fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Irena Kamińska o projekcie ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych

Irena Kamińska
Fotorzepa / Robert Gardziński
Projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych nie ma nadmiernego szacunku dla własności i dużą zaletę: stosuje się go do wszystkich prowadzących działalność.

Konstytucja, jak głosi jej art. 8 ust. 1, jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej. Pojawiają się jednak poglądy, że nadmierne do niej przywiązanie jest szkodliwe dla wszystkich, a w konkretnych przypadkach może się nawet skończyć postępowaniem przed sądem powszechnym lub dyscyplinarnym.

W różnych ministerialnych gabinetach trwają zatem prace nad ustawami dalekimi od prawniczego imposybilizmu, który konstytucja wywołuje, a wszystko to dla dobra narodu i państwa, które wreszcie ma być prawe i sprawiedliwe. Ostatnim przykładem takiej działalności jest projekt ustawy o odpowiedzialności prawnej podmiotów zbiorowych, który 11 stycznia 2019 r. przesłany został po zaakceptowaniu przez Radę Ministrów do laski marszałkowskiej. Projekt, poza tym, że nie ma nadmiernego szacunku dla prawa własności, ma tę ogromną zaletę, że stosuje się do prawie wszystkich podmiotów, które mogą prowadzić lub prowadzą działalność gospodarczą.

Podmiotem zbiorowym zgodnie z projektem ustawy (art. 2 pkt 1 projektu) jest m.in. przedsiębiorca niebędący osobą fizyczną, ale też osoba prawna. Osobami prawnymi są z kolei partie polityczne, fundacje i stowarzyszenia, co daje ogromne możliwości skontrolowania ich działalności przez prokuratora i zapobieżenia wszelkim (nawet domniemanym) nieprawidłowościom.

Podmiot zbiorowy odpowiada za czyn zabroniony, którego znamiona zostały wyczerpane przez działanie lub zaniechanie pozostające bezpośrednio w związku z prowadzoną przez ten podmiot działalnością. Lista osób, które miałyby popełnić ów czyn, jest bardzo długa. Warto tylko dodać, że może to być zwykły pracownik niebędący członkiem organu podmiotu zbiorowego, niereprezentujący tego podmiotu, ale świadczący na jego rzecz jakąkolwiek pracę (art. 5 i 6 projektu ).

Do wszczęcia postępowania z mocy przepisów proponowanej ustawy nie jest konieczny żaden prejudykat, czyli skazanie osoby winnej czynu zabronionego. Wprawdzie art. 42 ust. 3 konstytucji mówi, że każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, ale autorzy projektu piszą w uzasadnieniu, że zasadnicza część zawartych w konstytucji przepisów regulujących zasady ponoszenia odpowiedzialności karnej jest zawarta w rozdziale II „Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela", w części poświęconej wolnościom i prawom osobistym. Ich adresatem są zatem osoby fizyczne, a ich odnoszenie wprost do podmiotów zbiorowych nie jest możliwe.

Ogromnie rozszerza to zakres ryzyka ponoszonego przez przedsiębiorcę, bo łatwo sobie wyobrazić, że jeden z kilkuset pracowników zatrudnionych w firmie popełnił czyn zabroniony bez wiedzy właściciela firmy i wbrew jego woli. Przedsiębiorca, szef partii politycznej, stowarzyszenia czy fundacji dowiaduje się o tym, że podlega ustawie, dopiero po przedstawieniu mu zarzutów.

Najciekawsze są jednak w tym wszystkim kompetencje prokuratora, który wszczyna postępowanie na podstawie przepisów proponowanej ustawy. Może on zastosować liczne środki zapobiegawcze, m.in. w postaci zakazu promocji i reklamy, zawierania umów określonego rodzaju, zakazu prowadzenia określonej działalności, wstrzymania wypłat dotacji lub subwencji. Wprawdzie takie postanowienie ma zatwierdzać sąd, ale pozycja podmiotu zbiorowego na rynku znacząco słabnie, a zakaz wykonania określonych terminowych czynności może spowodować utratę płynności finansowej (art. 57–59 projektu). Prokurator w postępowaniu przygotowawczym może też ustanowić zarząd przymusowy i wówczas firmą kieruje zarządca przymusowy wyznaczony przez prokuratora. Takie postanowienie również wymaga zatwierdzenia przez sąd (art. 56 projektu).

Wyobraźmy sobie zatem następujący scenariusz. Pracownik podmiotu zbiorowego dokonuje przestępstwa zabronionego pod groźbą kary ściganego z urzędu lub przestępstwa skarbowego pozostającego w bezpośrednim związku z prowadzoną przez ten podmiot działalnością. Właściciel przedsiębiorstwa nie ma o tym pojęcia, a o fakcie dowiaduje się od prokuratora ustanawiającego – po przedstawieniu zarzutów – zarząd przymusowy i wprowadzającego zarządcę przymusowego. Właściciel w tym momencie traci władzę nad przedsiębiorstwem i przypisanymi do niego środkami finansowymi.

Jeżeli sąd nie uchyli postanowienia prokuratora, to postępowanie może trwać latami i zakończyć się wyrokiem korzystnym dla przedsiębiorcy. Może to jednak nie mieć już żadnego znaczenia po latach nieudolnego zarządu. Sąd może też zgodzić się z prokuratorem i uznać podmiot zbiorowy za winny zarzucanych mu naruszeń. Może wówczas orzec kary pieniężne (liczone w dziesiątkach milionów złotych) oraz środki przewidziane w art. 16 projektu, do których należą m.in. przepadek mienia lub rozwiązanie podmiotu zbiorowego.

Co do zasady nie należy chronić nikogo, kto popełnia przestępstwo, ani też nadmiernie mu współczuć (prewencja ogólna). Problem polega na tym, że w projekcie zamieszczono przepisy dotyczące wniosku i wyroku redystrybucyjnego oraz przewidziano odpowiedzialność finansową i odszkodowawczą podmiotów zbiorowych, które nie ponoszą odpowiedzialności za czyn zabroniony, ale które choćby pośrednio osiągnęły z tego czynu korzyść majątkową. Art. 42 ust. 1 konstytucji stanowi, że odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia, ale jak powiedziano wcześniej, zdaniem autorów projektu nie odnosi się to do podmiotów zbiorowych. Jeżeli zatem przedsiębiorca w wyniku transakcji z kimś, kto popełnił czyn zabroniony, osiągnął korzyść majątkową, odpowiada na podstawie przepisów ustawy i ponosi odpowiedzialność finansową. Odpowiada, gdy wiedział o popełnieniu czynu zabronionego – i to jest usprawiedliwione – ale też wtedy, gdy z łatwością mógł się dowiedzieć. Ta przesłanka jest na tyle niejasna i ocenna, że łatwo będzie ją przypisać każdemu, kto nie mając o tym pojęcia, miał kontakty gospodarcze z podmiotami odpowiadającymi za popełnienie czynów zabronionych. Warto w tym miejscu wspomnieć, że zgodnie z art. 21 ust. 1 konstytucji Rzeczpospolita Polska chroni własność, i ten przepis z pewnością nie dotyczy tylko człowieka i obywatela, o czym mowa w rozdziale II konstytucji, ale też podmiotów zbiorowych.

Uspokaja jedynie fakt, że w państwie prawa, którym podobno jesteśmy, nikomu nie przyjdzie do głowy tendencyjne stosowanie przepisów proponowanej ustawy do przeciwników politycznych prawdziwych (partie polityczne) i wyimaginowanych (fundacje i stowarzyszenia) oraz do przedsiębiorców, którzy nie dość entuzjastycznie popierają „dobrą zmianę".

Autorka jest sędzią w stanie spoczynku Naczelnego Sądu Administracyjnego, byłą prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA