Polityka

Ekspert mowy ciała: Putin podczas spotkania z Trumpem grał znudzenie

AFP
Władimir Putin szedł z pochyloną głową. Donald Trump z głową uniesioną, jakby chciał pokazać, kto rządzi. Putin przemieszczał się szybko. Trump natomiast dystyngowanie - zauważa Maurycy Seweryn, ekspert ds. mowy ciała.

rp.pl: Co zdradziła mowa ciała przywódców USA i Rosji podczas szczytu w Helsinkach?

Maurycy Seweryn: Obaj panowie koncentrowali się na zastosowaniu swoich wyuczonych systemów zachowania w sytuacjach publicznych. Są dobrze przygotowani i przeszkoleni. Niemniej, pomimo mocnej kontroli, nie udało im się wyeliminować zachowań, które nazywam „szczątkowymi”. Oprócz mikromimik, są to komunikaty niewerbalne najmniej kontrolowane przez tych polityków: ustawienie nóg, ukierunkowanie stóp, ułożenie kolan, odchylenie ud, ułożenie bioder, delikatne gesty dłoni, poruszenia ramionami i ruchy głową.

Kto zdominował rozmówcę?

Rozmowę starał się jak najmocniej zdominować Trump. Co więcej, nie chodzi tylko o chęć pokazania wszystkim za pomocą zachowań niewerbalnych „kto tutaj rządzi”, ale po mowie ciała prezydenta Putina widać, że zostało to ustalone wcześniej. A jeden moment zdradził, że nie wszystkie szczegóły były zaplanowane. Prezydent Putin był przekonany, że skoro rolę gospodarza ma pełnić Trump, to że on rozpocznie spotkanie z dziennikarzami. Putin, zanim rozpoczął spotkanie, sygnalizował stopami, że chce przyśpieszać, co było sygnałem zniecierpliwienia. Następnie to Trump mimicznie zdecydował, że to Putin ma być pierwszym mówiącym. Nie było to ustalone lub ustalenia były inne i Trump złamał je, ponieważ Putin wyraził zaskoczenie mimiką twarzy i gestem prawej ręki.

Czytaj także: Ekspert mowy ciała: Kim kopiował gesty Trumpa

Jak prezydenci się poruszali?

Już na wstępie Putin został przepuszczony. Szedł z pochyloną głową. Trump z głową uniesioną - chciał pokazać kto rządzi. Putin przemieszczał się szybko. Trump natomiast dystyngowanie. Trump był bardzo opanowany. W czasie sesji zdjęciowej obaj byli pochyleni w stronę partnera (ramiona) - u Putina mocniej. Oznacza, że chcieli zademonstrować pozytywne nastawienie wobec rozmówcy.

To Trump decydował, kiedy usiąść, kiedy wstać, kiedy zakończyć spotkanie. Putin swoim zachowaniem sygnalizował akceptację dla tego stanu rzeczy. Na przykład. Zanim rozpoczęły się rozmowy, Putin prawym nadgarstkiem i gestem pozwolenia przy jednoczesnym spojrzeniu na kartkę leżącą na stole (prawdopodobnie harmonogram – przyp. red.) wykonał lekceważący gest, jakby chciał powiedzieć "ty otwieraj".

Czy gesty zdradzały raczej strach, wrogość, a może przychylność?

Po zachowaniu obu prezydentów widać było, że postępują utartymi schematami. Trump przyjął wyuczoną pozycję, starał się ukrywać swoje emocje. Najmocniej widać to było po ustawieniu nóg, geście tzw. „niskiej wieży”.

Założył też swoją klasyczną maskę typu „pokerowa twarz”. Niemniej mimiką starał się podczas wypowiedzi Putina pokazywać, że jako polityk je akceptuje i rozumie. Jednak w połowie spotkania z dziennikarzami widać było już zmęczenie emocjami. Za długo czekał w napięciu na spóźnionego Putina. Wielogodzinna kontrola emocji dała mu się we znaki.

Natomiast Putin przyjął pozycję tzw. startera. Jest to jego szablonowy schemat układania ciała. Oznacza mniej więcej tyle co zdanie „jestem aktywny, wiem o co chodzi i już mogę działać”. Na początku spotkania szukał kontaktu wzrokowego z Trumpem. Kiedy okazało się, że Trump nie patrzy na niego, zaczął grać znudzenie. Przez ludzi Zachodu sygnały te są mocniej odbierane niż w Polsce i krajach słowiańskich, gdzie sygnalizujemy nimi często również zniecierpliwienie.

Putin, wypowiadając się, ewidentnie ograniczał gestykulację, co było świadectwem zdenerwowania, potwierdzonym przez ruchy stopami, które były alternatywą kołysania się. Sygnałem niezadowolenia w przypadku słów Trumpa było potrząsanie lewym ramieniem.

Ewidentnie obaj panowie byli zainteresowani spotkaniem się twarzą w twarz, ale musieli dobrać zachowania do procesu negocjacyjnego. Czym innym więc jest ich nastawienie do siebie pod kątem czysto ludzkim, osobistym, a czym innym pod kątem zaplanowanego efektu negocjacji i racji stanu państwa.

Ważne są sygnały, których politycy jeszcze nie kontrolują. Putin na przykład zanim przyjął swoją standardową pozycję, próbował objąć dłonią palce drugiej ręki, co jest u niego klasycznym sygnałem kontroli negatywnych emocji m.in. zakłopotania i zawstydzenia. Jednocześnie cały czas obserwował Trumpa.

Natomiast u prezydenta Trumpa od pierwszych sekund widać było po nogach i dłoniach jak jest nastawiony do tej części spotkania. Ustawienie nóg u Trumpa było w przeciwnym kierunku niż miejsce, gdzie siedział Putina, w stronę wyjścia. Natomiast ustawienie nóg Putina sygnalizowało zaangażowanie emocjonalne w rozmowę.

Putin najwyraźniej jest łasy na komplementy. Nie chciał tego pokazać, ale ruchem ramienia i ukrytym uśmiechem wyraził zadowolenie z pochwalenia przez Trumpa mundialu. Potwierdzeniem, że Putin nie był zainteresowany oklepanymi frazesami, było ruszanie palcami dłoni oraz towarzyszące temu wzdychanie prezydenta Putina.

Co można powiedzieć o samym uścisku rąk?

Uścisk dłoni był inicjowany przez Donalda Trumpa. Ważnym był uścisk na zakończenie spotkania z dziennikarzami. Donald Trump zmusił rosyjskiego polityka do przesunięcia się ciałem w jego stronę. Zmusił do zrobienia „kroku” do przodu. Niby to standardowe zachowanie amerykańskiego prezydenta mające zdaniem niektórych oznaczać, że Trump kogoś lubi i wpuszcza w swoją przestrzeń. Jednak w rzeczywistości jest to zachowanie osoby dominującej, która spowodowała u Putina konieczność pochylenia ciała i głowy. A to są sygnały osoby słabszej, podporządkowanej.

Sam uścisk dłoni też jest ciekawy. Z jednej strony Trump zastosował pochylenie dłoni wierzchem do góry, co oznacza dominację, ale wykonał ten gest dość delikatnie. Prawdziwe emocje zdradził dopiero gest uzupełniający, czyli potrząsanie dłonią prezydenta Putina. Na tyle delikatny, że nie wymagał on zaangażowania energii. Jest odbierany jako bardzo szczery. Putin odebrał gest jako deklarację partnerskich rozmów i wyraził to zadowolenie uśmiechem i potrząsaniem ramion.

Komu sprzyjała scenografia spotkania?

Scenografia spotkania sprzyjała prezydentowi Trumpowi, ale prezydent Putin starał się jak najmocniej wykorzystać sygnały niewerbalne, aby podkreślić swoją pozycję. Nie mniej czynił kurtuazyjne ukłony w stronę partnera. Robił to jednak wyrażając lekkie lekceważenie przy jednocześnie ustalonej roli gospodarza jakim miał być Donald Trump.

Podczas spotkania z dziennikarzami ustawiono fotele, które były dopasowane do Putina. W efekcie Donald Trump nawet gdyby chciał usiąść wygodnie, to nie mógłby tego zrobić.

Pozycja, którą zajął po lewej stronie Donald Trump, sugerowałaby, że on jest gościem. Tak traktuje ją protokół dyplomatyczny. Jednak w komunikacji niewerbalnej, osoba siedząca lub stojąca po lewej stronie wydaje się ważniejsza. Było to więc zagranie taktyczne.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL