fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Algorytmy chcą rządzić światem

Narzędzia sztucznej inteligencji nieustannie nas śledzą
shutterstock
Jeśli regularnie korzystasz z portali społecznościowych, to jesteś osaczony – ostrzega matematyk David Sumpter.

Czy Facebook gromadzi dane i używa algorytmów do profilowania użytkowników?

Tak. Analizuje nasze prawdopodobne zainteresowania. Rodzaje muzyki, których chcielibyśmy słuchać, typ samochodu, który możemy kupić, filmy, które mogą nam się spodobać. Na tej podstawie klasyfikuje nas wszystkich do kategorii reklamowych.

Jak skomplikowane jest to profilowanie?

Jest wielowymiarowe, ale to nie znaczy, że jest szczególnie skomplikowane. Facebook szuka sposobów pomiaru twojego stanu emocjonalnego na podstawie twoich postów, emocji odczytywanych z twoich wyrazów twarzy na zdjęciach czy poziomu zaangażowania według częstotliwości interakcji z ekranem. Mój kolega, doktor Michał Kosiński ze Stanford Graduate School of Business, podkreślał, że ludzie myślą o innych ludziach jedynie w niewielkiej liczbie wymiarów – wiek, rasa, płeć, i jeśli znają ich nieco lepiej, osobowość – podczas gdy algorytmy przetwarzają miliardy danych i klasyfikują w setkach wymiarów. Nie mamy już zdolności pełnego rozumienia wyników algorytmów, które sami stworzyliśmy.

W mojej książce „Osaczeni przez liczby" podzieliłem znajomych na Facebooku na trzy kategorie: „Oto jestem", „Myślę, że..." i „Nie samą pracą żyje człowiek". Są to rozsądne szerokie kategorie dotyczące sposobu, w jaki ludzie korzystają z systemu. Są w więcej niż jednym wymiarze, ale ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy dość prości.

Dzięki temu ocenianiu Facebook nieustannie wmanewrowuje nas w wybory konsumenckie, związki czy miejsca pracy. Jeśli regularnie korzystasz z Facebooka, Instagrama, Snapchata, Twittera bądź jakiegokolwiek innego portalu społecznościowego, to jesteś osaczony.

Czy powinniśmy obawiać się, że „oni wiedzą o nas tak dużo"?

Nie, dopóki żyjemy w demokracjach. Polska jest demokracją, choć ma kilka problemów. Zasadniczo te firmy internetowe znalazły sposoby na bardziej efektywne sprzedawanie nam rzeczy, czyli ukierunkowanie naszych zainteresowań na podstawie tego, co publikujemy. Nie znają nas jako ludzi i nie mogą nami manipulować. Kiedy rozmawiałem z głównym specjalistą Spotify, powiedział mi, że chce być nazywany alchemikiem danych, a nie naukowcem, ponieważ próbuje stworzyć magię spełniającą oczekiwania swoich użytkowników. To samo dotyczy Facebooka. Nie znają nas ani nie rozumieją, po prostu znajdują rzeczy, które nas bawią.

W internecie znajdziemy wiele negatywnych treści, takich jak rasizm czy seksizm. Czy algorytmy są rasistowskie i seksistowskie?

Mogą być. Przeanalizowałem narzędzia sztucznej inteligencji używane przez Google'a. One uczą się od nas. Więc to, co piszemy, staje się częścią algorytmów. Niektórzy ludzie piszą wiele seksistowskich i rasistowskich rzeczy w internecie, a algorytmy pobierają je bezkrytycznie. W książce pokazuję, że algorytmy sztucznej inteligencji, pomimo nazwy, nie potrafią krytycznie myśleć o swoich danych wejściowych. Więc podczas gdy ty i ja możemy złagodzić nasz język, aby dopasować go do sytuacji, algorytmy nie mogą.

Czy za sukces wyborczy Donalda Trumpa odpowiada algorytm?

Po odbywających się w 2016 roku w USA wyborach prezydenckich firma Cambridge Analytica ogłosiła, że realizowana przez nią, oparta na danych komputerowych, kampania była kluczowym elementem zwycięstwa Donalda Trumpa. Chwalili się wykorzystaniem targetowanego marketingu online oraz danych z ankiet na mikropoziomie do wpływania na wyborców. Oznaczało to, że jeśli faktycznie Cambridge Analytica miała dostęp do profili wyborców na Facebooku, mogła ustalić, jakiego typu reklamy będą miały największy wpływ na głosujących.

To przerażająca myśl. Dane z Facebooka mogą być wykorzystane do odkrycia naszych preferencji, naszego IQ oraz naszych osobowości. Te wymiary mogą następnie, przynajmniej w teorii, być użyte do kierowania do nas wiadomości, które przekonają nas jako jednostki. Zwolennik teorii spiskowych otrzyma informację o kontach mailowych Hillary Clinton, „osobie zbliżonej etnicznie do Afroamerykanów", tak je nazywa Facebook, można powiedzieć o rewitalizacji ubogich dzielnic, a bezrobotnemu robotnikowi o budowie muru chroniącego przed napływem imigrantów.

Ile prawdy jest w stwierdzeniu o wpływie na zwycięstwo?

Bardzo mało. To prawda, otrzymali milion dolarów od Donalda Trumpa w kampanii wyborczej, ale kosztowała ona obie strony kilka miliardów. Więc nawet jeśli metody zastosowane przez Cambridge Analytica były o 10 proc. bardziej skuteczne niż rozwiązania konkurentów, w co poważnie wątpię, nie miały większego znaczenia.

Czy Cambridge Analytica naprawdę stworzył algorytm służący klasyfikowaniu osobowości człowieka?

Nie całkiem. Naukowcy z Cambridge wykazali, że miary stosowane przez psychologów do zrozumienia naszej osobowości są skorelowane z pewnymi upodobaniami. Na przykład ludzie, którzy opisują siebie jako bardziej neurotycznych, lubią Kurta Cobaina, a ludzie towarzyscy, Lady Gagę. To interesujące odkrycie, ale naprawdę nie wystarczy, aby zrozumieć nas jako ludzi.

Po całej histerii związanej z Cambridge Analytica okazało się, że stosowali oni stare sprawdzone metody regresji opierającej się na wieku i miejscu zamieszkania do przewidzenia, jak będziemy głosować. Przechowywane dane i wykorzystane metody były jeszcze bardzo odległe od personalnie targetowanych ogłoszeń politycznych, którymi chwalił się Alexander Nix (dyrektor generalny Cambridge Analytica – red.).

Właśnie mieliśmy w Polsce wybory parlamentarne. W kampanii wyborczej partie często publikowały wyniki sondaży. Czy mogło to mieć wpływ na wynik głosowania?

Ankiety, sondaże są miarą stanu świata teraz, a nie prognozami na przyszłość. W książce pokazuję, że najlepszym sposobem na przewidywanie wyników wyborów są kursy bukmacherskie. Partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) była ogromną faworytką bukmacherów, więc jeśli to oni przewidywali zwycięstwo, prawdopodobnie mieli rację. Nie zachęcam do hazardu, ale myślę, że ich wskaźniki są dobrymi predyktorami.

Jak wpływają na wyniki wyborów działania haterów i trolli internetowych?

To wyborcy decydują o wyborach. Większość badań, które analizowałem, sugerowała, że ludzie ignorują boty. Nie ma też żadnych konkretnych dowodów, że rozprzestrzenianie się fake newsów wpływa na przebieg wyborów. Udostępnianie ich to zajęcie dla niewielu, nie dla mas. Tak czy inaczej nikt nie pamięta tych opowieści zbyt dobrze. Nie żyjemy w świecie postprawdy. Badania dowodzą, że boty rozmawiają głównie ze sobą i niewielką liczbą osób o przekonaniach skrajnie prawicowych, które chcą ich słuchać.

Czy powinniśmy bać się internetu?

Nie. Żyjemy w niesamowitym wieku wiedzy (z kilkoma niepowodzeniami w ciągu ostatnich pięciu lat). Żyjemy w epoce demokracji. Jest tyle powodów do radości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA