fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Łup skryty na dnie

materiały prasowe
Tłumaczenie powieści czy filmów zupełnie nie przypomina pracy, jaką wkładają wydawcy planszówek w „adaptację" gier. Niektórzy z nich nie ograniczają się do tłumaczenia tekstów i podmiany okładki. Reformują wszystko, jak leci, pozostawiając jedynie wymyślone przez autora zasady. Najlepszym przykładem tego zjawiska jest „Głębia" autorstwa Stephena Glenna.

Na Zachodzie gra ukazała się w 2003 r. i zdobyła wówczas wiele nagród. W Niemczech obwołano ją produkcją roku, doceniono również we Francji i USA. Amerykańskie pismo „Games Magazine" określiło ją mianem najlepszej karcianej gry rodzinnej. Wtedy jednak nazywała się „Balloon Cup" i opowiadała o baloniarzach – jej bohaterowie podczas krótkich lotów rywalizowali o sześcianki w kilku różnych kolorach. W „Głębi" kolorowe sześcianiki zostały, ale baloniarze zniknęli. Zastąpili ich nurkowie namalowani przez cenionego polskiego ilustratora, Tomasza Larka. A zatem polski wydawca zmienił wygląd i tematykę gry, pozostawił zaś mechanikę oraz garść drewnianych klocków symbolizujących skarby. Gracze – obowiązkowo dwóch i tylko dwóch – wydzierają je sobie z wody. I to dosłownie: kluczem do zwycięstwa jest tak zwana negatywna interakcja, czyli umiejętność utrudnienia zabawy przeciwnikowi. Służą do tego karty nurków, które układa się przy skarbach. Karty te mają swoje wartości liczbowe, których suma ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA