Nieruchomości

Nie będzie studium zagospodarowania przestrzennego i decyzji o warunkach zabudowy

Adobe Stock
Gminy uchwalą dwa rodzaje planów. Inwestor dostanie decyzję na kontynuację zabudowy lub na budowę plomby.

Szykują się rewolucyjne zmiany w formalnościach budowlanych. „Rzeczpospolita" poznała właśnie ich wstępne założenia. Największa zmiana obejmie dotychczasowe decyzje o warunkach zabudowy (tzw. wuzetki) oraz plany.

Efekt pracy podzespołów

Założenia przygotował zespół doradczy ds. opracowania reformy procesu inwestycyjno-budowlanego (pracujący w dwóch podzespołach). Powołał go do życia wiosną tego roku minister inwestycji i rozwoju, a nadzorował wiceminister Artur Soboń. Jeden z podzespołów pracuje nad zmianami do ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (dalej jako: ustawa planistyczna), a drugi nad prawem budowlanym.

– Największa zmiana dotyczy zagospodarowania przestrzennego, ponieważ to ono dziś najbardziej szwankuje. Przeszło połowa inwestycji powstaje na podstawie warunków zabudowy. Oznacza to, że planowanie nie działa, co widać gołym okiem. Wystarczy wyjrzeć przez okno, by zobaczyć, jaki mamy bałagan w przestrzeni – mówi deweloper Marek Poddany, członek zespołu doradczego.

– Proponujemy, by zrezygnować ze studium. Gminy będą uchwalać dwa rodzaje planów: przeznaczenia oraz zabudowy, a także normatyw urbanistyczny. Pierwszy plan będzie miał charakter ogólny i obejmie teren całej gminy, a drugi sprecyzuje ustalenia planu przeznaczenia. Normatyw urbanistyczny będzie natomiast obowiązywał na terenach, dla których nie opracowano planu zabudowy – wyjaśnia Marek Poddany.

Normatyw ma zawierać wskaźniki, ile w zależności od liczby mieszkańców powinno się znajdować miejsc w przedszkolach, szkołach, przychodni. Rozstrzygnie też o komunikacji publicznej, terenach zielonych etc. Jeżeli gmina nie zdecyduje się uchwalić lokalnego normatywu, to będzie obowiązywał państwowy.

Warunki zostaną, ale pod inną nazwą

Komisja nie zdecydowała się całkowicie zlikwidować warunków zabudowy (wuzetki). Proponuje je pozostawić, ale z pewnymi ograniczeniami. Inne też będą zasady ich wydawania. Zmienią nazwę na decyzje lokalizacyjne.

– Na podstawie decyzji lokalizacyjnej będzie można kontynuować lub uzupełniać zabudowę, ale tylko gdy będzie pozwalał na to normatyw. Przykładowo na danej ulicy są działki do zabudowy, ale z normatywu wynika, że przedszkola oraz szkoły w okolicy nie są w stanie przyjąć kolejnych dzieci. Wiele jest też innych usług społecznych. W takim wypadku inwestor nie otrzyma decyzji lokalizacyjnej – tłumaczy Marek Poddany.

Gminy mają mieć trzy lata od wejścia w życie zmian ustawy planistycznej do uchwalenia planów przeznaczenia. Stare plany zachowają swoją ważność. Wuzetki będą obowiązywać tylko do daty uchwalenia planu przeznaczenia. Znikną też studia uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego.

Zmiany nie podobają się Bogdanowi Dąbrowskiemu, radcy prawnemu z Urzędu Miasta w Poznaniu.

– Te propozycje to nic nowego. Podobne zasady obowiązywały już przed 1 stycznia 1995 r. – mówi mec. Dąbrowski. – Warunki zabudowy mają nie tylko wady, ale i zalety. Dzięki nim można szybko zrealizować inwestycję. Dlatego trzy razy trzeba się zastanowić, zanim się je zlikwiduje.

W prawie budowlanym rewolucji nie będzie. Formalności będą podobne. Zmieni się natomiast podejście do samowoli budowlanej.

W założeniach proponuje się wprowadzenie „żółtej kartki". Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego będzie wzywał do usunięcia samowoli i dopiero, gdy inwestor niepodporządkuje się wezwaniu, rozpocznie postępowanie administracyjne w jej sprawie.

Pozytywnie o żółtej kartce zamiast nakazu

Propozycja podoba się Marioli Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana.

– To dobry pomysł, by powiatowy inspektor nadzoru budowlanego najpierw ostrzegał inwestora. Trzeba jednak pamiętać o tym, by wprowadzić do przepisów obowiązek precyzyjnego wskazania naruszeń, tak by ostrzeżony wiedział, co ma dokładnie zrobić, by usunąć samowolę – mówi Mariola Berdysz.

Czytaj też:

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL