fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Prawnicy: wykonywanie zobowiązań umownych w czasach pandemii koronawirusa

Adobe Stock
Czy i jak rozprzestrzeniająca się pandemia wpływa na zaciągnięte zobowiązania umowne?

Pacta sunt servanda (łac. umów należy dotrzymywać) jest jedną z naczelnych zasad prawa zobowiązań. W dniu 11 marca 2020 r. Międzynarodowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że epidemia Koronawirusa SARS-CoV-2 (wywołująca chorobę COVID-19) stała się pandemią, tj. epidemią o skali globalnej. Konsekwencjami rozprzestrzeniania się Koronawirusa są – poza samymi zachorowaniami – m.in. blokady granic, zamknięcia fabryk, przestoje w transporcie, odwoływanie wydarzeń czy zamykanie placówek oświatowych i administracji publicznej. W związku z powyższym nasuwa się podstawowe pytanie – czy i jak rozprzestrzeniająca się pandemia wpływa na zaciągnięte zobowiązania umowne?

Czy pandemia Koronawirusa to siła wyższa?

Pojęcie siły wyższej (łac. vis maior, fr. force majeure, ang. Act of God), pomimo występowania w wielu przepisach polskich aktów prawnych, nie doczekało się definicji ustawowej. Zarówno w orzecznictwie, jak i w doktrynie powszechnie przyjmuje się, że siłą wyższą jest zdarzenie: (i) zewnętrzne; (ii) niemożliwe (lub prawie niemożliwe) do przewidzenia; (iii) którego skutkom nie można zapobiec. Zewnętrzność zdarzenia charakteryzuje się wystąpieniem poza strukturą stron umowy, niemożliwość przewidzenia – nadzwyczajnością i nagłością, a niemożliwość zapobiegnięcia skutkom – przemożnością (strony są niezdolne do odparcia nadchodzącego niebezpieczeństwa). Za przejawy siły wyższej uznaje się katastrofalne zjawiska wywołane działaniem sił natury (np. powodzie, trzęsienia ziemi, pożary lasów, epidemie), zjawiska społeczne lub polityczne o wielkiej skali (np. wojny) oraz akty władzy publicznej (np. blokady granic i portów).

Powszechną praktyką, zwłaszcza w umowach gospodarczych, jest zawieranie przez strony tzw. „klauzul siły wyższej". Standardowa klauzula siły wyższej składa się zazwyczaj z dwóch elementów: pierwsza część zawiera postanowienie o wyłączeniu odpowiedzialności stron za skutki wynikające z działania siły wyższej, natomiast druga część w sposób kazuistycznych wylicza, czym w szczególności jest siła wyższa. Często strony zawierają bardziej rozbudowane klauzule, w których znajdują się postanowienia o obowiązku informowania kontrahenta o utrudnieniach w wykonaniu zobowiązania z powodu siły wyższej, uprawnieniach do zmiany terminu realizacji lub wynagrodzenia, a nawet uprawnienia do wypowiedzenia lub odstąpienia od umowy. Warto więc sprawdzić, czy taka klauzula znajduje się także w wiążącej nas umowie.

Odpowiedź na pytanie, czy pandemia Koronawirusa to siła wyższa, wydaje się łatwa, w sytuacji w której strony umowy zawarły w niej kazuistyczne wyliczenie, które obejmuje „epidemię" lub „pandemię". W pozostałych przypadkach ocena charakteru prawnego pandemii Koronawirusa będzie wymagała dokładnej analizy postanowień klauzuli siły wyższej oraz porządku prawnego, pod jakim umowa została zawarta. Nie przesądzając na tym etapie, jakiej oceny mogłyby dokonać w przyszłości polskie sądy, można pokusić się o ostrożne stwierdzenie, że w świetle dostępnej doktryny i orzecznictwa taka kwalifikacja wydaje się realna. Zachowanie ostrożności jest jednak konieczne. Patrząc na wydarzenia czysto formalnie, zgodnie z treścią Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 13 marca 2020 r., w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego dziś w Polsce mamy do czynienia ze stanem zagrożenia epidemicznego, a nie epidemią.

Należy jednak podkreślić, że dłużnik, który zechce wyłączyć swoją odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania z tytułu zaistnienia siły wyższej, będzie musiał – zwłaszcza w przypadku postępowania sądowego – udowodnić jej rzeczywisty wpływ na niemożność spełnienia własnego zobowiązania. Wierzyciele nie powinni automatycznie przyjmować od swoich dłużników oświadczeń o utrudnieniach w wykonaniu umów wskutek pandemii Koronawirusa. Przezorność nakazuje, aby zobowiązywali ich do precyzyjnego wykazania wpływu siły wyższej na możliwość wykonania zobowiązania, ponieważ sytuacja może być nadużywana przez nierzetelnych kontrahentów.

Wpływ pandemii Koronawirusa na umowy bez klauzuli siły wyższej

Co w sytuacji, gdy wiążąca nas umowa nie posiada klauzuli "siły wyższej"? Polski Kodeks cywilny (w przeciwieństwie np. do francuskiego – art. 1218 Code civil) nie przewiduje generalnego uprawnienia do zawieszenia lub rozwiązania umowy ze względu na wystąpienie siły wyższej. Powstaje zatem pytanie, co z umowami, które nie zawierają klauzuli „siły wyższej", a ich wykonanie zostało bezpośrednio uniemożliwione przez pandemię Koronawirusa? Czy strony obowiązują w tym zakresie jakieś przepisy ogólne i czy w takiej sytuacji dłużnik będzie odpowiedzialny za naprawę ewentualnej szkody wierzyciela?

Polskie prawo zobowiązań co do zasady opiera odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania na zasadzie winy (art. 471 i 472 k.c.). Należy również zauważyć, że jeżeli strony nie postanowią inaczej, dłużnik w ramach realizacji swoich zobowiązań obowiązany jest do zachowania należytej staranności, której miernik jest podwyższony w odniesieniu do profesjonalnych uczestników obrotu (art. 355 k.c.). Innymi słowy – od profesjonalisty można wymagać więcej. Zgodnie z art. 471 k.c. dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik nie ponosi odpowiedzialności (o ile strony nie postanowią inaczej – art. 473 k.c.).

W powyższym kontekście dla przedmiotu ewentualnego przyszłego sporu sądowego nieważne jest, czy zakwalifikujemy pandemię Koronawirusa jako siłę wyższą, czy nie. Z perspektywy dłużnika kluczowe będzie wykazanie, że nie wykonał lub nienależycie wykonał on swoje zobowiązanie wskutek konsekwencji wynikających z pandemii Koronawirusa, za które nie ponosi odpowiedzialności, oraz że jednocześnie dołożył należytej staranności, aby je wykonać. Natomiast wierzyciel będzie musiał udowodnić, że poniósł szkodę wynikającą z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania przez dłużnika. Jeżeli przewidujemy, że pandemia Koronawirusa wpłynie na wykonywanie przez nas umowy – warto już teraz mieć na uwadze powyższe czynniki i pomyśleć o gromadzeniu na wszelki wypadek stosownych dowodów.

Nieco odmienne zasady panują przy ocenie odpowiedzialności dłużnika za zapłatę kar umownych, np. za zwłokę w wykonaniu zobowiązania lub jakiegokolwiek innego zobowiązania o charakterze niepieniężnym – jeżeli strony taką odpowiedzialność uwzględniły w łączącej je umowie (art. 483 i 484 k.c.). W takim przypadku wierzyciel co do zasady nie musi wykazywać poniesionej szkody. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego (II CSK 180/10 z 6.10.2010 r.) „odpowiedzialność dłużnika w zakresie kary umownej, bez względu na przyczynę niewykonania zobowiązania, powinna być w umowie wyraźnie określona, nie ma bowiem podstaw do dorozumienia jego rozszerzonej odpowiedzialności". Innymi słowy, jeżeli strony zastrzegły kary umowne i nie wskazały wyraźnie, że dłużnik będzie odpowiedzialny niezależnie od przyczyny niewykonania zobowiązania, wówczas dłużnik będzie mógł się uwolnić od odpowiedzialności – np. jeżeli wykaże, że opóźnienie było spowodowane konsekwencjami pandemii Koronawirusa, tj. okolicznościami od niego niezależnymi.

Analizując swoje uprawnienia względem kontrahentów, należy również zwrócić uwagę na postanowienia art. 475 § 1 i 495 § 1 k.c. Zgodnie z art. 475 § 1 k.c., jeżeli świadczenie stało się niemożliwe skutkiem okoliczności, za które dłużnik nie ponosi odpowiedzialności, zobowiązanie wygasa. Art. 495 § 1 k.c. stanowi, że jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności, to strona, która miała to świadczenie spełnić, nie może żądać świadczenia wzajemnego, a w wypadku, gdy je już otrzymała, obowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Warto podkreślić, że niemożność świadczenia musi mieć charakter trwały i będzie zależała od kontekstu oraz okoliczności danej sytuacji.

Wreszcie przeglądając treść umowy należy zwrócić uwagę na te zobowiązania, które nie mają oznaczonego terminu spełnienia świadczenia. Ta kategoria zobowiązań regulowana jest przez art. 455 k.c. Zgodnie z jego treścią, jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony, to świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu. Kluczowe z perspektywy aktualnej sytuacji jest określenie znaczenia pojęcia „niezwłocznie", które w naszej ocenie powinno oznaczać dłuższy czas w okresie zagrożenia epidemiologicznego, niż w normalnych warunkach.

Zmiana umowy

Jeżeli okoliczności oraz charakter relacji pomiędzy stronami na to pozwalają, kontrahenci mogą samodzielnie dążyć do dobrowolnego uregulowania zobowiązań mających na celu uwzględnienie konsekwencji pandemii Koronawirusa. Mogą to zrobić poprzez renegocjowanie warunków umownych, złożenie oświadczenia o zrzeczeniu się roszczeń lub rozwiązanie umowy.

Kodeks cywilny przewiduje również sądowy mechanizm odpowiedniej modyfikacji umów w związku ze zmieniającymi się stosunkami społeczno-gospodarczymi w sytuacjach nadzwyczajnych – tzw. klauzulę rebus sic stantibus (art. 3571 § 1 k.c.). Zgodnie z przywołanym przepisem, jeżeli

w przypadku nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia może stać się połączone z nadmiernymi trudnościami albo grozić jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może – po rozważeniu interesów stron i zgodnie z zasadami współżycia społecznego – oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy.

Warunkiem zastosowania przez sąd klauzuli rebus sic stantibus jest zaistnienie czterech przesłanek: (i) nadzwyczajnej zmiany stosunków; (ii) nadmiernej trudności w spełnieniu świadczenia lub groźby straty dla jednej ze stron; (iii) związku przyczynowego pomiędzy zmianą stosunków a utrudnieniami w wykonaniu zobowiązania lub groźbą straty; (iv) nieprzewidzenie przez strony przy zawieraniu umowy wpływu zmiany stosunków na wykonanie zobowiązania.

Co do zasady nadzwyczajna zmiana stosunków musi dotyczyć stosunków społeczno-gospodarczych, które mają charakter powszechny. Musi mieć przy tym charakter wyjątkowy, niespotykany w normalnym toku spraw i nieincydentalny. W myśl dominującego poglądu nadzwyczajna zmiana stosunków musi nastąpić po powstaniu zobowiązania, ale przed jego wygaśnięciem (wykonaniem). Ponadto przyjmuje się, że zmiana ta powinna nastąpić przed terminem wymagalności świadczenia. Innymi słowy, na zmianę stosunków zaistniałą po terminie wymagalności nie może powołać się strona będąca w zwłoce. Jednocześnie nadmierna trudność świadczenia lub zagrożenie rażącą stratą musi być następstwem nadzwyczajnej zmiany stosunków, której strony nie mogły przewidzieć w momencie zawierania umowy.

Korzystanie z klauzuli rebus sic stantibus wiąże się jednak z określonymi ograniczeniami i ryzykiem. Wydaje się, że powództwo należałoby złożyć przed datą wymagalności roszczenia. Trzeba wykazać zaistnienie wszystkich powyżej wymienionych przesłanek jako konsekwencji pandemii Koronawirusa – co będzie zależne od okoliczności danej sprawy oraz decyzji sądu. Dodatkowo przesłanki te powinny być badane w terminie możliwie najbliższym momentowi wydania orzeczenia. Oznacza to, że jeżeli w trakcie postępowania sądowego sytuacja ulegnie zmianie i spełnienie świadczenia nie będzie już nadmiernie utrudnione ani rujnujące dla strony, znikną podstawy do tego, by zwalniać ją z całości lub części jej obowiązków. Biorąc pod uwagę przewlekłość postępowań sądowych w Polsce, niemożność przewidzenia rozwoju pandemii Koronawirusa oraz fakt, że część sądów zawiesza obecnie swoją działalność, korzystanie z klauzuli rebus sic stantibus wydaje się obarczone wieloma niewiadomymi.

Jakie działania podjąć?

W obliczu rozprzestrzeniającej się pandemii Koronawirusa strony stosunków zobowiązaniowych – zarówno wierzyciele, jak i dłużnicy – choć łatwiej to napisać niż wdrożyć, powinni przede wszystkim zachować spokój i podejmować racjonalne działania. W pierwszej kolejności należy dokładnie przeanalizować postanowienia wszystkich łączących je umów oraz ustalić możliwości terminowego wywiązywania się z zobowiązań, co ma na celu oszacowanie ryzyka i przygotowanie działań ochronnych. Zasadnym jest, aby kontrahenci w pierwszej kolejności dążyli do stałego utrzymywania ze sobą kontaktu i w miarę możliwości konsensualnego rozwiązywania i zapobiegania konfliktom. Jeżeli jest to niemożliwe, warto rozważyć uzgodnienie zasad realizacji umowy w tej nadzwyczajnej sytuacji, np. uzgadniając zasady odroczenia terminów spełnienia świadczeń. Na gruncie polskich przepisów prawa sytuacja wywołana Koronawirusem jest klasycznym przykładem dylematu więźnia, tj. sytuacji, gdy każda ze stron może zyskać, zdradzając drugą stronę, ale obie stracą, jeśli obie będą zdradzać. W takiej sytuacji zyskać można wyłącznie w drodze wzajemnych ustępstw i kooperacji w tym trudnym czasie. Niezależnie jednak, warto już teraz solidnie dokumentować wszelkie przypadki i przyczyny niewywiązywania się ze zobowiązań.

Należy również śledzić wszelkie komunikaty oficjalnych organów państwowych, takich jak Prezes Rady Ministrów, Prezydent RP, Minister Zdrowia oraz Główny Inspektor Sanitarny i ewentualnie dokonywać modyfikacji własnego stanowiska. Dodatkowo ustawodawca, zgodnie z zapowiedziami, przygotowuje osłonowe akty prawne mające na celu przeciwdziałanie niekorzystnym skutkom pandemii Koronawirusa w stosunkach społeczno-gospodarczych. Dopiero w dalszej kolejności strony umów powinny podejmować kroki sądowe.

Na marginesie warto zaznaczyć, że w najbliższej przyszłości nie tylko sądy ale również placówki pocztowe mogą zasadniczo ograniczyć swoją działalność lub zostać zamknięte, co może mieć także wpływ na bieg terminu przedawnienia roszczeń. Zgodnie bowiem z art. 121 pkt 4 k.c. bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu: co do wszelkich roszczeń, gdy z powodu siły wyższej uprawniony nie może ich dochodzić przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw danego rodzaju – przez czas trwania przeszkody. Oznacza to, że w niektórych uzasadnionych przypadkach obecna sytuacja związana z Koronawirusem może wpłynąć także na wydłużony okres dochodzenia roszczeń z uwagi na zawieszenie biegu ich przedawnienia.

Ewa Podogrodzka, Adwokat, Senior Associate w Zespole Rozwiązywania Sporów kancelarii Maruta Wachta

Konrad Zyznar, Aplikant Adwokacki, Junior Associate w Zespole Rozwiązywania Sporów kancelarii Maruta Wachta

Ważny jest także zdrowy rozsądek. W „Rzeczpospolitej" otworzyliśmy dostęp do treści dotyczących koronawirusa. Czytaj więcej www.rp.pl/koronawirus

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA