Państwo potrafi zaprojektować centralny system informatyczny, który obejmie niemal cały obrót gospodarczy i kontakt z fiskusem. Nie potrafi jednak odpowiedzieć na znacznie prostsze pytanie: co stanie się z dokumentami, które przez lata były podstawą załatwiania spraw urzędowych, gdy nagle przestaną istnieć w znanej dotąd postaci. Krajowy System e-Faktur miał być projektem stricte podatkowym, nowoczesnym narzędziem do uszczelnienia VAT i firmowych rozliczeń. W praktyce staje się także rozwiązaniem, od którego zależy dostęp do pieniędzy publicznych, refundacji, dotacji. KSeF odbije się też na sprawach w sądach.
Czytaj więcej:
Na dwa miesiące przed startem KSeF mniej niż połowa średnich i dużych firm jest przygotowana do tej rewolucji. Posłowie opozycji domagają się odsun...
Pro
Jak trzeba będzie udokumentować faktury po wprowadzeniu KSeF?
Problem polega na tym, że forsując KSeF, rząd zachował się tak, jakby państwo składało się wyłącznie z administracji skarbowej. Tymczasem faktura VAT od dawna nie jest tylko dowodem rozliczeń przedsiębiorców za towary i usługi. To dokument potrzebny m.in. rolnikom ubiegającym się o wsparcie finansowe, firmom ubiegającym się o pieniądze z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych czy też tych liczących na dotacje unijne. Cyfrowa zmiana związana z KSeF kojarząca się przede wszystkim z Ministerstwem Finansów, wymaga dostosowania wielu ustaw, rozporządzeń i urzędowych procedur. Taka operacja nie została jednak ani zaplanowana, ani skoordynowana.
Efekt jest łatwy do przewidzenia. Urzędy będą otrzymywały wnioski, do których – zgodnie z obowiązującymi przepisami – należy dołączyć faktury. Wnioskodawcy będą mieli jedynie wydruki wizualizacji albo kody QR prowadzące do systemu. Przepisy nie powiedzą, jak takie dokumenty traktować. Urzędnik stanie przed wyborem: odmówić przyjęcia wniosku albo zastosować rozwiązanie prowizoryczne, niemające wyraźnej podstawy prawnej. W obu wariantach państwo traci – albo sprawność działania, albo formalną legalność.
Czytaj więcej:
W rządzie zabrakło szerszego myślenia o e-fakturach. Jeśli poszczególne resorty nie dostosują sektorowych przepisów do realiów KSeF, to nie będzie...
Pro
Tworząc KSeF zapomniano o wielu istotnych sprawach
To klasyczny przykład cyfryzacji prowadzonej w resortowych gabinetach. Jeden urząd buduje system dla własnych celów, zakładając, że reszta administracji dostosuje się do niego w biegu. Brakuje myślenia i świadomości, że dokumenty krążą w obiegu całego państwa i gospodarki, a nie tylko w relacji podatnik–fiskus. Cyfryzacja nie polega przecież na stworzeniu jednego centralnego systemu, lecz na zapewnieniu, że prawo, procedury i instytucje potrafią się nim posługiwać.
Szczególnie niepokojące jest pominięcie użytkowników związanych z instytucjami publicznymi. Sądy, urzędy, fundusze czy instytucje rozliczające środki publiczne opierają swoje działania na dokumentach, które muszą być trwałe, weryfikowalne i dostępne. Jeśli nie mają dostępu do systemu, a jednocześnie nie mogą uznać jego wizualizacji za dokument urzędowy, KSeF zaczyna działać przeciwko nim.
Czytaj więcej:
System rejestracji samochodów jest nieprzygotowany do elektronicznych faktur. Nie ma ani odpowiednich przepisów ani infrastruktury w urzędach gmin.
Pro
Po wprowadzeniu KSeF może nie być bezpiecznie, ale jakoś to będzie
Dochodzi do tego kwestia bezpieczeństwa. Oparcie weryfikacji na kodach QR, bez jednolitych standardów i realnych szkoleń, tworzy nowe ryzyka. Cyfrowe państwo nie może opierać się na improwizacji urzędników pierwszej linii ani na ich dobrej woli. W efekcie zamiast jednego, spójnego obiegu dokumentów powstaje drugi – nieformalny, uznaniowy i faktycznie pozaprawny. KSeF nie wykolei się dlatego, że jest zbyt ambitny. Może się wykoleić dlatego, że zaprojektowano go tak, jakby państwo kończyło się na Ministerstwie Finansów, a reszta administracji była jedynie kłopotliwym dodatkiem do systemu podatkowego. W obecnym kształcie KSeF porządkuje interes fiskusa, przerzucając koszty chaosu na resztę administracji i obywateli, którym być może pozostanie jedynie jakoś sobie poradzić, bo ktoś wyszedł z założenia, że „jakoś to będzie”.
Czytaj więcej:
Realia wojny cybernetycznej przemawiają za tym, by budowę rządowych baz danych takich jak KSeF od początku nadzorowały służby odpowiedzialne za cyb...
Pro