fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Mariusz Muszyński: Niekonstytucyjny Pierwszy Prezes SN

Małgorzata Gersdorf
Fotorzepa, Robert Gardziński
Z końcem kwietnia w stan spoczynku przeszła sędzia Sądu Najwyższego, prof. Małgorzata Gersdorf. Żegnano ją jako Pierwszego Prezesa SN, którym w świetle Konstytucji od prawie 2 lat już nie była.

Prof. Gersdorf została powołana na Pierwszego Prezesa SN postanowieniem Prezydenta RP z 24 kwietnia 2014 r. Pełniła swą funkcję do lipca 2018 r. Zgodnie z nową ustawą z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym, w wyniku wprowadzonego nowego cenzusu wieku i wobec niezłożenia w ustawowym terminie stosownego oświadczenia woli przedłużenia służby, sędzia Gersdorf przeszła w stan spoczynku z mocy prawa. Przestała więc też być Pierwszym Prezesem SN.

Pół roku później, na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy z 21 listopada 2018 r. o zmianie ustawy o SN, sędziowie, którzy przeszli w stan spoczynku na mocy ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o SN, „powrócili do pełnienia urzędu". A ponadto, na podstawie art. 4 ustawy z 21 listopada 2018 r., sędziowie którzy zajmowali w dniu wejścia w życie ustawy z 8 grudnia 2017 r. stanowisko Pierwszego Prezesa SN lub Prezesa SN, zostali przywróceni do pełnienia tej funkcji poprzez uznanie, że ich kadencję „uważa się za nieprzerwaną".

W efekcie prof. Gersdorf nie tylko powróciła ze stanu spoczynku do stanu sędziego orzekającego, ale również objęła funkcję Pierwszego Prezesa SN ze skutkiem wstecznym.

Tego rodzaju rozwiązanie jest oczywiście sprzeczne z Konstytucją. Jedyny tryb, w jakim możliwe jest objęcie funkcji Pierwszego Prezesa SN, to powołanie przez Prezydenta (art. 183 ust. 3 Konstytucji).

Z uzasadnienia projektu ustawy z dnia 21 listopada 2018 r. wynika, że jej celem było wykonanie postanowienia tymczasowego TSUE, sygn. C-619/18, które w pkt 1 tiret 2 zobowiązało Państwo Polskie do „podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu zapewnienia, by sędziowie Sądu Najwyższego (Polska), których dotyczą wyżej wymienione przepisy, mogli pełnić funkcje na tym samym stanowisku, korzystając z tego samego statusu, takich samych praw i warunków zatrudnienia, jakie przysługiwały im do dnia 3 kwietnia 2018 r., czyli do dnia wejścia w życie ustawy o Sądzie Najwyższym" (ustawa z 8 grudnia 2017 r.).

Postanowienie tymczasowe TSUE (art. 279 TFUE) jest aktem władczym organu organizacji międzynarodowej. Nie jest źródłem prawa UE, ani prawa krajowego. Wiąże więc wyłącznie państwo i jego organy w reżimie traktatowym. Nie wchodzi natomiast bezpośrednio do porządku krajowego Polski. I choć nie ma nawet normy traktatowej bezpośrednio wymuszającej jego wykonanie, jak w przypadku wyroków TSUE wydanych w trybie art. 258 i 259 TFUE (art. 260 TFUE), to obowiązek taki wynika z zasady pacta sunt servanda (art. 26 Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów), zasady lojalnej współpracy UE i państw członkowskich (art. 4 ust. 3 TUE) oraz konstytucyjnego obowiązku przestrzegania wiążącego Polskę prawa międzynarodowego (art. 9 Konstytucji).

Charakter postanowienia TSUE potwierdza również jego treść, zgodnie z którą „Rzeczpospolita Polska zostaje zobowiązana". Zwrot ten oznacza obowiązek organów państwa do działania nakazanego treścią postanowienia. Ale może to być wyłącznie działanie zgodne z ich konstytucyjną właściwością. W końcu Konstytucja jest najwyższym prawem RP (art. 8 Konstytucji), a postanowienie TSUE nie jest władne tego znieść. Dlatego może być zrealizowane tylko w takim zakresie i w taki sposób, w jaki jest to konstytucyjnie dopuszczalne. W przeciwnym razie obowiązek jego wykonania wymaga stosownej zmiany prawa, nawet samej Konstytucji.

Na marginesie warto podkreślić, że konstytucyjne ramy działania państwa członkowskiego i jego organów powinien również uwzględniać TSUE. Wykonując kompetencje z art. 279 TFUE, nie może on wymagać od organów państwa działania sprzecznego z Konstytucją. Powinien znać porządek krajowy państwa, do którego postanowienie tymczasowe kieruje, a jeśli dla wykonania postanowienia konieczna jest zmiana konstytucji, powinien to umożliwić wyznaczając stosowny termin. W Polsce w 30 dni nie da się znowelizować Konstytucji. A nakaz lojalnej współpracy dotyczy również Unii.

Postanowienie tymczasowe nakazujące przywrócenie Małgorzaty Gersdorf do funkcji Pierwszego Prezesa SN nie wskazywało trybu wykonania (środków). Było zobowiązaniem co do określonego celu. Również z tego powodu - abstrahując tu od oceny, czy postanowienie tymczasowe TSUE może wiązać Państwo Polskie w zakresie kreacji konstytucyjnych organów państwa – powinno być wykonane przez organy państwa zgodnie z wymogami Konstytucji.

Tymczasem sprawę ponownego osadzenia Małgorzaty Gersdorf na urzędzie Pierwszego Prezesa SN rozstrzygnął Sejm w drodze ustawy. Prof. Gersdorf została „przywrócona" ex lege, a nie powołana. A Konstytucja przypisuje kompetencję do kreowania Pierwszego Prezesa SN tylko Prezydentowi, kształtując ją jako prezydencką prerogatywę (art. 144 ust. 3 pkt 20). Prezydent działa przy użyciu instytucji powołania, którego formalnym przejawem jest jego postanowienie wymagające publikacji w Monitorze Polski. Tzw. przywrócenie Małgorzacie Gersdorf funkcji nastąpiło więc nie tylko w sposób Konstytucji nieznany, ale też z naruszeniem kompetencji Prezydenta RP.

Z kolei konstytucyjność ustawy, na podstawie której Małgorzata Gersdorf przeszła w stan spoczynku, a w konsekwencji utraciła funkcję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, nie została podważona przez jedyny uprawniony do tego organ tj. Trybunał Konstytucyjny. To znaczy, że utrata statusu była skuteczna. Nawet gdyby obecnie uznać ustawę z 8 grudnia 2017 r. o SN za niekonstytucyjną, nie oznaczałoby to, że skutki nią wywołane nie nastąpiły. Orzeczenia TK dotyczące kontroli konstytucyjności prawa działają bowiem na przyszłość, a nie z mocą wsteczną.

W tej sytuacji Małgorzata Gersdorf nie objęła ponownie funkcji Pierwszego Prezesa SN po jej utracie w lipcu 2018 r., ponieważ nie dokonano właściwego konstytucyjnego aktu. Nawet jeśli uznalibyśmy, że w tym specyficznym przypadku powołanie w trybie art. 183 ust. 3 Konstytucji nie mogło mieć miejsca, to należało dokonać jej stosownej zmiany, aby to umożliwić. Obsadzenie urzędu Pierwszego Prezesa SN w drodze ustawy przez Sejm było tak samo niemożliwe, jak przez Premiera w drodze rozporządzenia, czy w każdy inny niż konstytucyjny sposób. Pytanie, jaka jest dziś ważność aktów SN opartych o działania Prof. Gersdorf podjętych w ramach kompetencji Pierwszego Prezesa SN?

- Mariusz Muszyński - profesor UKSW, wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA