fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sprawa brzeska, czyli zdany egzamin inteligencji

Część ławy oskarżonych w procesie brzeskim, od lewej: Adam Pragier, Kazimierz Bagiński, Karol Popiel, Władysław Kiernik, Wincenty Witos, Herman Lieberman, Józef Putek, Adam Ciołkosz
PAP
Jesienią 1930 roku sanacyjne władze brutalnie rozprawiły się z opozycją. Gdy informacje o biciu i upokarzaniu aresztowanych polityków przedostały się do opinii publicznej, najważniejsze postaci polskiego życia umysłowego nie pozostały obojętne.

Aresztowania są pod względem wyboru dość przypadkowe; mógłbym wybierać co piątego, co dziesiątego. Bo przecież doprawdy ci panowie posłowie upodobali sobie dość dziwny sposób życia: dla obrony »praw wolności« niemalże siadali na ulicy, aby robić nieczystości – z immunitetami w pyskach. Takie »prawo wolności« – toż koń by się z niego śmiał, mówiąc językiem legionowym". Tak 13 września 1930 r. Józef Piłsudski komentował aresztowania brzeskie.

Był to tylko jeden z jaskrawych przykładów ówczesnej reakcji władz. Nie budzi wątpliwości, że zarówno sam czyn, jak również sama estetyka narracji obozu rządzącego powinny oburzać polską inteligencję, również tę sympatyzującą z piłsudczykami. Sprawa brzeska stała się dla niej może najważniejszym w II RP egzaminem.

Musimy potępić

Po rozwiązaniu Sejmu, w nocy z 9 na 10 września 1930 r., aresztowano grupę byłych posłów, głównie opozycyjnych. Wśród osadzonych znaleźli się między inny...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA