fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Dariusz Wasylkowski: Podwójne opodatkowanie w sektorze MŚP – ostatnia szansa

CIT
Adobe Stock
Dla obserwatorów prac na ustawami podatkowymi ten tydzień będzie szczególnie intensywny. We wtorek Komisja Budżetu i Finansów Publicznych Senatu kontynuować będzie przerwane w ubiegłym tygodniu posiedzenie, na środę zaplanowane jest głosowanie w Senacie, w piątek wieczorem odbędzie się ponowne głosowanie w Sejmie, w sobotę ustawy podpisze Prezydent, a w poniedziałek zostaną opublikowane tak, aby wprowadzane zmiany weszły w życie od początku przyszłego roku.

Większość wprowadzanych zmian w podatkach jest korzystna dla gospodarki i uzyskała szerokie poparcie jak np. estoński CIT, za którym - pomimo odrzucenia szeregu poprawek proponowanych przez opozycję - ostatecznie głosowało 403 posłów, a przeciw było tylko 21 posłów. Są też zmiany, co do których wystąpiły istotne rozbieżności zdań pomiędzy posłami koalicji rządzącej i opozycji. Świadczą o tym wyniki głosowania nad ustawą przewidującą m.in. podwójne opodatkowanie spółek komandytowych. W tym przypadku za ustawą głosowało 225 posłów, a przeciw było 215. Skąd taka różnica?

W 2013 roku ustawodawca zdecydował o podwójnym opodatkowaniu spółek komandytowo-akcyjnych. Jednocześnie zdecydował, że spółki komandytowe nie będą podwójnie opodatkowane. Trudno o lepszą zachętę do zakładania spółek komandytowych. Od 2013 roku przedsiębiorcy często wybierali tę właśnie formę prowadzenia działalności gospodarczej. Nie nadużyli prawa jak sugerują projektodawcy aktualnie rozważanych zmian. Wybrali formę spółki komandytowej po tym, jak ustawodawca zdecydował, że nie opodatkuje dwa razy tych spółek. Dlatego trudno się dziwić przedsiębiorcom, że gdy we wrześniu dowiedzieli się o planach rządu, to byli niemile zaskoczeni. Fakt, że dano im dwa dni na ustosunkowanie się do propozycji zmian uzupełnia obraz całej sytuacji.

Dlaczego rząd chce opodatkować spółki komandytowe? Do czyjej kieszeni chce sięgnąć? W uzasadnieniu do projektu ustawy wskazano cel w postaci zwalczania unikania opodatkowania przez podmioty zagraniczne. Z formy prawnej spółki komandytowej korzystają jednak co najmniej dwie grupy podatników.

Pierwszą grupę Krajowa Administracja Skarbowa zidentyfikowała jako podatników wykorzystujących tę formę do optymalizacji podatkowej. Uzasadnienie rządowe do ustawy określa ich jako „podmioty optymalizujące swoje zobowiązania podatkowe i ponoszące z tego tytułu niższe koszty niż inne podmioty prowadzące analogiczną działalność, regulujące w sposób rzetelny swoje zobowiązania podatkowe". Ponadto w uzasadnieniu wskazano, że „ekonomiczna „opłacalność" tego typu działań wzrasta wraz z kwotą dochodów, których ma ona dotyczyć. Wynika to przede wszystkim z konieczności poniesienia, często znacznych, kosztów obsługi całego procesu. Na ich poniesienie mogą sobie pozwolić przede wszystkim duże przedsiębiorstwa (w szczególności międzynarodowe)". Ile jest takich firm? Przedstawiciele Ministerstwa Finansów na posiedzeniu senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych mówili o kilkunastu tysiącach. Druga grupa to kilkadziesiąt tysięcy małych i średnich firm w zdecydowanej większości będących własnością polskich przedsiębiorców nie posiadających struktur międzynarodowych.

Skoro grupa przedsiębiorców prowadzących działalność z wykorzystaniem formy spółki komandytowej jest tak zróżnicowana, to należy się zastanowić czy przyjęte w planowanej ustawie środki są właściwe i uzasadnione wskazanymi przez projektodawcę celami.

O ile nawet uznać, że rząd nie miał wyjścia i nie mógł zwalczać nadużyć przy pomocy istniejących rozwiązań, to trzeba zadać pytanie czy zaproponował rozwiązanie legislacyjne adekwatne i proporcjonalne do problemu, jaki wystąpił. Mógł się posłużyć innym narzędziem, które z dużym prawdopodobieństwem zrealizowałoby wskazane cele. Mógł bowiem zaproponować wprowadzenie szczególnej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania z wykorzystaniem spółek komandytowych do tworzenia wielostopniowych struktur optymalizacyjnych. Taka klauzula służyłaby wprost zwalczaniu negatywnych zjawisk agresywnej optymalizacji podatkowej w formach już zidentyfikowanych przez Krajową Administrację Skarbową oraz tych które mogą wystąpić w przyszłości. Mógł też, oprócz klauzuli wprowadzić instytucję płatnika podatku dochodowego należnego od podmiotów zagranicznych, co przecież postuluje szereg organizacji zrzeszających przedsiębiorców. I nawet gdyby rząd uznał, że wskazane powyżej rozwiązanie nie jest wystarczające, to powinien zaproponować ustawodawcy możliwość wyłączenia z planowanej ustawy niektórych grup podatników, którzy nie będąc celem dostaną rykoszetem. Tylko takie działanie należy uznać za adekwatne i proporcjonalne.

Warto też wspomnieć, że problem braku adekwatności i proporcjonalności przyjętych rozwiązań w zakresie opodatkowania spółek komandytowych dostrzega również Biuro Legislacyjne Senatu umieszczając to w konstytucyjnym kontekście równości i wolności gospodarczej oraz trafnie konkludując, że „ustawodawca uczynił adresatami nowej regulacji podatkowej zarówno podmioty, które obrały formę spółki osobowej w celach optymalizacyjnych, jak również te podmioty, dla których taka forma prawna jest adekwatna w świetle rodzaju i zakresu prowadzonej działalności".

Na koniec chciałbym zachęcić do ostrożności przy dokonywaniu porównań do opodatkowania spółek komandytowych w innych krajach oraz standardów rekomendowanych przez organizacje i gremia międzynarodowe w obszarze zwalczania agresywnej optymalizacji podatkowej. Dokonywanie wszelkich porównań tego typu jest trudne i czasochłonne, bo wymaga sprowadzenia do wspólnego mianownika zróżnicowanych systemów i na pewno nie polega na wyjętym z kontekstu porównywaniu stawek podatku. Obu stronom tego eksperckiego sporu zwyczajnie zabrakło na to czasu.

Dlatego też, zdaniem autora, przy analizie proponowanych poprawek trzeba przede wszystkich uwzględnić polską podatkową rację stanu twardo osadzoną w naszych realiach społecznych i ekonomicznych. Należy przy tym pamiętać, że uchwalona przez Sejm niewielką większością zmiana dotknie kilkadziesiąt tysięcy małych i średnich firm polskich, które wybrały formę spółek komandytowych po to, aby oddzielić majątek firmy od majątku rodzinnego i móc firmę rozwijać bez ryzyka utraty przez rodzinę dorobku całego życia w razie niepowodzenia. Trzeba podkreślić, że często są to firmy, w których wszyscy wspólnicy pracują na co dzień i nie są pasywnymi inwestorami kapitałowymi jak chce ich widzieć projektodawca i dlatego podwójnie opodatkować. W wielu przypadkach są to firmy ponoszące w ostatnich latach dodatkowe nakłady związane z wyjściem na rynki zagraniczne.

Swoją drogą, to trudno zrozumieć dlaczego projektodawca punktem odniesienia dla rozważań o opodatkowaniu spółek komandytowych czyni tylko spółki z o.o., a nie przedsiębiorców prowadzących działalność na podstawie wpisu do ewidencji. Oczywiście jako działanie doraźnie na potrzeby dowiedzenia swojej racji jest to zrozumiałe. Patrząc jednak z perspektywy systemowej należałoby za cel stawiać zwiększenie stopnia „inkorporacji" polskiej gospodarki. Cel ten oznacza, że przedsiębiorcy działają przede wszystkich w formie spółek w których znajduje się wyodrębniony majątek służący do prowadzenia działalności gospodarczej. To nie jest łatwe zadanie. Trudno bowiem namówić przedsiębiorców do rezygnacji z działalności na podstawie wpisu do ewidencji i przekształcenia w spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, ponieważ wiąże się to z podwójnym opodatkowaniem. W dyskusji na temat naszych realiów społeczno-ekonomicznych nie może się też ostać argument projektodawców, że większość spółek komandytowych zyska na zmianie. Przedstawiony w czasie posiedzenia komisji senackiej przykład spółki dwóch osób z dochodem rocznym 240 000 zł brutto nie jest adekwatny. Jakkolwiek kwota 120 000 zł może się wydawać wysoka z punktu widzenia dochodu jednej osoby, to jednak analiza korzyści i strat powinna obejmować różne przykłady z sektora MŚP, również te, które zatrudniają nawet do 250 osób. Nie można też pominąć oczywistego faktu, że ten sektor w Polsce jest zdecydowanie słabszy finansowo niż w wielu innych krajach Unii Europejskiej oraz OECD, a pandemia pomimo tarcz rządowych jeszcze bardziej go osłabiła.

Ciekawe, czym się zakończy ten tydzień i czy Senat wypracuje rozwiązanie, które w piątek uzyska w Sejmie takie poparcie jak estoński CIT.

Dariusz Wasylkowski - adwokat, doradca podatkowy Wardyński i Wspólnicy w latach 2007 – 2013 prezes polskiego oddziału, a w latach 2014-2019 członek Stałego Komitetu Naukowego International Fiscal Association

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA