wojciech Czuchnowski. "Na ulicy Srebrnej nie znają się na realizacjach wielkich projektów. Zapraszają więc do współpracy Geralda Birgfellnera, spowinowaconego z Kaczyńskim austriackiego przedsiębiorcę. Ma się zająć przygotowaniem inwestycji. Od czerwca 2017 r. z pełnomocnictwem Srebrnej szuka partnerów potrzebnych do przeprowadzenia wartej ponad miliard złotych budowy. Decyzje podpisem potwierdzał Jarosław Kaczyński, na co dzień fundator Instytutu" – czytamy dalej. "Nadal obowiązuje dyskrecja. Głównym graczem nie jest więc Srebrna, ale spółka kupiona specjalnie na tę okazję. Nazywa się Nuneaton. Wchodzi do ‘rodziny’ w kwietniu 2018 r. To ona oficjalnie ma się zająć realizacją przedsięwzięcia. Prezesem jest austriacki biznesmen" - czytamy. "10 maja 2018 r. Birgfellner dowiaduje się od prawników Srebrnej, że na etapie przygotowania inwestycji podpisanie umowy między Srebrną a Nuneatonem ‘nie jest niezbędne’. Austriak od prawników zajmujących się projektem otrzymuje pismo potwierdzające, że ‘Srebrna jednak nie będzie zaangażowana’. Poprowadzi go spółka córka, czyli Nuneaton”.

Jedną z najważniejszych informacji jest potwierdzenie, że w sprawę osobiście zaangażowany był prezes Pekao SA Michał Krupiński. "Jak ujawniliśmy w środę, 21 marca 2018 r. Krupiński spotkał się w siedzibie PiS z Kaczyńskim i Birgfellnerem. Rozmawiali o inwestycji. Wkrótce potem bank przyznał na wstępne prace 15,5 mln euro kredytu" – relacjonuje dziennik. Autorzy tekstu informują, że bank nie zaprzeczył, jakoby jego prezes miał kontakty z partią rządzącą.

W środę "Gazeta" poinformowała, że Jarosław Kaczyński 20 razy spotykał się w centrali partii z austriackim biznesmenem, który miał w imieniu spółki Srebrna zbudować biurowiec, a któremu Srebrna nie chce zapłacić za dotychczas wykonaną pracę, z powodu nie przedstawienia rachunków i faktur.

- Wystąpimy z powództwem cywilnym w odniesieniu do spółki Srebrna i wobec pana Jarosława Kaczyńskiego - zapowiedział w "Kropce nad i" Roman Giertych, jeden z pełnomocników Geralda Birgfellnera. – Pan prezes Kaczyński poprosił mojego klienta, żeby wystawił częściową fakturę i ona zastała wystawiona, zdaje się na ponad 1,5 mln zł. Nie została zapłacona. To jest podobna sytuacja jakby ktoś zamówił projekt u architekta, następnie rezygnuje z tego domu z jakichś tam powodów niezależnych od architekta. Potem mówi, człowieku umawialiśmy się tylko ustnie, idź do sądu, bo ja nie zapłacę – mówił mecenas Giertych w rozmowie w programie Moniki Olejnik w TVN24.

„Wyborcza” zapowiada kolejne publikacje z nagranych kilkudziesięciu godzin spotkań biznesowych z udziałem Jarosława Kaczyńskiego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA