Opinie

Anna Wojda: Fiskus pyta podatników, z kim mieszkają

123RF
Od 2009 r. w przepisach pojawiła się ulga mieszkaniowa. Konstrukcja jest prosta: jeśli sprzedajemy nieruchomość, ale w ciągu dwóch lat przeznaczymy pieniądze np. na zakup większego mieszkania lub domu, możemy skorzystać z ulgi. Jednym słowem, nie musimy płacić podatku. Ważne, by kolejny zakup lub budowa służyły zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych podatnika.

I tu zaczynają się problemy, bo choć w ostatnim czasie przepisy się nie zmieniły, zmieniło się stanowisko skarbówki. Urzędnicy bardzo ściśle zaczęli rozumieć pojęcie własnych potrzeb mieszkaniowych. Dla nich to zadbanie o dach nad głową dla siebie, ale już nie dla rodziny!

Nic tak nie cieszy jak to, że fiskus wie wszystko. Nawet to, na czym polega zaspokajanie potrzeb – co je zaspokaja, a co nie.

I że podatkowo premiowane są wyłącznie własne potrzeby.

Urzędnikom wypada więc przypomnieć, że ustawodawcy przy wprowadzaniu ulgi mieszkaniowej przyświecał prosty cel: prowadzenie polityki sprzyjającej zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych obywateli. To prawda, przepisy mówią o potrzebach podatnika. Ale czy fiskusa powinno interesować, z kim podatnik mieszka? Przecież wydał pieniądze po to, by mieć dach nad głową. A że mieszka z synem, konkubentem czy teściową – to już jego sprawa. Wypada przypomnieć i to, że urzędnicy powinni niejednoznaczne pojęcia interpretować na korzyść podatników. Czas uczynić z tej zasady regułę stosowaną w praktyce, a nie jedynie na papierze.

Historia z ulgą mieszkaniową przypomina opisaną w bajce o złotej kaczce. Dla tych, którzy nie pamiętają: biedny szewczyk w podziemiach zamku spotkał pływającą po jeziorze kaczkę ze złotymi piórkami. Dała mu 100 dukatów i postawiła warunek: wyda je tylko na własne potrzeby. Ten jednak polecenia nie wykonał, podzielił się dukatami z żebrakiem. Wtedy pojawiła się złota kaczka, krzycząc, że nie spełnił warunków i już zawsze pozostanie biedny.

Tak samo jest z podatnikami: jeśli biorą pod uwagę potrzeby innych, z ulgi nici. Wychodzi więc na to, że od strony podatkowej dbanie o to, by nasze rodziny miały gdzie mieszkać, przestało być opłacalne. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL