Opinie

Spadki: jak nie spłacać długów dalekiego krewnego

Fotolia
Gdy tylko dowiemy się, że najbliższa rodzina spadkodawcy odrzuciła spadek i to my możemy dziedziczyć, czas na decyzje, a być może i na pierwsze kroki prawne – pisze Arkadiusz Szkurłat.

W ostatnim czasie opinię publiczną coraz częściej bulwersują opisywane w prasie przypadki odpowiedzialności spadkobierców za długi ich bardzo dalekich krewnych. Sprawy te budzą tym większe emocje, że dotyczą osób, które często się nie znały lub kontakt między nimi był sporadyczny. Wypada zatem przybliżyć podstawowe zasady przyjęcia spadku i odpowiedzialności spadkobierców za długi spadkodawcy, których znajomość często pozwoliłaby uniknąć niepotrzebnych emocji.

Regułą prawa spadkowego jest to, że nie ma tzw. spadków bezdziedzicznych, czyli każdy spadek podlega dziedziczeniu przez jakiegoś spadkobiercę. W polskim prawie, wzorem wielu innych krajów, spadek przypada najpierw małżonkowi i zstępnym, czyli dzieciom, wnukom lub prawnukom zmarłego. Wszystkie dzieci są równe, nie ma więc znaczenia, czy pochodzą z małżeństwa czy też spoza albo ze związków nieformalnych. Gdy dziecko nie żyje, przypadający na nie udział w spadku przechodzi na jego dzieci, a dalej na wnuki i prawnuki. Małżonek dziedziczy w udziale równym z dziećmi, jednak nie mniejszym niż 1/4 spadku. Brak zstępnych przenosi dziedziczenie na rodziców zmarłego, a w braku przynajmniej jednego z nich, do dziedziczenia dochodzi rodzeństwo zmarłego, następnie zstępni rodzeństwa, według tych samych zasad, o których była mowa wcześniej. Dziedziczą oni w zbiegu z małżonkiem.

Dopiero gdy brak małżonka, zstępnych, rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa pojawia się konieczność poszukiwania dalszych spadkobierców. Nie mają tu znaczenia więzy uczuciowe, pozostawanie w takich czy innych relacjach, decyduje wyłącznie pokrewieństwo. Od 2009 r. ustawodawca zdecydował zaliczyć do kręgu spadkobierców ustawowych dziadków spadkodawcy. Wcześniej byli oni co do zasady pomijani, co było niesprawiedliwe, często bowiem to dziadkowie brali na siebie trud wychowania i wykształcenia wnuka, po czym okazywało się, że nie mogli po nim dziedziczyć.

Najprościej, gdy chętnych nie brakuje

Możemy zatem dziedziczyć po bardzo dalekim krewnym, choćbyśmy mieli z nim niewiele wspólnego lub nawet nie wiedzieli o jego istnieniu. Ostatnimi spadkobiercami ustawowymi mogą być w określonych sytuacjach pasierbowie, a na samym końcu spadkobiercą koniecznym jest gmina lub Skarb Państwa.

Krąg potencjalnych spadkobierców jest bardzo szeroki i wbrew pozorom należy to uznać za pozytywne uregulowanie. Oczywiście najbardziej komfortowa sytuacja ma miejsce, gdy zmarły pozostawił same aktywa i wtedy chętnych do dziedziczenia po nim nie brakuje. Niestety, w dzisiejszych czasach często w pozostawionym spadku długi przekraczają zgromadzony majątek (łatwo o kredyty, a banki chętnie ich udzielają, przez co zaciągamy zobowiązania o coraz większej wartości). Potencjalny spadkobierca może i musi podjąć decyzję, czy chce dziedziczyć. I tu dochodzimy do sedna sprawy.

Tylko od aktywności osoby powołanej do spadku zależy, czy spadek przyjmie czy nie. Ustawodawca dał potencjalnemu spadkobiercy na podjęcie decyzji sześć miesięcy, od kiedy dowie się o tytule swego powołania. W tym czasie może złożyć oświadczenie w sądzie lub u notariusza, czy spadek przyjmuje, czy odrzuca.

Czas liczy się od chwili, kiedy dowiemy się, że oto nasza kolej do dziedziczenia. Jeśli nie mamy o tym wiedzy, termin dla nas nie biegnie. Nie jest istotne, od kogo i kiedy się dowiedzieliśmy, nie musimy zostać poinformowani żadnym oficjalnym pismem. Wystarczy rozmowa, telefon czy inne nieformalne powzięcie wiadomości. Jeśli potencjalny spadkobierca złoży w terminie oświadczenie o odrzuceniu spadku, jest traktowany, jakby zmarł przed swoim spadkodawcą i w jego miejsce wchodzą kolejni spadkobiercy. Nie ma możliwości odrzucenia spadku na czyjąś rzecz, nie można w ten sposób zrzec się spadku dla innego spadkobiercy.

Roztropny spadkobierca powinien zacząć działać, gdy tylko dojdzie do niego wiadomość, że bliższa rodzina zmarłego odrzuciła spadek. Powinien udać się do notariusza i zasięgnąć informacji, być może będzie musiał podjąć jakieś dalsze kroki prawne.

Brak oświadczenia w terminie skutkuje przyjęciem spadku z dobrodziejstwem inwentarza. W powszechnym przekonaniu daje to ochronę przed spłacaniem długów, jednak nie jest tak do końca. Spadkobierca, który spadek przyjął z dobrodziejstwem inwentarza, odpowiada tylko do wysokości stanu czynnego spadku, czyli tego, co spadkodawca zostawił na plus – powinien więc wyjść na zero. Jednak wierzyciel wcale nie musi zaspokoić się z majątku spadkowego. Może być dla niego prościej zająć wynagrodzenie lub inny majątek dziedziczącego spadkobiercy.

Nie opłaca się udawać

Wielu spadkobierców nie podejmuje niestety żadnej aktywności w celu zapobieżenia nabyciu spadku, którego pasywa przeważają nad aktywami. Tymczasem nie opłaca się udawanie, że nie zostaliśmy poinformowani, bo być może będzie to łatwo wykazać dowodami. Podobnie nie należy bagatelizować żadnych pism urzędowych, które otrzymujemy z sądu, od komornika czy jakichkolwiek innych instytucji, i trzeba natychmiast zasięgnąć porady prawnej. W postępowaniu cywilnym jest tzw. fikcja doręczenia – nieodebrane dwukrotnie awizowane pismo ma skutki doręczonego, czyli jest równoznaczne z uzyskaniem wiedzy o jego treści.

Do dziedziczenia powołane są również osoby niepełnoletnie, a w niektórych przypadkach też dziecko poczęte, lecz jeszcze nienarodzone. W takich sytuacjach oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku składają w jego imieniu rodzice lub opiekunowie (w przypadku dziecka poczętego dopiero po jego urodzeniu). Jeśli małoletni ma spadek odrzucić lub przyjąć wprost, jego przedstawiciel ustawowy może złożyć oświadczenie dopiero po wyrażeniu zgody przez sąd rodzinny.

Na to wszystko małoletni ma sześć miesięcy od chwili odrzucenia spadku przez jego wstępnego – czyli rodzica lub dziadka, ponieważ przyjmuje się, że dowiedział się o swojej kolejce do dziedziczenia z chwilą złożenia oświadczenia przez swojego przedstawiciela ustawowego.

Sąd Najwyższy ostatnio dokonał wyłomu w tej zasadzie, orzekając, że termin sześciomiesięczny ulega zawieszeniu do czasu uzyskania zgody sądu rodzinnego, jednak orzeczenia te są wysoce kontrowersyjne. Zalecam więc podchodzić do nich z ostrożnością. Należy mocno podkreślić: po uzyskaniu zgody sądu rodzinnego trzeba niezwłocznie ponownie udać się do notariusza i złożyć oświadczenie w imieniu dziecka. Najgorsze co może zrobić rodzic lub opiekun, to nie zareagować. Niefrasobliwość dorosłych najczęściej prowadzi do bulwersujących przypadków nabycia zadłużonych spadków przez małoletnie dzieci. I choć może to budzić oburzenie, wydawać się niezgodne ze zdrowym rozsądkiem czy też poczuciem sprawiedliwości, nieznajomość prawa szkodzi, a jeszcze bardziej niefrasobliwość czy lekkomyślność. Oczywiście życie niesie ze sobą tak wiele przypadków, że prawo pozostaje bezsilne. Wielu życiowych dramatów można jednak uniknąć, jeśli nie będziemy uciekać przed problemem.

Usprawiedliwieniem nie może być też utrudniony dostęp do prawnika. Obecnie w Polsce dostępność usług prawniczych jest ogromna, a ceny – wbrew opiniom – bardzo korzystne. Zresztą sprawy związane z przyjęciem lub odrzuceniem spadku to koszt kilkudziesięciu złotych, mniej więcej tyle kosztuje też sprawa w sądzie rodzinnym.

I po terminie

Okazuje się jednak, że nawet przyjęcie spadku obciążonego długami nie musi być początkiem dramatu. Prawo i temu stara się zaradzić. Otóż spadkobierca, który wykaże przed sądem w dość prostym postępowaniu, że uchybił terminowi i nie złożył we właściwym czasie oświadczenia o odrzuceniu spadku nie ze swej winy, może uchylić się – za zgodą sądu – od skutków prawnych niezłożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku w terminie i jednocześnie ten spadek odrzucić. Przykład to niedawno opisywany na łamach „Rzeczpospolitej" przypadek pięcioletniej dziewczynki, której matka nie wiedziała, że spadek odrzucił ojciec dziecka.

W taki sposób można zdjąć odpowiedzialność za długi z małoletniej. Niestety, odrzucenie spadku wiązać się będzie również ze zrezygnowaniem z majątku spadkowego. ?

Autor jest notariuszem z Częstochowy

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL