fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Nieskuteczna Tarcza Antykryzysowa

materiały prasowe
Firmy, którym uda się przetrwać najbliższe kilka tygodni, będą musiały w perspektywie kolejnych miesięcy oddać znaczną część wsparcia, które dostaną teraz w ramach Tarczy Antykryzysowej.

Koronawirus rozprzestrzenia się w Polsce coraz szybciej, a jego konsekwencje dotykają nie tylko naszego zdrowia ale oddziałują już również bardzo mocno na polską gospodarkę. W środę poznaliśmy zarys programu ratunkowego dla polskich przedsiębiorstwa, który został opakowany przez rząd w Tarczę Antykryzysową. Cały czas czekamy na szczegóły proponowanych rozwiązań, jednak już teraz spora część obietnic może budzić spore wątpliwości. Nie dość, że proponowane działania mogą okazać się niewystarczające by ratować bieżącą płynność przedsiębiorstw, to w perspektywie kolejnych miesięcy mogą zatopić firmy, którym udało się przetrwać te pierwsze najtrudniejsze miesiące.

Głównym celem Tarczy Antykryzysowej jest obrona miejsc pracy oraz utrzymanie płynności przedsiębiorstw. Mimo, iż na pierwszy rzut oka kwota wsparcia ze strony Państwa robi wrażenie to w rzeczywistości suma 212 mld zł może okazać się nie wystarczająca. Tym bardziej, że tak naprawdę środki, które trafią bezpośrednio do przedsiębiorców będą kilkakrotnie niższe, niż wspomniana kwota. Około 70 mld zł mają stanowić oferowane przez NBP instrumenty finansowe podtrzymujące płynność banków komercyjnych. Będą to najprawdopodobniej pożyczki, które o ile w ogóle zostaną wykorzystane przez banki będą musiały zostać spłacone.

Podobna kwota ma zostać przeznaczona na rozmaitego rodzaju gwarancje, pożyczki czy odroczenia płatności skarbowych, które prędzej czy później i tak będą musiały zostać zwrócone do budżetu państwa. Staną się one kosztem dopiero gdy firma faktycznie zbankrutuje. Fundusz inwestycji publicznych szacowany na około 30 mld zł ma zostać uruchomiony przy współpracy z samorządami. Po odjęciu 7,5 mld zł, które mają być przeznaczone na bieżącą walkę z wirusem i wsparcie dla sieci szpitali zakaźnych okazuje się, że realnie na bieżące wsparcie dla przedsiębiorców przeznaczone zostanie około 30 mld zł. To kwota znacznie mniejsza niż powtarzane wielokrotnie w mediach 212 mld zł.  

Forma wsparcia, która ostatecznie zostanie zaproponowana przedsiębiorcom, będzie miała zatem kluczowe znaczenie nie tylko dla bieżącej sytuacji przedsiębiorstw w momencie ich ratowania przed utratą bieżącej płynności. Te firmy, którym uda się przetrwać najbliższe kilka tygodni, będą musiały w perspektywie kolejnych miesięcy oddać znaczną część wsparcia, które dostaną teraz w ramach Tarczy Antykryzysowej. Co więcej, każdy dzień opóźnienia w udostępnieniu wsparcia dla biznesu, a nawet sama niepewność co do jego formy powoduje, że kolejne firmy będą wpadać w coraz większe tarapaty. Pomoc potrzebna jest tu i teraz. Trzeba jednak pamiętać o długoterminowych konsekwencjach.

W tym kontekście proponowane przez rząd rozwiązania wydają się niewystarczające i mało skuteczne.

1. Odroczenie płatności składek ZUS jest tylko odsunięciem problemu w czasie. Przedsiębiorcy, którzy w chwili obecnej utracą płynność, mogą zawiesić na trzy miesiące płatność składek do ZUS. Propozycja ta jest jednak rozwiązaniem problemu wyłącznie dla firm, które są generalnie w dobrej kondycji finansowej i po kilku miesiącach będą mogły wrócić do normalnej działalności. Wówczas z zysków w kolejnych miesiącach będą mogły zapłacić odroczone składki. Sytuacja jest jednak dużo bardziej problematyczna w przypadku mikroprzedsiębiorstw lub większych firm, których powrót do stabilności będzie wymagał znacznie więcej czasu. W tym przypadku nawet rozłożenie zaległych składek na raty może okazać się zbyt dużym obciążeniem. Małe salony kosmetyczne, fryzjerskie czy inne zakłady usługowe nie będą bowiem nagle od lipca w stanie obsłużyć dwa razy więcej klientów by móc zapłacić podwójną składkę na ZUS. W tym przypadku jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydaję się umorzenie składek ZUS za okres, w którym firmy nie były w stanie prowadzić normalnej działalności. Ewentualnie rozłożenie zaległych składek na bardzo długi okres tak by dodatkowe raty nie stanowiły istotnego obciążenia w pierwszych miesiącach kiedy gospodarka i mali przedsiębiorcy będą próbowali wstać z kolan po obecnym kryzysie.

Co więcej, kolejnym problemem związanym z odroczeniem płatności składek jest nadmierna biurokracja. Uzyskanie decyzji o wstrzymaniu poboru składek wymaga bowiem złożenia wniosku, który zawiera nie tylko dane dotyczące prowadzonej przez nas działalności, ale również danych o wartości majątku oraz prywatnych zobowiązań.

Zgodnie z wypowiedziami przedstawicieli polskiego Rządu, jest jeszcze za wcześnie by mówić o automatycznym umorzeniu składek na ZUS, gdyż przewiduje się, że gospodarka w drugiej połowie roku będzie w dużo lepszej kondycji. Stanowisko to jest jednak nazbyt optymistyczne, gdyż większość branż mozolnie będzie odbudowywać się przez kilkanaście kolejnych miesięcy – wszystko zależy od tego jak długo potrwa obecny zastój.

2. Współfinansowanie pensji pracowników do wysokości 40 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce. Przedsiębiorstwa, które utraciły 25 proc. przychodów w ciągu ostatnich 30 dni lub 15 proc. w ciągu dwóch miesięcy mogą ograniczyć wymiar etatu pracownika do 0,8. Wówczas 40 proc. dotychczasowej pensji, ale nie więcej niż 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia zostanie pokryte z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (około 1 900 zł).

Mimo, iż program ten wydaje się bardzo korzystny, to jednak z uwagi na brak szczegółów budzi szereg wątpliwości. Nie wiadomo jak długo przedsiębiorca będzie mógł korzystać z tego rozwiązania. Czy jeśli w marcu obroty będą niższe niż w lutym o 30 proc., wsparcie to będzie dotyczyło wypłaty wynagrodzeń tylko za jeden miesiąc? Czy w kolejnych miesiącach by można było skorzystać ze wsparcia państwa również trzeba będzie wykazać spadek przychodów względem poprzedniego miesiąca?

Kolejną komplikacją może być sezonowość sprzedaży i wyraźne wahania w ciągu roku. Dla wielu firm szczególnie w branży handlowej i usługowej styczeń i luty są wyraźnie słabsze niż pozostałe miesiące w ciągu roku. Po wydatkach związanych ze świątecznymi zakupami oraz grudniowymi wyprzedażami wielu klientów odkłada na początku roku zakupy na kolejne miesiące. W związku z tym wyniki części przedsiębiorstw mogą nie spaść w marcu aż o 25 proc. względem lutego, gdyż sprzedaż w styczniu i lutym mogła już być na bardzo niskim poziomie w porównaniu z przeciętnym poziomem w ciągu roku. Tym samym, mimo trzech kolejnych miesięcy ze sprzedażą na poziomie poniżej poziomie poniżej progu rentowności, może się zdarzyć, że przedsiębiorca nie będzie mógł skorzystać ze wsparcia Państwa.

Co więcej by móc skorzystać z tego punktu Tarczy Antykryzysowej musi być spełniony jeszcze jeden warunek. Wsparciem zostaną objęte tylko firmy, które wygenerują w tym okresie stratę. Oznacza to, że firmy które będą balansowały na granicy rentowności mogą nie zostać objęte programem pomocowym. Zatem właściciele firm, które wyjdą na zero, będą musieli przeżyć cały miesiąc bez możliwości pozyskania wsparcia finansowego. A sytuacja taka może potrwać kilka miesięcy. Czy na pewno taki był zamysł tego programu?

3. Wsteczne rozliczenie straty podatkowej (PIT, CIT) osiągniętej w 2020 roku z wynikiem uzyskanym w 2019 roku powinno pozwolić wielu firmom na uzyskanie zwrotu części podatku zapłaconego za miniony rok. Z tej opcji będą mogły skorzystać firmy, które w 2020 roku osiągną przychody niższe o co najmniej 50 proc. niż w roku poprzednim. Strata możliwa do rozliczenia została ograniczona do 5 mln zł. Problem jest jednak w tym, że to czy przychody były niższe niż 50 proc. będzie wiadomo dopiero po zakończeniu bieżącego roku. Tym samym możliwość rozliczenia straty za 2020 rok będzie dostępna dopiero przy rozliczaniu kolejnego roku obrotowego. Przedsiębiorcy będą mogli zatem skorzystać z tego wsparcia w 2021 roku. Pytanie tylko, które firmy będą w stanie przetrwać kilkanaście miesięcy czekając na zwrot podatku z 2019 generując obrót o połowę niższy niż rok wcześniej. Czy będzie możliwe wcześniejsze skorzystanie z tego wsparcia?

4. Bezzwrotne pożyczki do 5 000 zł dla mikroprzedsiębiorstw będą dostępne dla firm które zatrudniają do dziewięciu osób. Warunkiem otrzymania takiej pożyczki jest jednak gwarancja zatrudnienia dla całego zespołu przez okres sześciu miesięcy od momentu otrzymania wsparcia. Niestety rozwiązanie to będzie prawdopodobnie dotyczyło tylko firm, które zatrudniają pracowników na umowach o pracę. Zatem trzeba się z tym liczyć, że małe przedsiębiorstwa, które mają współpracowników, a nie osoby zatrudnione na stałe nie będą mogły skorzystać z tego punktu Tarczy Antykryzysowej. Proponowane pożyczki ze strony państwa nie są zatem tak naprawdę bezzwrotne i nie będą mogły z nich skorzystać wszystkie mikroprzedsiębiorstwa. Jest także pytanie czy będą mogli z niej skorzystać mikroprzedsiębiorcy będący na samozatrudnieniu?

5. Wsparcie dla osób na umowach cywilnoprawnych i samozatrudnionych ma przybrać formę tymczasowego świadczenia. W tym momencie przewiduje się, że do osób zatrudnionych w ten sposób trafi 80 proc. minimalnego wynagrodzenia czyli ok 2 000 zł brutto przez okres najbliższych dwóch miesięcy. W tym przypadku dla wielu osób zatrudnionych na umowach zlecenie bardzo ważne będzie sprawne uruchomienie tych środków. W większości przypadków osoby te nie posiadają istotnych oszczędności, zatem wsparcie to może okazać się niezbędne, by mieć jakiekolwiek środki do życia. W związku z tym, że wiele firm zawiesiło swoją działalność już w pierwszym tygodniu marca, pensje osób na umowach cywilnoprawnych w marcu będą bardzo niskie. Środki te muszą zatem zostać wypłacone jak najszybciej. Co więcej zapowiedź, że świadczenie to ma być wypłacane tylko przez dwa miesiące najprawdopodobniej będzie niewystarczające patrząc na fakt, że przewidywania co do okresu walki z koronawirusem są znacznie mniej optymistyczne.

6. Wspófinansowanie postojowego w wysokości 50 proc. wynagrodzenia minimalnego przez Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Przedsiębiorstwa, które zostały zmuszone do całkowitego zaprzestania działalności są w chwili obecnej w bardzo trudnej sytuacji. Brak jakichkolwiek przychodów nie zwalnia firm z konieczności ponoszenia bieżących kosztów utrzymania. Zgodnie z propozycją zawartą w Tarczy Antykryzysowej pracownik mimo nie wykonywania pracy w okresie postoju ma otrzymać przynajmniej pensję minimalną czyli 2 650 zł brutto. Połowę z tej kwoty sfinansuje Państwo, jednak pozostała część cały czas będzie obciążać budżet przedsiębiorstwa. Właściciele firm, które zatrudniają 100 osób będą musieli co miesiąc wykładać z własnej kieszeni ponad 150 tys. zł uwzględniając w tym również koszty podatkowe po stronie pracodawcy. Niewiele firm będzie w stanie wytrwać na rynku przez dłuższy okres w takiej sytuacji bez masowych zwolnień. Propozycja państwa jest w tym momencie realnym wsparciem, jednak w dłuższej perspektywie czasu bez dalej idących rozwiązań będzie niewystarczająca. Co więcej, podobnie jak w przypadku pozostałych propozycji uruchomienie tego wsparcia musi odbyć się bez zbędnej zwłoki. W innym przypadku nawet największe firmy bez możliwości prowadzenia działalności szybko utracą płynność finansową.

7. Przesunięcie płatności za media pozostaje w gestii dostawców i nie jest bezpośrednim wsparciem rządu w tych trudnych czasach. Jednym z punktów Tarczy Antykryzysowej jest również odroczenie i rozłożenie na raty rachunków za dostawy prądu, gazu czy wody. Obietnice rządu są w tym przypadku jednak jedynie rekomendacją dla firm dostarczających media. W związku z tym, że są to niezależne przedsiębiorstwa (mimo częściowego udziału Skarbu Państwa) to decyzja o udzieleniu wsparcia dla odbiorców mediów będzie również podyktowana rachunkiem ekonomicznym i dobrą wolą dostawców. Ewentualna pomoc będzie zatem miała charakter współpracy między przedsiębiorcami w celu stabilizacji gospodarki, a nie bezpośredniego wsparcia rządu dla biznesu. Wstępne deklaracje PGNiG w tym zakresie nie są jednak gwarancją, że faktycznie przedsiębiorcy będą mogli w prosty sposób skorzystać z tego wsparcia. Niemniej odroczenie płatności w czasie może być dużą pomocą dla wielu przedsiębiorców. Trzeba jednak pamiętać, że zobowiązania odłożone w czasie prędzej czy później należy uregulować. Nie jest w tym momencie również jasne czy wydłużenie terminu zapłaty rachunków nie będzie wiązało się z dodatkowymi kosztami w postaci odsetek. Jeśli tak, to może w tym miejscu Państwo mogłoby wesprzeć bezpośrednio przedsiębiorców?

8. Wakacje kredytowe mogą w istotny sposób odciążyć wielu przedsiębiorców. Zgodnie z deklaracjami Rządu po konsultacjach ze Związkiem Banków Polskich przedsiębiorcy mają mieć możliwość odroczenia bieżących rat kredytowych i leasingowych do sześciu miesięcy – tak, by w tych najbardziej newralgicznych tygodniach móc przeznaczyć posiadane pieniądze na obronę miejsc pracy i utrzymanie płynności. Każdy bank ma jednak dowolność w stosowaniu tych rekomendacji i kształtowaniu rozwiązań dla klientów. W większości przypadków najbardziej korzystne dla przedsiębiorców wydaje się wydłużenie umów kredytowych o okres w którym będą korzystać ze wspomnianych wakacji. Zachowanie dotychczasowych terminów obowiązywania umów i podniesienie rat kredytowych po okresie zawieszenia spłat może mieć bowiem te same negatywne konsekwencje co odroczenie płatności składek ZUS. Przedsiębiorcy, którzy po okresie karencji zmuszeni zostaną do płacenia wyższych rat mogą sobie nie poradzić z wyższymi obciążeniami, tym bardziej, że po okresie istotnego zawirowania na rynku będą dopiero powoli wracać do normalności. Co więcej, wakacje kredytowe dotyczą najczęściej odroczenia płatności raty kapitałowej, natomiast rata odsetkowa musi być płacona w terminie. Niestety oznacza to, że kredytobiorcy i tak będą musieli znaleźć w najbliższych tygodniach środki finansowe na zapłatę odsetek. Odroczenie całej raty jest również możliwe jednak jest to przeważnie rozwiązanie droższe. Tym samym warto sprawdzać czy tak naprawdę oferowana w chwili obecnej pomoc banków będzie możliwa do udźwignięcia w kolejnych miesiącach.

9. Ułatwienie dostępu do kredytów będzie możliwe dzięki zwiększeniu limitu gwarancji de minimis, utworzeniu Funduszu Gwarancji Płynnościowych oraz uruchomieniu systemu dopłat do oprocentowania kredytów. By zachować płynność wielu przedsiębiorców będzie próbowało ratować się zaciągając dodatkowe zobowiązania. Dzięki systemowi dopłat do oprocentowania z BGK oraz ułatwieniu dostępu do gwarancji bankowych jest szansa, że część przedsiębiorców będzie mogła skorzystać z dodatkowego finansowania. Takie wsparcie może okazać się bardzo istotne w celu utrzymania stabilności rynku. Trzeba jednak działać szybko by nowe środki były dostępne dla firm jak najszybciej. Każdy kolejny dzień może przybliżać polską gospodarkę do całkowitego zerwania łańcucha płatności i regulowania zobowiązań.

10. Wsparcie dla branży transportowej dzięki udostępnieniu preferencyjnych leasingów operacyjnych oraz pożyczek obrotowych przez ARP. Plany w tym zakresie wyglądają obiecująco. Możliwość skorzystania z leasingu operacyjnego z nawet 12-miesięczną karencją w spłacie i wydłużonym okresem spłaty, pożyczki obrotowe udzielane w celu sfinansowania wypłat wynagrodzeń dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz pożyczki obrotowe na finansowanie luk w kapitale obrotowym mogą w istotny sposób pomóc branży transportowej stanąć na nogach. Trzymajmy kciuki by obietnice w tym zakresie faktycznie zostały wprowadzone w życie. Miejmy także nadzieję, że przeznaczone na ten cel 1,7 mld zł okażą się wystarczające by tchnąć na nowo ducha w przedsiębiorstwa transportowe.
Tarcza Antykryzysowa powinna być realnym wsparciem dla przedsiębiorców. Jednak po głębszej analizie na bazie aktualnego stanu wiedzy ciężko powiedzieć czy planowane działania będą wystarczające. Obawy budzi przede wszystkim trwałość tej pomocy. Może się okazać, że działania podejmowane w chwili obecnej odbiją się dużo szerszym echem w przyszłości. Niestety wiele przedsiębiorstw może sobie z tym w dłuższej perspektywie nie poradzić. Poczekajmy jednak na szczegóły, które powinniśmy poznać w przeciągu kilkudziesięciu najbliższych godzin. Może wówczas łatwiej będzie wykrzesać z siebie odrobinę więcej optymizmu.


Tomasz Mleczak jest menedżerem w zespole doradztwa transakcyjnego w Grant Thornton

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA