fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

RPA: Zuma niszczy dorobek Mandeli

AFP
krótko Prezydent dostał 48 godzin na złożenie urzędu. Kraj przechodzi przez największy kryzys polityczny od obalenia apartheidu.

Decyzja o odsunięciu głowy państwa została podjęta po burzliwej debacie dyrekcji Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC). Zumie zarzuca się wiele afer korupcyjnych, z których uparcie nie chce się rozliczyć. Chodzi głównie o kontrakty na zakup broni od europejskich koncernów za ok. 5 mld dol. na początku lat 90. Sprawa została umorzona tuż przed wyborami prezydenckimi w 2009 r., ale znów podniosła ją opozycja.

Prezydent nie potrafi także wytłumaczyć, jak sfinansował luksusowy dom w rodzinnej miejscowości Nkandla w prowincji KwaZulu-Natal. I nie chce się uwolnić od związków z klanem Gupta, bardzo bogatą rodziną pochodzenia indyjskiego, która zdobyła wiele kontraktów państwowych i stanowisk w pałacu prezydenckim.

ANC obawia się, że jeśli ten wrzód nie zostanie szybko przecięty, pierwszy raz od obalenia apartheidu w 1994 r. partia może stracić władzę w wyborach prezydenckich w kwietniu 2019 r. Ostrzeżeniem były już wybory lokalne w 2016 r., które wygrał Alians Demokratyczny, centroprawicowa partia działająca w opozycji do ANC.

Za buntem przeciw Zumie stoi Cyril Ramaphosa, który w 2014 r. roku został wiceprezydentem RPA, zaś w ub.r. pokonał byłą żonę Zumy – Nkosazanę Dlamini-Zumę w walce o przywództwo ANC. To układ dobrze znany w polityce RPA i szerzej całej Afryki. Sam Jacob Zuma jako wiceprezydent stanął w 2008 r. na czele buntu przeciwko ówczesnej głowie państwa Thabo Mbekiemu i rok później został prezydentem.

– Tym razem jednak nie chodzi tylko o personalia. Ramaphosa to być może ostatnia szansa na odzyskanie przez ANC zaufania wyborców – mówi „Rzeczpospolitej” Bob Dewar, znawca RPA z londyńskiego Chatham House.

Ramaphosa był jednym z pierwszych towarzyszy walki Nelsona Mandeli z apartheidem. Aresztowany już w latach 70., w 1982 r. założył ogólnokrajowy związek zawodowy południowoafrykańskich górników, zaś w 1990 r. stanął na czele komitetu, który witał Mandalę, gdy ten wyszedł na wolność.

Jednak inaczej niż wielu przywódców ANC Ramaphosa nie starał się skorzystać ze związków z Mandelą, aby zająć wysokie stanowiska w państwie i wzbogacić się na korupcji. Już w 1997 r. przeszedł z polityki do biznesu, gdzie w ciągu 20 lat samodzielnie zbudował potężny majątek. Wielu ekspertów uważa, że tę zdolność zarządzania mógłby teraz wykorzystać na potrzeby kraju. Właśnie dlatego na wiadomość, że Ramaphosa może przejąć już teraz przywództwo kraju, wyraźnie umocnił się rand, wzrosły także notowania giełdy w Johannesburgu.

Słabe notowania ANC nie są bowiem tylko pochodną afer korupcyjnych, ale także frustracji czarnoskórej większości wciąż ogromną polaryzacją dochodów i bardzo wysokim bezrobociem. Nkosazana Dlamini-Zuma chciała rozwiązać ten problem nie w drodze reform, jak to proponuje Ramaphosa, tylko poprzez konfiskatę majątku białych.

– To scenariusz dobrze znany z Zimbabwe i innych krajów afrykańskich, który prowadzi do katastrofy – podkreśla Bob Dewar.

Łagodne przekazanie władzy Ramaphosie nie jest jednak pewne. Zuma nie chce oddać władzy, przynajmniej dopóki nie otrzyma gwarancji, że nie zostanie postawiony przed sądem.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA