Opinie

Marek Domagalski: Dwa marsze na tej samej ulicy. Dlaczego nie?

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Dwa marsze mogą odbyć się jednocześnie na jednej ulicy, w tym wypadku na szerokich Alejach Jerozolimskich w stolicy.

Życie jest bogatsze niż wyobraźnia i zastrzeżenia niektórych prawników i polityków. Reszta jest tylko kwestą organizacyjną.

Sobotnie postanowienie warszawskiego Sądu Apelacyjnego (zapadło po południu na posiedzeniu niejawnym) prawomocnie unieważnia zakaz Hanny Gronkiewicz-Waltz dla Marszu Niepodległości co oznacza, że mamy w Warszawie 11 listopada w tym samym miejscu dwa legalne marsze, choć być może w wielu miejscach będzie to faktycznie jeden marsz.

Porozumienie organizatorów Marszu Niepodległości z rządem co do "technicznego" przeprowadzenia dwóch marszów o tej samej godzinie i w tym samym miejscu, jest w tej sytuacji najlepszym wyjściem.

Drugi marsz - państwowy, przypomnijmy, zwołali prezydent Andrzej Duda z premierem Mateuszem Morawieckim po tym jak niespodziewanie, na cztery dni przed od dawna zgłoszonym Marszem Niepodległości rozwiązła go prezydent stolicy.

Są i będą głosy, że PiS wykorzystało lukę (po decyzji warszawskiego magistratu), by zapowiedzieć organizację państwowego marszu, ale trzeba przypomnieć te dramatyczne godziny po ogłoszeniu zakazu, kiedy jawiła się perspektywa, że żadnego (dużego) legalnego marszu na 100-lecie odzyskania Niepodległości w Warszawie nie będzie. Władze państwa przejęły więc inicjatywę.

Nie brak prawników, którzy napinają prawniczą argumentację by przekonać, że Marsz Niepodległości ma pierwszeństwo przed państwowym, ale np. władze Warszawy, uważają, że pierwszeństwo ma masz państwowy. Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich, który krytycznie ocenia obecne regulacje o zgromadzeniach wskazuje, że nie ma przepisów, które mówiłyby jak postępować w wypadku kolizji zgromadzeń organizowanych przez obywateli i przez władze państwa. W razie kolizji dwóch zgromadzeń organizowanego przez obywateli i przez władzę państwową, może ją rozstrzygnąć wyłącznie sąd - uważa RPO, ale przyznaje, że brak wyraźnych i jednoznacznych przepisów, które taką sytuację regulowałyby.

Prawniczym ortodoksom należy w tej sytuacji przypomnieć powiedzenie stare prawnicze powiedzenie, że nawet nienajlepsza ugoda jest lepsza od najlepszego wyroku. Tym bardziej, że w tej sprawie nie ma już czasu na jakiś jeszcze kolejny wyrok.

Mamy zatem dwa legalne zgromadzenia na tej samej ulicy (na szczęście szerokiej) i muszą się tam po pierwsze zmieścić dwa marsze, a ich organizatorzy współdziałać. Ponieważ Marsz Narodowy, co podkreślają jego organizatorzy był w poprzednich latach obiektem nierzadkich prowokacji skrajnych organizacji, więc dodatkowa rządowa ochrona tylko ułatwi przeciwdziałanie im, a manifestantom ułatwi podjęcie decyzji o przystąpieniu do marszu, jednego lub drugiego.

Cieszmy się zatem tym szczególnym Świętem!

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL