fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Sfrustrowani przedsiębiorcy ślęczą nad tarczami

Adobe Stock
Rząd zatrzymał gospodarkę, nie dając wielu firmom i branżom nic w zamian.

Władza polityczna jest w Polsce nieustępliwa, nie chcąc bezwarunkowo pomóc wielu przedsiębiorcom. A przecież bezwarunkowo zatrzymała gospodarkę, z dnia na dzień, nie pozwalając ludziom prowadzić swobodnej działalności, którą umożliwiły nam śmiałe reformy gospodarcze Wilczka (będących być może kamieniem węgielnym ówczesnych reform społecznych, a w konsekwencji ustrojowych).

Tymczasem w połowie marca 2020 r. rząd uniemożliwił milionom przedsiębiorców i ich pracownikom kontynuowania pracy z sukcesem wykonywanej dla dobra ich rodzin, a w konsekwencji nas wszystkich. Kolejne tysiące ludzi idą na bruk, przestają zaspokajać podstawowe potrzeby swoich rodzin, a co za tym idzie lokalnych społeczności.

Czytaj także: Biznes szybko nie wróci do normalności. Odbicie pod koniec roku? 

Nazywane pomocą dla przedsiębiorców kolejne inicjatywy rządu, komunikowane przy akompaniamencie medialnych werbli, coraz bardziej zniechęcają, zamiast faktycznie pomagać – i to natychmiast. Powstają coraz to nowe kancelarie prawne wyspecjalizowane w czytaniu i interpretowaniu obszernych niczym „W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta podręczników tłumaczących, jak wypełniać coraz to bardziej szczegółowe wnioski o rządowe dofinansowania w ramach kolejnych tarczy. Zdesperowani przedsiębiorcy, dotąd niekoniecznie biegli w wielogodzinnym ślęczeniu nad wciąż nowelizowanymi aktami prawnymi, zamieniają się zaś w benedyktynów spędzających życie w skryptoriach, aby chociaż z grubsza liznąć ducha i litery opasłych rozporządzeń. Robią to zamiast produkować i sprzedawać towary lub świadczyć usługi na wolnym dotąd rynku, poprawiając byt nas wszystkich.

Dobrobyt wytworzony przez ostatnie 30 lat jest niweczony, z prochu powstał i w proch się obraca – niczym przypomnienie o marności życia doczesnego. Ale przecież licząca już 333 lata trzecia zasada dynamiki Newtona, która mówi o wzajemności oddziaływań, wyraźnie zastrzega, że siły akcji i reakcji się równoważą. Jeśli władza jest nieustępliwa, to przedsiębiorcy także będą coraz bardziej i bardziej nieustępliwi w swoim słusznym oburzeniu – aż dojdzie do wymiany elit politycznych.

Wcześniej czy później pojawi się pytanie, czy nie mogły zostać podjęte inne decyzje? Czy można było je konsekwentnie komunikować z wyprzedzeniem?

Obecna sytuacja przypomina dryfowanie, a żadne wiatry nie są dobre, jeśli żeglarz nie wie, do jakiego portu płynie. Obyśmy nie byli kiedyś w naszym kraju świadkami wystąpień na tle ekonomicznym takich, jak w 1970 czy 1976 r.

Autor był prezesem Banku Energetyki i dyrektorem Centrum Operacji Kapitałowych Banku Handlowego w Warszawie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA