fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Interpretacje podatkowe z opóźnionym zapłonem - komentuje Marek Kobylański

Fotorzepa, Michał Walczak
Powszechne jest pytanie kierowane do skarbówki, jak stosować przepisy podatkowe, aby nie być posądzonym o unikanie daniny na rzecz państwa.

Firmy i inni podatnicy otrzymywali odpowiedź w formie interpretacji, z której mogli się dowiedzieć, co im wolno, a czego nie. Pozwalało to uniknąć kłopotów z fiskusem i dotkliwego finansowo wyrównywania strat budżetowi. Ciekawe, że większość interpretacji była korzystna dla podatników, czyli pozwalała na rozliczenia, które dawały im korzyści podatkowe. Dzięki temu firmy mogły prowadzić biznes bez niepokoju, że podczas najbliższej wizyty kontrolera skarbówki cała finansowa układanka się zawali.

Wkrótce może się to zmienić. Jak wynika z nowych przepisów ordynacji podatkowej, od Nowego Roku wygasają wszystkie interpretacje indywidualne, które są sprzeczne z nowymi przepisami, a określone w nich stanowisko korzystne dla podatnika może być potraktowane jako służące unikaniu opodatkowania. Ministerstwo Finansów zamierza w ten sposób zrównać sytuację wszystkich przedsiębiorców.

O co chodzi? Otóż jeden przedsiębiorca dostał np. interpretację, która pozwala mu korzystnie rozliczyć się przy przekształceniu firmy. Nowe przepisy ordynacji podatkowej na to już nie pozwalają. Jeśli więc jego konkurent po 1 stycznia 2019 r. zechce wystąpić o podobną opinię fiskusa dającą korzyści podatkowe, to już jej nie dostanie. Czyli dwie firmy przy okazji podobnej operacji gospodarczej byłyby potraktowane zupełnie inaczej. Do tego nie można dopuścić. Wiele firm, które mają przyjazne interpretacje, może jednak chcieć dalej z nich korzystać. Trudno dopatrzyć się tu złej woli. Mają przyzwolenie urzędników, więc nie robią nic złego. Takie nastawienie może okazać się naiwne. Bo zgodnie z nowymi przepisami interpretacja, na której opierają swoje działanie, jest nic niewarta. Urzędnicy już by się pod nią nie podpisali.

Czytaj także: Skarbówka nie zgodzi się na unikanie podatku

Najgorsze jest to, że o przejściu interpretacji do historii nikt nie informuje. Firma dowie się, że teraz już łamie prawo, dopiero podczas kontroli podatkowej. Czyli interpretacja może okazać się bombą z opóźnionym zapłonem. Wybuch może nastąpić w bliżej nieokreślonym momencie, a jego skutki są trudne do oszacowania dla przedsiębiorcy.

Trudno takie nowe przepisy określić jako wpisujące się w założenia konstytucji dla biznesu. Tylko czy w tym wypadku usłyszymy okrzyki, kierowane tym razem do ministra finansów: „konstytucja, konstytucja"? ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA