fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Czy nabici we franki dobiją sądy - komentuje Tomasz Pietryga

Adobe Stock
Spory frankowiczów z bankami mogą być największym wyzwaniem dla sądów od czasów transformacji. Sądów, będących w opłakanym stanie, przygniecionych 16 mln spraw, których czas rozpatrywania nie tylko się nie skraca, ale wręcz wydłuża.

Modne powiedzenie „państwo zawiodło” sprawdza się w przypadku tzw. spraw frankowiczów jak rzadko kiedy. Zawiodło przed laty, pozwalając wepchnąć 700 tys. własnych obywateli w kredytowy hazard. I to mimo istnienia instytucji nadzorujących rynki finansowe i mających chronić konsumentów, które jednak nie kiwnęły placem, aby zapobiec masowemu procederowi wciskania toksycznych kredytów na skalę niespotykaną w cywilizowanym świecie.

Państwo zawiodło również teraz, kiedy nie zrobiło nic, aby sytuację frankowiczów, mimo obietnic, rozwiązać. Uchwalona niedawno ustawa była prezentem bardziej dla banków niż samych zainteresowanych. Dopiero Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, stając po stronie klientów, wyręczył nasze państwo. Sprawę jednak otwierając na nowo, a nie zakańczając.

O tym, kto ma rację w tym bankowo-konsumenckim sporze, zdecydują sądy – te będące w opłakanym stanie, przygniecione 16 mln spraw, których czas rozpatrywania nie tylko się nie skraca, ale wręcz wydłuża. Zła organizacja, rozdęty formalizm i proceduralna sprawiedliwość – to obraz Temidy AD 2019, taki sam jak pięć czy dziesięć lat temu.

Frankowicze, kuszeni przez prawników szybkim i pewnym zwycięstwem, w tym i przyszłym roku pewnie zaleją sądy dziesiątkami, a może nawet setkami tysięcy pozwów, dobijając niewydolną sądową machinę. Ich sprawy trafią często w ręce nieprzygotowanych do rozpatrywania sporów finansowych sędziów. I powiedzmy sobie szczerze, jeżeli państwo nie wykona żadnego ruchu, aby sądownictwu pomóc, to utonie ono we frankowych pozwach. A procesy w tych sprawach nie będą trwały dwa, trzy lata, ale pięć lub dziesięć.

Państwo ma okazję dziś naprawić swoje błędy. Krokiem naprzód byłoby powołanie sądów finansowych, które zajęłyby się rozpatrywaniem takich sporów. Z powodzeniem funkcjonują one w krajach zachodnich. W Hiszpanii nie tylko skróciły czas rozpatrywania spraw, ale uczyniły proces bardziej przewidywalny. Sądzą w nich wyspecjalizowani, a nie przypadkowi, zdani tylko na opinie biegłych, sędziowie. Może lepiej sięgnąć po te sprawdzone wzorce, niż całą energię trwonić na jałowe bitwy o Sąd Najwyższy czy KRS. Frankowicze to największe wyzwanie dla sądownictwa od czasu transformacji. Ważne, aby państwo stanęło teraz za Temidą, a nie naprzeciwko niej.

Czytaj też:

Ruszy lawina pozów? TSUE wydał wyrok ws. frankowiczów

Jakie przedawnienie roszczeń frankowiczów

Wyrok TSUE - frankowy postkolonializm upada

Sprawy frankowiczów po wyroku TSUE: złote żniwa dla kancelarii

Trybunał Sprawiedliwości UE wsparł frankowiczów

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA