fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Philip Earl Steele: Syjonizm narodził się w Polsce i Polska może na nim zarobić

EAST NEWS, Anna Abako
Patrząc na to, co dzieje się w stosunkach polsko-izraelskich, czyli na gafy, kłopoty i odwoływane spotkania, można dojść do wniosku, że przydałby się nowy, wspólny grunt. Problem w tym, że cały czas obracamy się wokół Holokaustu. A przecież można się odwoływać do historii, która jest emocjonalnie satysfakcjonująca dla wszystkich - mówi Philip Earl Steele, historyk.

Plus Minus: Niedawno opublikował pan w „The Israel Journal of Foreign Affairs" artykuł z propozycją uzdrowienia relacji między Polską a Izraelem. Czy kryzys dyplomatyczny związany z ustawą o IPN to bezpośredni powód jego powstania?

Bezpośrednim powodem był ciąg dalszy kryzysu, czyli zgrzyt na międzynarodowej konferencji z połowy lutego br. zorganizowanej w Warszawie wspólnie z USA. Moja propozycja zwrotu w relacjach to zapożyczenie pojęcia od prezydenta Obamy, który w 2012 r. ogłosił, że Ameryka wykona skręt w relacjach – od Europy w kierunku Azji. Otóż wyobrażam sobie początek poprawy napiętych stosunków między Polską a Izraelem właśnie od skrętu od historii Holokaustu do historii syjonizmu na ziemiach polskich. Oczywiście całkowite odejście od tematyki Holokaustu jest zarówno niemożliwe, jak i niesłuszne.

Czy potrzeba naprawy stosunków nie sięga głębiej niż ten ostatni spór?

Zdecydowanie. Wciąż przewlekły problem to radzenie sobie ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA