fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Maciej Gutowski: Pozoranctwo i politykowanie - grzechy palestry w czasie zarazy

Maciej Gutowski
materiały prasowe
Niektórzy zbyt mocno skupiają się na sobie i wyborach samorządowych, zamiast myśleć o tym, jak dać sensowne wsparcie adwokatom – mówi prof. Maciej Gutowski, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu.

Adwokatura instytucjonalna zdaje egzamin w trudnym czasie dla adwokatów? Pomaga im przetrwać koronakryzys?

Za wcześnie, by to oceniać. Na razie wszędzie – nie tylko w adwokaturze – obserwujemy trochę paniki i taniego populizmu, służącego przeciąganiu kołdry na swoją stronę. Dopiero przyszłość odpowie na pytanie, czy adwokatura będzie potrafiła otrząsnąć się ze strachu i pójść do przodu, przekuwając trudności w czasach pandemii w sukces.

O tym przeciąganiu kołdry wspomina pan, bo mamy 2020 rok, który jest rokiem wyborczym w palestrze?

Po części tak. Polityka wchodzi coraz głębiej do naszego życia. Również do adwokatury. I to również w tej tandetnej wersji.

Czym się to objawia?

Najgorsze jest chyba pozoranctwo, politykowanie, udawanie, że coś się robi, że się ma kompetencje. To samo, co w polityce – zamiast decydować się na mądre posunięcia prawne i gospodarcze, rozmawiamy o wyborach. Przez to położymy krajową gospodarkę, a adwokatura pójdzie razem z nią. Jeśli się nie obudzi.

NRA ma na koncie kilkanaście milionów oszczędności. Pojawiły się pomysły, jak je wykorzystać?

Oczywiście. Propozycje są rozmaite. Od komunikatu prezesa NRA, że każda izba w trudnej sytuacji finansowej może liczyć na pomoc z funduszy NRA, przez zawieszenie i umorzenie składek na rzecz NRA za czas epidemii, propozycje rozmaitych pożyczek dla izb czy propozycję jednego z dziekanów, by przekazać mu środki z NRA na poprawę płynności nadszarpniętej planami budowy pawilonu dydaktycznego i pustkami w klubie adwokata, aż po pomysły, by je rozdać na działalność charytatywną lub izbom.

Czytaj też:

Czas przemóc niemoc palestry

Samorządy prawnicze na pracy zdalnej

Zachować to, co wirus zmienił na lepsze

Przez epidemię tradycyjne kancelarie na marginesie

500+ dla adwokatów w czasie epidemii? Jest stanowisko NRA

Wychodzi więc na to, że dominują pomysły, że NRA wspiera izby, a nie bezpośrednio adwokatów w potrzebie. To dlatego, że izby dalej będą rozdysponowywać pieniądze dla mecenasów, którzy cierpią na skutek epidemii?

Te pomysły wciąż kiełkują i nie dają odpowiedzi na to pytanie. Jestem jednak zdania, że rozdysponowywanie środków NRA nie jest dobrym rozwiązaniem.

Dlaczego?

Chodzi o to, by NRA ruszyła z sensowną i nowoczesną działalnością, a nie żeby rozdać jej majątek. Aktywizująca pomoc ma trafić do adwokatów, a nie gotówka do izb. Izby same muszą gospodarować swoim mieniem. Można rozważyć zwolnienie ze składek na NRA izb, które zwolniły ze składek swoich członków. Ale nie szedłbym dalej. Rozdawnictwo spowoduje, że NRA po krótkim czasie będzie bez środków. A musi zacząć wykonywać nowe zadania i wyzwania. Adwokaci potrzebują profesjonalnych narzędzi i umiejętności, by dostosować kancelarie do nowej rzeczywistości.

Świat się zmienił i adwokatura nie może się bać. Mimo pandemii musi iść do przodu. Na znaczeniu zyskują narzędzia komunikowania się na odległość. Tu jest przestrzeń wsparcia dla adwokatów. Warto przeznaczyć środki na szkolenia informatyczne, komunikacyjne, biznesowe i prawne dla członków palestry, by mogli zmieniać profil z prawnika procesowego na prawnika- doradcę przedsiębiorcy. Bo w obszarze pomocy biznesowej jest teraz wiele pracy. Czekanie, aż sądy wreszcie ruszą, może się okazać dla wielu adwokatów bolesne. Równocześnie, z poziomu NRA trzeba projektować – całościowo, a nie przyczynkarsko – odmrożenie wymiaru sprawiedliwości i budowanie platformy wymiany informacji między sądami a adwokatami.

O czym dokładnie mowa?

O reaktywowaniu zarzuconego kilka lat temu projektu połączenia internetowego adwokatów z sądem przy ewentualnym pośrednictwie okręgowych rad, który sprowadzał się do wymiany korespondencji przy użyciu stałego łącza internetowego. To nieprawdopodobnie przyspieszyłoby procesy, a zarazem pozwoliło zbudować narzędzia komunikacji biznesowej. W ślad za tym potrzebna jest zmiana procedur i wykładni. To są zadania NRA. Nie róbmy z niej małego ZUS. Rozdysponowanie środków między adwokatów nie rozwiąże ich problemów, podobnie jak pożyczka w wysokości 5 tys. złotych, jaką rządzący oferują przedsiębiorcom. Pomoc nie powinna polegać na rozdaniu pieniędzy, lecz na przełączeniu myślenia na wykonywanie zadań w czasie wyzwań.

Strach przed epidemią może działać hamująco. Nie wystarczy jednak rozdysponować środki i schować się w skorupie. Trzeba uciec do przodu, przekuć słabość w sukces. Myśleć, jak adwokaci mogą rozwinąć się na rynku, zaktywizować adwokaturę, zidentyfikować obszary, które będą się intensywnie rozwijać. To czas na zredefiniowanie wspierającej i aktywnej adwokatury. Adwokatura nie może czekać, aż świat się dostosuje do jej skostniałego modelu, bo się nie doczeka.

Reasumując: nie dla pomocy finansowej izbom.

Tak powiedzieć nie mogę. Jeśli dana izba wpadnie – bez swej winy – w problemy finansowe, należy jej pomóc. Jeżeli oczywiście izba sama wdroży procedury naprawcze – zredukuje koszty działalności, szkoleń, zrezygnuje z diet dla działaczy itd. Niektóre izby już to robią. Ale najgłośniej domagają się pomocy ci, którzy działają dokładnie odwrotnie.

O, właśnie. Ostatnio coraz głośniej słychać postulat, by członkowie NRA przestali pobierać diety.

Ja sam mam mieszane uczucia, czy mają być diety w adwokaturze. Dają one wprawdzie dochód tym, którzy pracując na rzecz samorządu, ograniczają swoją działalność zawodową, ale dziś czas jest szczególny. Nie pobieram diet ani jako dziekan, ani jako redaktor naczelny czasopisma „Palestra", diet nie pobiera nikt w mojej izbie. Dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wprowadzenie pewnych form wsparcia dla członków naszego samorządu.

I pojawiły się zarzuty, że nie powinien pan zwalniać aplikantów z części opłaty za aplikację, bo jeszcze ministerstwo usłyszy i nowym rozporządzeniem obniży wysokość czesnego, jakie rokrocznie wnosić muszą na rzecz izb aplikanci...

To, że powinniśmy w części zwolnić aplikantów z opłaty, jest oczywiste. Z uwagi na pandemię zmienił się sposób kształcenia, dał oszczędności, a izbę na to stać. Jeśli można choć trochę pomóc aplikantom w ciężkich czasach, to powinniśmy to zrobić.

A co pan myśli o innym wsparciu dla aplikantów i uchwale, by byli obowiązkowo zatrudniani na podstawie umowy o pracę przez patronów?

Oczywiście uważam, że każdy aplikant powinien mieć etat i zarabiać. Na papierze ta deklaracja również bardzo dobrze wygląda. Można też uchwalić, że w Polsce nie będzie kryzysu i że przed nami wzrost gospodarczy. Chyba jednak mimo uchwały kryzys z nami pozostanie. Ale nawet podczas niego wiele firm rozkwitnie, jeśli znajdzie swoje miejsce. Chciałbym, aby adwokatura rozbłysła razem z nimi. Wtedy i aplikanci będą mieli pracę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA