Reklama

Czas św. Nektariusza

Szanowne pszczoły, drodzy miodosytnicy, to już? Pytam dla porządku, bo mam zamiar gorąco zachęcać, a później okaże się, że podaży niet. Z dorocznym, przedzimowym pisaniem o miodach pitnych mam zawsze dwa problemy i zacznijmy od drugiego, czyli zaskakującego braku podaży. Zaskakującego, bo jeśli w czymś Polska jest absolutnym mistrzem świata i okolic, to właśnie w produkcji miodów. Mamy więc produkt genialny, ale mamy go mało.
Czas św. Nektariusza

Foto: AdobeStock

No, ale czy gdybyśmy go mieli więcej, to znaleźliby się chętni? Bo tu dochodzimy do problemu pierwszego, czyli uprzedzeń rodaków. Co starsi kojarzą, że miody pili Zagłoba z kompanami, ale oni robili dużo dziwnych rzeczy i nie wszystkie naśladujemy, prawda? Młodszym miód pitny jawi się jako miód ze słoika rozcieńczony bimbrem. I jak tu tłumaczyć, że mogą być miody niemal wytrawne? Że mają nie tylko piękne, owocowo-kwiatowe bukiety, że w smaku nie zaznasz klejącego, przesłodzonego ulepka? Że zamiast gęstej, ciężkiej i rozmemłanej cieczy mamy klarowne, lekkie, wręcz świeżutkie delikatne cacko?

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Polska nie była imperium. I dobrze. Kacper Kita o micie imperium i nowej geopolityce
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Plus Minus
„Niebo. Rok w piekle”: Przejmująca cisza
Plus Minus
„Canes of Karabakh”: Złapać oddech
Plus Minus
„Ride 6”: Szalone i profesjonalne wyścigi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama