fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Interwencjonizm drogowy

Archiwum
Państwo, które nie potrafi wyregulować świateł drogowych, chce nam regulować całe życie.

Urzędnicy powiesili na skrzyżowaniach ulic, na których światła dla samochodów zmieniają się automatycznie, puszki z przyciskiem do przełączania światła dla pieszych. Ci piesi, którzy o tym nie wiedzą, stoją na czerwonym świetle, choć samochody też mają czerwone! Aż tak głupi to ci urzędnicy nie są – pewnie pobrali jakieś honoraria za wdrożenie innowacyjnego rozwiązania.

Jeszcze lepsi są ci, którzy decydowali o remoncie mostu gen. Stefana Grota-Roweckiego w Warszawie. Jadąc prawym pasem w kierunku zachodnim, dojeżdżamy do zjazdów na Wisłostradę. Najpierw jest ślimak do zjazdu w kierunku północnym – na Gdańsk, a kilkanaście metrów dalej w kierunku południowym do centrum Warszawy. Od zawsze kilka metrów pasa jezdni pomiędzy jednym a drugim ślimakiem było zamalowane znakami poziomymi (powierzchnia wyłączona z ruchu). Dlaczego? Nikt nie wiedział. I nikt ze skręcających na południe nic sobie z tego nie robił. Jechał prawym pasem, mijał zjazd na Gdańsk, przejeżdżał przez odcinek zamalowany i zjeżdżał na Wisłostradę w kierunku centrum. Nie było tam miejsca, by postawić policjantów do wlepiania mandatów za złamanie absurdalnego zakazu.

Jakaż musiała być frustracja urzędnika, który jechał kiedyś pasem środkowym i się namyślił, by skręcić do centrum, w ostatniej chwili – już po minięciu ślimaka na Gdańsk – i nie mógł zmienić pasa ruchu, bo z jego prawej strony jechały samochody, które skręcały do centrum... Dlatego w trakcie remontu mostu za 800 mln zł urzędnik postawił na swoim. Prawy pas został przebudowany. Postawiono zaporę metalowo-betonową rozdzielającą zjazd na Gdańsk i na centrum. Więc ci, którzy jadą do centrum, muszą się wbić wcześniej na pas środkowy, co tamuje ruch zarówno na pasie prawym tym, którzy skręcają na Gdańsk, jak i na bardziej zatłoczonym pasie środkowym tym, którzy jadą w kierunku zachodnim na Poznań. Nie będziecie jeździć, jak wam wygodniej! Państwo i jego urzędnicy wiedzą lepiej. To jest właśnie interwencjonizm państwowy.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady Warsaw Enterprise Institute

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA