fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Mieszkania pod wynajem na gruntach komunalnych

AdobeStock
Tysiące lokali pod wynajem mają wybudować inwestorzy na gruntach komunalnych.

Ministerstwo Rozwoju chce, by gminy sprzedawały spółdzielniom mieszkaniowym oraz deweloperom grunty w zamian za pulę mieszkań pod wynajem. W tym tygodniu minister Jadwiga Emilewicz ogłosi szczegóły swoich propozycji.

MR liczy, że uda się osiągnąć 100 tys. mieszkań pod wynajem – liczbę, którą od lat chwalą się politycy PiS. Do tej pory udało się wybudować 867 lokali, a kolejnych 1715 jest realizowanych.

Pula za działkę

Z informacji „Rz" wynika, że rady gmin będą decydowały, czy przeznaczą swoje działki budowlane na sprzedaż w zamian za pulę mieszkań od inwestora.

Jeżeli się na to zdecydują, określą podstawowe wymagania co do mieszkań z puli, tj. minimalną liczbę, rodzaj, standard oraz cenę w przeliczeniu na 1 mkw. według średniego wskaźnika przeliczeniowego w rozumieniu ustawy o pomocy państwa w ponoszeniu wydatków mieszkaniowych w pierwszych latach najmu mieszkania. Z danych BGK wynika, że np. w wypadku Wrocławia może to być 5,1 tys. zł za mkw., Krakowa – 4,9 tys. zł, a Warszawy – 6,1 tys. zł.

Samorządy będą zbywać grunty w przetargach. Wentylem bezpieczeństwa będzie prawo odkupu przysługujące przez pięć lat . Ma być ono gwarancją, że inwestor wbuduje obiecane bloki mieszkalne.

Samorządy na razie są sceptyczne.

– Nie jestem entuzjastą tego typu pomysłów, choć nie mówię „nie". Niech każdy samorząd decyduje sam, czy chce wchodzić w mariaż z inwestorami – wyjaśnia Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

– Moim zdaniem to się zwyczajnie nie opłaca. Po co mamy tanio oddawać grunty inwestorom? Przecież możemy je sami sprzedać i za te pieniądze kupić mieszkania. Nawet gdybyśmy przystali na ofertę deweloperów czy spółdzielni, wiązałoby się to z ogromnym ryzykiem. Ceny mieszkań bardzo się zmieniają. Nie mamy żadnej gwarancji, że jeśli teraz podpiszemy umowę dotyczącą gruntu, to za trzy lata ceny mieszkań nie pójdą w górę – podkreśla.

Inaczej uważają spółdzielnie oraz deweloperzy.

– Spółdzielnie mają ogromny potencjał. Dobrze, że w końcu to zauważono – mówi Jerzy Jankowski, prezes zarządu Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.

– Z zapowiedzi resortu wynika, że propozycje idą w dobrym kierunku. Z ankiety, jaką związek przeprowadził wśród 111 deweloperów, wynika, że jedną z barier jest brak gruntów. Banki ziemi się kurczą, a popyt na mieszkania rośnie. W ub.r. wybudowaliśmy rekordową liczbę 130 tys. lokali – mówi Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

– Samorządy posiadają wiele działek budowlanych, i to w dobrych lokalizacjach. Dużo oczywiście zależy od zasad, na jakich będzie się to odbywać. Oczywiście żaden inwestor nie zdecyduje się, jeżeli będzie musiał dokładać. Zobaczymy, co zaproponuje minister Emilewicz w tym tygodniu. Chcielibyśmy jednak budować nie tylko na nieruchomościach komunalnych, ale i z Krajowego Zasobu Nieruchomości, co zresztą zaproponowaliśmy resortowi rozwoju. Przez wiele lat jednym z głównych źródeł terenów pod inwestycję były właśnie Skarb Państwa oraz spółki państwowe. Odkąd powstał Krajowy Zasób Nieruchomości, wszystkie grunty państwowe trafiają do KZN. Hektary gruntów pod inwestycje są więc zamrożone, a spółki państwowe wstrzymały sprzedaży – tłumaczy Konrad Płochocki.

Sam grunt to mało

PZFD nie ma złudzeń.

– Samo zwiększenie podaży gruntów nie wpłynie na zwiększenie liczby lokali oddawanych w programie Mieszkanie+. Potrzebne są jeszcze zmiany dotyczące warunków zabudowy oraz decyzji środowiskowych. W wielu wypadkach inwestor musi czekać na ich wydanie ponad rok. A nie są to przecież wszystkie decyzje, które musi uzyskać – tłumaczy Konrad Płochocki

Dobry kierunek

Ekspertom pomysł resortu rozwoju się podoba.

– Myślę, że budowa mieszkań pod wynajem na gruntach samorządowych to właściwy kierunek – mówi Katarzyna Kuniewcz, dyrektor działu badań rynku mieszkaniowego w JLL Residential Advisory

: – Nie ma sensu tworzyć nowych rozwiązań, skoro obowiązujące się sprawdzają i trzeba je jedynie udoskonalić. Lokale, które wybudował do tej pory PFR Nieruchomości, powstały przecież właśnie dzięki współpracy z samorządami. Wiele gmin posiada uzbrojone działki, a nie ma środków, by wybudować bloki, i chętnie zleciłoby ich budowę deweloperom – uważa.

– Na pewno nie zabraknie chętnych na tego typu lokale. Kolejki oczekujących na mieszkania w gminach są dziś długie. Rekordziści czekają wiele lat. Duży potencjał drzemie również w towarzystwach budownictwa społecznego. W najlepszym okresie budowały ponad 10 tys. mieszkań rocznie. Warto też rozważyć współpracę ze spółdzielniami mieszkaniowymi, które często dysponują atrakcyjnie położonymi nieruchomościami – podkreśla Katarzyna Kuniewicz.

200 tys. mieszkań wybudowano w ub.r. w Polsce, z tego 130 tys. to inwestycje deweloperskie

84 proc.: aż tyle Polaków mieszka w lokalach własnościowych, a 16 proc. w wynajmowanych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA