fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Garnuszkiem do raju

wino
materiały prasowe
Nie mają dobrej opinii, oj, nie mają. Ci, którzy je lubią, nigdy nie wejdą do sklepu winiarskiego, co najwyżej na imieninach u cioci pochłepcą słodkie wino z dolnej półki lokalnego dyskontu. Ci, którzy piją wina, nigdy po słodkie nie sięgną, bo, wiadomo, obciach. W dodatku lata komunizmu wyrządziły Węgrom kolosalną krzywdę i tokaj w świadomości wielu to najgorsze białe wino zaprawione cukrem.

O dziwo, wobec tych słodyczy sceptyczni pozostają także Węgrzy. Bratankowie od lat cenią tokajskie wina wytrawne, nie znając wcale ich win słodkich! Historie o budapeszteńczykach, którzy nigdy nie tknęli aszú i dopiero spędzając koronawirusowe wakacje w kraju, postanowili zaryzykować kontakt z nimi, słyszałem w tym roku u wielu wyśmienitych producentów. Bo słodkie piją dziadersi 50+, a przodownicy kapitalistycznej roboty po takie nie sięgają.




Jako dziaders in spe postanowiłem państwa przekonać, że tokaj to wyśmienity deser, luksus ponadczasowy. Dziś będzie to w dodatku luksus w wersji przystępnej cenowo. Zaczynamy od Pompásu 2016, wina tyleż słodkiego, co żwawego i niespokojnego dzięki swej kwasowości. Grona harslevelu dają klasyczne dla tego szczepu aromaty lipy – od kwiatu po miód, ale na pierwszy plan wybijają się owoce. Tak, to dobry wstęp. Czas na moje ulubione wino z tego zestawu, to już zupełnie inny Budaházy, ten jest z miejscowości o pięknej nazwie Mad...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA