fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Andrzej Malinowski: U prezydenta o instrukcji obsługi

Andrzej Malinowski
materiały prasowe
Dziś w Pałacu Prezydenckim odbędzie się posiedzenie plenarne Rady Dialogu Społecznego (RDS). W miejscu dostojnym, siedzibie najwyższego urzędu państwowego. Mam jednak wrażenie, że właściwszą lokalizacją byłaby pierwsza lepsza szkolna klasa.

Bo to, czego potrzebują członkowie Rady, to lekcja czytania. Czytania instrukcji obsługi RDS, czyli ustawy regulującej jej działalność. Idę o zakład, że wielu „uczniów" zobaczyłoby ją po raz pierwszy. Kilku innych spaliłoby się z kolei ze wstydu, czytając i przypominając to, co niedawno nawyczyniali. Na tę lekturę jest już ostatni dzwonek. Zgodnie z amerykańską mądrością życiową: „jeśli wszystko zawiedzie i nie wiesz co dalej – przeczytaj instrukcję obsługi".

RDS ma dziś podsumować ostatni rok swojej działalności. Mogę to zrobić w kilku słowach. Dialog społeczny kuleje, bo instytucje publiczne, zamiast wykorzystywać go jako cenne narzędzie, traktują go jak piąte koło u wozu. Rada to instytucja kluczowa dla polskiego społeczeństwa. W RDS przedstawiciele pracodawców, pracowników oraz rządu mają za zadanie wspólnie wypracować najlepsze rozwiązania dla polskiej gospodarki i rynku pracy.

A co robi strona rządowa? Doskonałe „laboratorium legislacyjne", którym jest RDS, obchodzi szerokim łukiem! Pokazuje to opublikowany niedawno przez Pracodawców RP Raport Legislacyjny. Rząd do omijania konsultacji społecznych wykorzystuje swoich posłów. Wrzuca własne projekty ustaw jako poselskie.

W tym przypadku konsultacje nie są obowiązkowe.

Ustawowy obowiązek konsultacji władza także potrafi złamać jak gdyby nigdy nic. Jednym z przykładów może być ustawa „Za życiem". Sięga ona po środki Funduszu Pracy gromadzone na nim w zupełnie innych celu. Ustawa ta trafiła do konsultacji społecznych już po uchwaleniu przez Sejm.

Podobnie nie konsultowano w ogóle ustawy dotyczącej kwoty wolnej od podatku. A przecież interesuje ona każdego pracującego Polaka.

Gdyby wykorzystywano wiedzę partnerów społecznych, polski rząd uniknąłby ustaw sprzecznych z prawem europejskim, np. budzącego tyle emocji społecznych podatku handlowego. Rząd potrafi też podmienić treść tego, co już skonsultował. Tak było w przypadku nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych i kodeksu pracy. Pisałem o tym w felietonie „Urzędnik jak szuler – podmienia karty".

To niejedyne problemy. Nie ma również dialogu społecznego, gdy uczestniczący w nim partnerzy przestają być niezależni od rządu. Ten wprawdzie odwdzięcza się im, uwzględniając wyłącznie ich propozycje, ale nie o to chodzi. Nie jest to w interesie całego społeczeństwa.

Zachęcam więc wszystkie strony do dokładnego przeczytania instrukcji obsługi RDS. Zgodnie z nią Rada powinna być idealnym instrumentem do kształtowania zasad dobrego funkcjonowania państwa. Wystarczy go używać zgodnie z instrukcją.

Wierzę, że tym, którzy dotychczas tej zasadzie uchybiali, przydarzył się zwykły wypadek przy pracy. Nie dopuszczam myśli, że kieruje nimi przeświadczenie o własnej wszechwiedzy. Chyba że nie znają słów Bertranda Russela: „To smutne, że głupcy są zawsze tacy pewni siebie, a mędrcy tak pełni wątpliwości". Rada Dialogu Społecznego to znakomite miejsce do rozwiązania wielu istotnych problemów. Zapraszamy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA