fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wprowadzenie do Rotha

Plus Minus
W 2009 roku Philip Roth napisał świetną „Nemezis", dialog z „Dżumą" Camusa, książkę niezwykłą w swoim dorobku, bo przecież Roth rzadko „rozmawiał" z innymi pisarzami, sięgał właściwie jedynie po Szekspira.

Postawiwszy ostatnią kropkę, powiedział: „Zrobiłem, co mogłem, z tym, co miałem". Cytat z wielkiego pięściarza Joe Louisa oznaczał koniec kariery Rotha. W przywołanym przez autora „Wyszłam za komunistę" zdaniu nie było fałszywej skromności, ale świadomość tego, że konsekwentne podążanie drogą literatury nie okazało się błędem. Wręcz przeciwnie, mimo że Roth zapewne nie doczeka się Nagrody Nobla, osiągnął wszystko, co się dało, a może nawet więcej – jeśli za kilkadziesiąt lat czytelnik będzie chciał poznać Amerykę drugiej połowy XX wieku, to można założyć, że właśnie po jego książki sięgnie.

Zbieżność nazwisk w przypadku „Rotha wyzwolonego" jest zupełnie przypadkowa. Claudia Roth Pierpont z prestiżowego „New Yorkera" poznała pisarza na przyjęciu w 2002 roku. Zaprzyjaźniła się z nim, dostając się do wąskiego kręgu osób czytających powieści Rotha przed publikacją. Miała okazję z autorem „Operacji Shylock" dużo rozmawiać, dzięki ...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA