fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Anna Wojda: Zdążyć przed przedawnieniem

AdobeStock
Gdy fiskus sięga po kuglarskie triki, naciągając reguły gry, by jeszcze bardziej wyszło na jego, z sędziego czuwającego nad uczciwością staje się szulerem. I choć zyskuje przy tym pieniądze, traci coś cenniejszego: zaufanie podatników.

Urzędnicy mają prosty sposób, by wydłużyć termin przedawnienia. Wystarczy wszcząć postępowanie karnoskarbowe i w zasadzie nic więcej nie musi się dziać. Tyle że takie postępowania powinny się zaczynać wtedy, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, a nie gdy urzędnicy odkryją, że zostało niewiele czasu do przedawnienia.

Niestety, w wielu wypadkach nie mamy złudzeń, jakie są rzeczywiste powody wszczynania procedur, o czym wielokrotnie informowaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej". Dziś wracamy do tematu za sprawą rzecznika małych i średnich przedsiębiorców, który, zrażony bezskutecznością kolejnych wniosków do Krajowej Administracji Skarbowej o wszczęcie postępowań dyscyplinarnych wobec urzędników, postanowił skorzystać z innej możliwości. Składa zawiadomienie do prokuratury. Liczy, że w ten sposób uda się skończyć z nadużywaniem prawa przez skarbówkę.

A że do takich sytuacji dochodzi, pokazują komentarze doradców podatkowych. Urzędnicy nie mają skrupułów. Naczelnik urzędu wszczyna postępowanie, prokurator je umarza, po czym naczelnik ponownie je wszczyna, i to kilka dni przed upływem przedawnienia. Może gdyby urzędnicy zaczęli wreszcie odpowiadać za swoje decyzje, do takich sytuacji by nie dochodziło.

Marnym pocieszeniem są zapewnienia rzecznika Ministerstwa Finansów, że urzędy w Polsce zostały uwrażliwione i obecnie nie docierają już żadne niepokojące sygnały. Może nie docierają, bo nikt nie pyta? Albo pyta, ale urzędnicy nie chcą na siebie donosić? Bo doradcy podatkowi i przedsiębiorcy ciągle je zgłaszają.

Każdy z nas powinien płacić podatki, a próby omijania tego obowiązku trzeba potępiać. Fiskus ustala nakazy i je egzekwuje. Jeśli jednak sięga przy tej okazji po kuglarskie triki, naciągając reguły gry, z sędziego czuwającego nad uczciwością staje się szulerem. Tak oto z Salomona zmienia się w szeryfa z Nottingham, który miał stanowisko, zastępy zbrojnych i mógł zabrać, co tylko mu się podobało. Ludowa opowieść przyprawiła mu jednak gębę chciwego głupca.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA