fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: Giertych – Prokuratura 1:0

Roman Giertych
Roman Giertych
Fotorzepa, Robert Gardziński
Wiele wskazuje na to, że w sprawie mec. Romana Giertycha prokuratura porwała się z motyką na słońce. Zamiast wykrycia dużej afery gospodarczej będzie kompromitacja.

Kiedy w piątek media obiegła wiadomość o zatrzymaniu znanego z opozycyjnych sympatii adwokata, przebiła nawet na chwilę zainteresowanie zagrożeniem rosnącą falą koronawirusa. W akcji CBA zatrzymano 12 osób, w tym biznesmena Ryszarda Krauzego. Jednak od samego początku to Roman Giertych ogniskował całą uwagę opinii publicznej. Napięcie budowało się powoli. Po zasłabnięciu podczas zatrzymania były polityk trafił do szpitala, gdzie pojawiły się poważne wątpliwości - podnoszone przez adwokatów - czy prokuratura skutecznie ogłosiła zarzuty byłemu wicepremierowi. Osoby, które miały kontakt z mecenasem Giertychem wskazywały bowiem, że jego stan zdrowia był poważny, a kontakt z nim utrudniony. Kodeks postępowania karnego wskazuje natomiast jasno: przed zastosowaniem środka zapobiegawczego sąd albo prokurator stosujący środek przesłuchuje podejrzanego, chyba że jest to niemożliwe z powodu jego ukrywania się lub jego nieobecności w kraju.

Czytaj także:

Śledczy znaleźli się w trudnej sytuacji, gdyż na swoje czynności mieli zaledwie 48 godzin od momentu zatrzymana. Nie wiadomo, jaki był pierwotny plan prokuratury, ale jednak szybko stało się jasne, że jeżeli noszono się z zamiarem aresztowania Giertycha, nic z tego nie wyjdzie. W zamian prokuratura wydała wobec Giertycha postanowienie o zastosowaniu środków wolnościowych m.in. o 5 milionach złotych poręczenia majątkowego i zawieszeniu w czynnościach adwokata.

Już w sobotę wieczorem prokuraturę dobił poznański sąd, który nie przychylił się do jej wniosku o tymczasowy areszt zarówno dla Ryszarda Krauze, jak i czterech innych podejrzanych w sprawie wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord. Co więcej, sąd nie tylko odrzucił wnioski o areszt, ale nie zastosował wobec tych osób nawet łagodniejszych środków wolnościowych. Jak przyznał jeden z obrońców zatrzymanych, sąd stwierdził, że „nie ma wysokiego uprawdopodobnienia popełnienia czynu". Co można odczytywać, że materiał dowodowy prokuratury nie był tak mocny jak jeszcze dzień wcześniej zapewniał rzecznik CBA.

Stało się też jasne, że w przypadku Romana Giertycha scenariusz musi być podobny, sam zresztą ozdrawiając już w sobotę wieczorem pochwalił decyzje poznańskiego sądu w mediach społecznościowych.

Dziś nie do końca klarowna jest jednak linia obrony byłego wicepremiera. Wypowiadający się w mediach adwokaci, kwestionują skuteczność postawionych Giertychowi zarzutów ze względu na stan zdrowia w szpitalu. Tyle tylko, że postanowienie prokuratury o zawieszeniu go jako adwokata i 5 milionach złotych poręczenia stało się wykonalne natychmiast. I może je uchylić tylko sąd. Jednak, aby tak się stało, Giertych musi zaskarżyć decyzję prokuratury, czyli najpierw ją uznać. Pytanie, czy były polityk będzie chciał iść na zderzenie z prokuraturą, kwestionując legalność jej czynności, czy też rozbroić postanowienie za pośrednictwem sądu.

Prokuratura już w sobotę zapowiedziała, że wniesie zażalenie na decyzję poznańskiego sądu w sprawie Ryszarda Krauzego i współpracowników Romana Giertycha. Jeżeli sąd odwoławczy utrzyma wcześniejszą decyzję będzie to oznaczało wielką kompromitację prokuratury i utratę przez nią wiarygodności. Trudno bowiem będzie uciec jej od politycznego kontekstu całej sprawy w wypadku mecenasa Giertycha, który w oczach części opinii publicznej już urósł do miana represjonowanego adwokata opozycji. Dziś znany adwokat wygrywa z prokuraturą 1:0.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA