fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Budowa bliżej sąsiada - odstępstwo od przepisów techniczno-budowlanych bez czekania na zgodę ministra

ROL
Już nie będzie potrzebny wniosek do ministra. Zgodę na inwestycje z naruszeniem przepisów wyda starosta.

Będzie mniej formalności budowlanych. Inwestor nie będzie musiał czekać, aż minister inwestycji i rozwoju zaakceptuje planowane przez niego odstępstwo od przepisów techniczno-budowlanych. Jest propozycja w tej sprawie.

Chodzi o projekt nowelizacji prawa budowlanego. Obecnie pracuje nad nim Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. Na razie informacja o nim znajduje się w wykazie prac legislacyjnych. Lada dzień powinien zostać opublikowany na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji.

Mniej czasu w urzędach

Proponuje się, by w wypadku budynków zlikwidować obowiązek występowania o upoważnienie do ministra inwestycji na odstępstwo od przepisów techniczno-budowlanych. Dziś na takie odstępstwo trzeba mieć zgodę starosty lub prezydenta miasta na prawach powiatu. W tym celu składa się wniosek, a ci, by sprawę załatwić, muszą wystąpić o upoważnienie do ministra. Ten zaś ma prawo przyznać tzw. promesę udzielenia zgody, ale może również odmówić. Wystarczy, że uzna wniosek za wadliwy lub nieuzasadniony. Udzielenie upoważnienia może także uzależnić od spełnienia dodatkowych warunków.

Starosta lub prezydent miasta, gdy dysponuje już upoważnieniem, podejmuje decyzję, czy wyrazić zgodę czy odmówić. Robi to w formie postanowienia. Nie ma przy tym znaczenia, czy odstępstwo dotyczy drobnej inwestycji w Lądku-Zdroju czy dużego przedsięwzięcia w Warszawie. W obu wypadkach promesa ministra jest niezbędna. Po zmianie przepisów nie będzie już potrzebna. Autorzy projektu liczą, że dzięki temu cała procedura załatwiania formalności będzie dużo prostsza, a dzięki temu także szybsza.

Według wyliczeń resortu inwestycji od 2016 do 2018 r. do ministra wpłynęło ok. 9 tys. wniosków o udzielenie promesy. Średni czas załatwienia sprawy wynosi od półtora do dwóch miesięcy. Pod warunkiem, że wniosek nie wymaga uzupełnienia.

Wszystko zatem wskazuje na to, że rezygnacja z konieczności wystąpienia do ministra o upoważnienie do udzielenia zgody na odstępstwo skróci proces inwestycyjno-budowlany nawet o dwa miesiące.

Pomysł podoba się Konradowi Młynkiewiczowi, radcy prawnemu oraz dyrektorowi działu prawa administracyjnego z Kancelarii Prawnej Sadowski i Wspólnicy.

Nie zawsze z promesą

– To bardzo dobra wiadomość. Z tego, co wiem od moich klientów, dziś na akceptację ministerstwa czeka się nawet pół roku, a nie dwa miesiące. Po zmianie przepisów czas załatwiania formalności na pewno się skróci – uważa mec. Młynkiewicz. I podaje przykład.

– Przepisy techniczno-budowlane przewidują, że na terenach zagrożonych powodzią w razie przerwania wałów przeciwpowodziowych trzeba uzyskać odstępstwo na budowę zbiorników bezodpływowych, czyli szambo. Tam więc, gdzie nie ma kanalizacji, np. na warszawskiej Białołęce czy w okolicach Legionowa, niezbędna jest zgoda na odstępstwo od przepisów. Oznacza to, że na wybudowanie szamba trzeba mieć promesę ministra. Przecież to absurd – twierdzi mec. Młynkiewicz.

Inaczej na propozycję ministerstwa patrzy Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu.

– Nie wolno zapominać, że to są odstępstwa od przepisów powszechnie obowiązujących. Dlatego w wypadku m.in. budynków użyteczności publicznej powinna być zgoda nie tylko starosty, ale np. wojewody. Zna on o wiele lepiej realia lokalne niż Ministerstwo Inwestycji – wyjaśnia mec. Dąbrowski.

– Jeden z poznańskich szpitali chce się rozbudować. Z przepisów techniczno-budowlanych wynika, że musi mieć zapasowe źródło wody. W tym wypadku z powodów geologicznych wywiercenie studni nie jest możliwe. Ministerstwo wydało wprawdzie promesę, ale postawiło też warunek. Swoją zgodę musi wyrazić jeszcze inspektor sanitarny. Ten również stawia warunki. I nie wiemy teraz, czy promesa jest ważna czy nie – tłumaczy mec. Dąbrowski.

W jego opinii minister inwestycji i rozwoju nie powinien wydawać promesy w wypadku drobnych inwestycji, np. budowy szamba czy postawienia budynku o kilka centymetrów bliżej granicy z działką sąsiada.

– W takim wypadku nie ma sensu angażować ministerstwa, sam starosta wystarczy. To on wydaje przecież pozwolenie na budowę i ponosi odpowiedzialność z tego tytułu – podkreśla mec. Dąbrowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA