fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Michał Romanowski: Raz statut, a raz kodeks spółek handlowych – zagadka w Ekstraklasie SA

Michał Romanowski
tv.rp.pl
Wspólnicy, pisząc statut, sami związują się jego postanowieniami, które są odmienne od Kodeksu – w tym ujęciu ten pierwszy dokument jest jak umowa, której trzeba przestrzegać.

Zgaduj-zgadula to zwrot stosowany w zabawach dziecięcych zachęcający do rozwiązania zagadki. W Wikipedii można przeczytać, że zagadka to „zadanie polegające na znalezieniu odpowiedzi na postawione pytanie w oparciu o wiedzę, logiczne wnioskowanie, intuicję lub abstrakcyjne myślenie". Zagadki wykorzystuje się w nauczaniu małych dzieci, bo uczą logicznego myślenia, kreatywności i wyobraźni. Któż z nas nie rozwiązywał zagadek?

Zagadki są popularne w spółce Ekstraklasa SA. Nie są to zagadki dla przedszkolaków, ale dla akcjonariuszy spółki Ekstraklasa SA. Akcjonariuszami Ekstraklasa SA są kluby piłki nożnej występujące w Ekstraklasie. Akcjonariuszy Ekstraklasy SA nie sposób zakwalifikować jako przedszkolaków. Przeczytałem niedawno, że zarząd Ekstraklasy SA zwołał nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy niezgodnie ze statutem, ale zgodnie z k.s.h. Ponoć radca prawny Ekstraklasa SA (a w świetle prawa zarząd tej spółki) wygłosił opinię, iż tym razem zarząd spółki postanowił wybrać zasady określone w k.s.h., mimo odmiennej regulacji w statucie spółki. Następnym razem zarząd może wybrać rozwiązanie ze statutu, ale jeszcze następnym z k.s.h. Być może kolejnym razem zarząd zastosuje rozwiązanie hybrydowe (hybryda dzisiaj kojarzy się z motoryzacją), czyli troszkę benzyny, a troszkę prądu. Jak odgadnąć co przeważy? Jaką zastosować wiedzę, logikę wnioskowania, jak bardzo należy myśleć abstrakcyjnie czy intuicyjnie, aby rozwiązać tę zagadkę. Przedszkolakom bym jej nie zadawał, bo jej walor edukacyjny jest niski. A może jest to zagadka absurdalna jak z „Alicji w krainie Czarów" Lewisa Carrolla? Na pytanie Kapelusznika „Dlaczego kruk jest podobny do biureczka?«, Alicja mówi »Wydaje mi się, że potrafię na to odpowiedzieć«. Na co Marcowy Zając pyta się: »Czy chcesz powiedzieć, że myślisz, że będziesz umiała znaleźć na to odpowiedź?«. Alicja odpowiada »Oczywiście«. Kapelusznik pyta zniecierpliwiony »Czy rozwiązałaś już zagadkę?«. »Nie, poddaję się – odparła Alicja. – Jak brzmi odpowiedź?« – »Nie mam o niej żadnego wyobrażenia« – powiedział Kapelusznik. »Ani ja« – powiedział Marcowy Zając.

Alicja westchnęła ze zniechęceniem. »Myślę, że moglibyście lepiej spędzać czas – powiedziała – a nie marnotrawić go, stawiając zagadki, na które nie ma odpowiedzi«".

Czy biureczko jest podobne do kruka?

Na to pytanie jest odpowiedź. Ks.h. nie jest podobny do statutu. Przypomina mi się, jak Zagłoba w „Potopie" pytał niezbyt rozgarniętego żołnierza szwedzkiego Rocha Kowalskiego „Rochu, czy wiesz kto to jest wuj". Roch rezolutnie odpowiedział „Wuj to wuj". K.s.h. to k.s.h. Rozwiązanie zagadki, czy zarządowi spółki akcyjnej przysługuje swoboda wyboru, czy stosuje postanowienia statutu odmiennie niż k.s.h. czy k.s.h. wymaga zrozumienia relacji postanowień statutu spółki do k.s.h.. Taką zagadkę łatwo rozwiązać, sięgając po pokłady wiedzy i logiki.

W przypadku spółki akcyjnej k.s.h. przyjął jako zasadę bezwzględnie wiążący charakter norm. Taki charakter regulacji wynika z przyjęcia, iż modelowa spółka akcyjna jest spółką otwartą prowadzącą działalność większych rozmiarów. Spółka otwarta to spółka, której akcjonariat cechuje masowość, zmienność i anonimowość. Co do zasady, identyfikacja akcjonariusza jest nieistotna. Akcjonariusze wchodzą i wychodzą z tej spółki cały czas. Wchodzą do niej, aby z niej wyjść. Jak ludzie w sklepie. Modelowym przykładem jest spółka giełdowa. Spółka akcyjna powstała jako odpowiedź na przedsięwzięcia wymagające znacznego kapitału. W ich naturę jest wpisane duże ryzyko niepowodzenia i odpowiedzialności osobistej udziałowców wobec wierzycieli. Spółkę akcyjną wymyślono jako platformę do koncentracji kapitału w „zintegrowany majątek" wrzucony w formę spółki akcyjnej. Duża liczba akcjonariuszy nieznających się (dla spółki ważne było pozyskanie kapitału, a nie osoby akcjonariusza, tak jak dla firmy sprzedającej jogurty ważne jest uzyskanie pieniędzy ze sprzedaży jogurtu, a nie kto kupi ten jogurt) spowodowała konieczność ich ochrony w stosunkach wewnętrznych spółki. Kontrolę nad spółką z rozproszonym akcjonariatem może bowiem sprawować akcjonariusz mający pakiet na poziomie 20–30 proc. akcji. To stwarza zagrożenie przedkładania przez takiego akcjonariusza (mimo braku pakietu większościowego) własnego interesu nad interesy wielu dawców kapitału, zwanych niekiedy „lotnym piaskiem pustyni". Akcjonariusz taki mógłby łatwo tak ukształtować statut spółki akcyjnej, aby w sposób nieuczciwy, ale zgodny ze statutem, nadużywać swojej pozycji. Stąd niezbędne stało się wprowadzenie norm imperatywnych w ustawie, które chronią model uczciwych stosunków między akcjonariuszami w spółce. W pewnym uproszczeniu można porównać tę metodę do ochrony praw konsumenta, który także jest anonimowy i którego swoboda kontraktowa w praktyce ogranicza się do przystąpienia albo nieprzystąpienia do umowy.

Wuj to wuj, a nie dziadek

Na to pytanie też jest odpowiedź. Statut nie jest podobny do k.s.h. Wszak „wuj to wuj", a nie „dziadek". W praktyce mamy spółki akcyjne otwarte i zamknięte. Spółka zamknięta to spółka o skoncentrowanym i oznaczonym co do tożsamości akcjonariacie (tak jak Ekstraklasa SA).

Akcjonariuszem nie jest dowolna osoba będąca dawcą kapitału. Ekstraklasa SA jest modelowym przykładem spółki zamkniętej o określonym akcjonariacie (kluby Ekstraklasy).

Na plan pierwszy w spółce zamkniętej wysuwa się osoba akcjonariusza. Nie jest on „letnim piaskiem pustyni", który przy byle wietrze jest zdmuchiwany przez silniejszego akcjonariusza. Kluczowa w takiej spółce jest możliwość „szycia" statutu na miarę potrzeb akcjonariuszy. Zaletą ma być elastyczność k.s.h. Akcjonariusze znają się i mogą nawiązać łatwy kontakt. Są wspólnikami, którzy współdziałają dla osiągnięcia celu spółki. W statucie Ekstraklasa SA cel ten jest ujęty precyzyjnie: zarządzanie rozgrywkami Ekstraklasy. Sytuacja finansowa klubów w istotnym stopniu zależy od tego, jak zarząd Ekstraklasy SA zarządza sprawami spółki w jej interesie. Interes spółki to wypadkowa interesu jej akcjonariuszy. Nie ma miejsca na wspólników I, II, III czy IV kategorii. Akcjonariusze spółki Ekstraklasa SA nie symbolizują różnych poziomów rozgrywek piłkarskich (I, II, III i IV liga). K.s.h. nakazuje wszystkich traktować jednakowo. Jest na to paragraf!

K.s.h. zawiera normy pozwalające uelastycznić zasady współdziałania akcjonariuszy w spółce zamkniętej. Dopuszcza, aby statut zawierał postanowienia odmienne niż przewiduje k.s.h., jeżeli k.s.h. zezwala na to. Statut może zawierać dodatkowe postanowienia, chyba że z k.s.h. wynika, że przewiduje on wyczerpujące uregulowanie albo dodatkowe postanowienie statutu jest sprzeczne z naturą spółki akcyjnej lub dobrymi obyczajami. K.s.h. pozwala w ograniczonym, ale istotnym stopniu, na kształtowanie przez akcjonariuszy statutu stosownie do natury konkretnej spółki. Statut to swoistego rodzaju sklep samoobsługowy wspólników do ułożenia przez nich ich wewnętrznych relacji. Swoboda umów promuje samodzielność jej stron (tu: akcjonariuszy) przy tworzeniu prawa, jakim jest umowa (tu: statut Ekstraklasy).

Wspólnicy piszą statut dla siebie i przez siebie. Sami związują się postanowieniami statutu, które są odmienne k.s.h. Statut w tym ujęciu jest jak umowa. Jego postanowień należy przestrzegać. Wszak pacta sund servanda. Jak mawiał Juliusz Słowacki „Chodzi mi o to, aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa".

Kształtowanie statutu jak gry na boisku

W dyskusji na temat zakresu swobody kształtowania postanowień statutu spółki akcyjnej jedna rzecz jest bezsporna. Skoro statut zawiera postanowienia odmienne niż k.s.h., to niedopuszczalne jest, aby zarząd spółki dowolnie wybierał, czy dzisiaj stosuje przepisy statutu czy k.s.h. Działanie takie stanowi rażące pogwałcenie nie tylko statutu spółki, jej natury, k.s.h. i dobrych obyczajów, a więc praw wspólników.

Zarząd spółki ponosi odpowiedzialność cywilną za działanie sprzeczne m.in ze statutem spółki, a także odpowiedzialność karną za niedopełnienie obowiązków m.in. polegających na przestrzeganiu statutu spółki.

Zasada swobody umów wypiera stosowanie norm prawnych, bo ma ona swoje osadzenie właśnie w normie-zasadzie prawa cywilnego, która zakłada, że państwo nie jest wszechwiedzące i powinno dawać ludziom sferę wolności kształtowania ich sytuacji prawnej.

Akcjonariusze kształtujący statut są jak piłkarze kreujący grę na boisku. Sędzia gwiżdże tylko, gdy zasady podstawowe są naruszane.

Autor jest profesorem w Katedrze Prawa Handlowego WPiA UW, adwokatem w kancelarii Romanowski i Wspólnicy. W latach 2006–2015 członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA