fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie Zdrowie

Nizinkiewicz: Władza naraziła Polaków na zakażenia koronawirusem

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Przed wyborami prezydenckimi premier i minister zdrowia zapewniali, że epidemia jest w odwrocie i nie należy się jej bać. Po wygranej Andrzeja Dudy prawda okazała się zupełnie inna.

„Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się go bać”- mówił ledwie kilka tygodni temu premier Mateusz Morawiecki. Szefowi rządu wtórował minister zdrowia prof. Łukasz Szumowski, który w rozmowie z „Rzeczpospolitą” potwierdzał, że epidemia jest w odwrocie, starsze osoby, w tym chore, mogą głosować bezpośrednio, gdyż w lokalach wyborczych będą bezpieczniejsze, niż w sklepach do których codziennie wychodzą.

Skąd pewność, że „epidemia wygasa” u tych, którzy są odpowiedzialni za nasze bezpieczeństwo zdrowotne? Andrzej Duda w przedwyborczych sondażach szedł łeb w łeb z Rafałem Trzaskowskim. Prezydent potrzebował mobilizacji wyborców, żeby wygrać. Stąd słowa Jarosława Kaczyńskiego w Radio Maryja, że jeśli wygra Trzaskowski, to w Polsce będzie eutanazja, stąd straszenie, że jeśli dojdzie do zmiany prezydenta, to zostanie podwyższony wiek emerytalnego i stąd też zapewnienia, że do wyborów osoby starsze mogą iść, bo epidemia jest w odwrocie. Duża grupa wyborców starszych, to elektorat PiS i Andrzeja Dudy. Dlatego rządzący podjęli ryzyko, by przekonywać Polaków, że koronawirus jest w odwrocie. Ryzyko władzy się opłaciło, Andrzej Duda został wybrany na drugą kadencję. Wśród osób powyżej 60. roku w I turze aż 59,8 proc. głosowało na obecnego prezydenta, a w II turze 61,7 proc. Premier Morawiecki, który nadprogramowo zaangażował się w kampanię kandydata PiS, pewnikiem zachowa stanowisko. Zadowolony minister zdrowia po wyborach udał się na urlop, który… musiał przerwać z powodu rosnącej liczny zakażeń.

Dlaczego epidemia nie posłuchała premiera i nie ustępuje? Trudno sobie wyobrazić, żeby Covid-19 na chwilę przed wyborami ustępował, a chwilę po nich cudem wrócił. Pojawiają się głosy, że rządzący prawdopodobnie nie tylko grali politycznie statystykami, ale również przekazali Polakom fałszywe informacje o zagrożeniu, żeby tylko dać im poczucie bezpieczeństwa przed wyborami. Zdobyli nie tylko upragnione głosy osób starszych, ale spokój sfrustrowanego lockdownem społeczeństwa, a gospodarka ruszyła. Cenę brawury władzy poznajemy każdego dnia.

Piątkowe 657 przypadków zakażenia koronawirusem, o których poinformowało Ministerstwo Zdrowia, to nowy dobowy rekord zakażeń w Polsce. Liczba aktywnych przypadków wynosi 9 tys. 985 i pewnie w weekend przekroczy 10 tys. Zmarło kolejnych 7 osób, a w czwartek dowiedzieliśmy o 15 zgonach. Nikogo już nie przekonują tłumaczenia, że gdyby na Śląsku, Mazowszu czy w Małopolsce nie było ognisk zakażeń, to problemu by nie było. Problem jest i narasta. Dlaczego?

PiS dla politycznego sukcesu Andrzeja Dudy uśpił społeczną czujność i okłamał Polaków twierdząc, że epidemia jest w odwrocie. Duża część Polaków nie robi sobie już nic z obostrzeń, nie chodzi w maseczkach, podróżuje za granicę, nie przestrzega zalecanych odstępów i reguł bezpieczeństwa. Polacy uwierzyli władzy, że są bezpieczni. A to był największe kłamstwo minionej kampanii.

Kolejne dni i tygodnie pokażą, jaką cenę Polska zapłaci za bezczelność władzy. Rok szkolny zacznie się już za miesiąc. Z każdym tygodniem będziemy się przekonywać, czy szkoły i nauczyciele są przygotowani na naukę w czasach szalejącej zarazy. Jesienią uaktywnią się sezonowe wirusy, w tym grypy, które wraz z koronawirusem sprawdzi wydolność ochrony zdrowia i jej przygotowanie na duży wzrost pacjentów.

Do najbliższych wyborów trzy lata, ale test do zdania ze sprawowania władzy jest każdego dnia. I nie można pozwolić zbyć się rządzącym tematami zstępczymi, a tymi zasypują nas każdego dnia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA