fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Marek Dusza rekomenduje nowe płyty na weekend

materiały prasowe
Krytyk Marek Dusza rekomenduje nowe płyty: debiutującej wokalistki Niki Lubowicz, wybornych jazzmanów Johna Scofielda i Joe Lovano oraz owiany nastrojem nostalgii zestaw archiwalnych nagrań polskiego jazzu.

Nika Lubowicz „Nika’s Dream”, For Tune, CD, 2015

Wokalistka Nika Lubowicz pochodzi z muzycznej, zakopiańskiej rodziny. Jej brat Dawid Lubowicz gra na skrzypcach w Atom String Quartet, drugi, Kuba jest pianistą. Obaj wzięli udział w nagraniu debiutanckiego albumu siostry „Nika’s Dream”. Ona zaś jest absolwentką Akademii w Katowicach i Podyplomowego Studium Jazzu w Warszawie. Sześć lat temu wygrała konkurs wokalistów jazzowych w Zamościu, zdobyła nagrody m.in. w konkursach festiwali jazzu tradycyjnego: Złota Tarka w Mławie, w Częstochowie i w Rybniku.

Na płycie nie spodziewajmy jednak się tradycyjnego śpiewania. To różnorodny album pod względem wokalnym i instrumentalnym. Usłyszymy mainstreamowe inspiracje, jak w standardzie „Nica’s Dream” Horace’a Silvera dedykowanym niegdyś baronowej Annie Pannonice de Koenigswarter z domu Rothschild, entuzjastce bebopu. Słowa napisała Dee Dee Bridgewater, a Nika zaśpiewała ten hymn pochwalny dla jazzu z czułością i nostalgią. Akompaniuje jej kameralny zespół: skrzypce, wiolonczela i bas. Ballada „Blackbird” nie ma nic wspólnego z przebojem Beatlesów. Intymny nastrój wokalistka stworzyła tu w duecie z pianistą Andrzejem Jagodzińskim. Razem wykonali też standard „Softly As in a Morning Sunrise”, tworząc wzór współpracy wokalistki I akompaniatora.

Swój głos przetworzyła elektronicznie we własnej, dynamicznej kompozycji „Crazy Vibe”. Natomiast piosenka „Part of Life” mogłaby kandydować do listy przebojów. Brawurowa wokaliza w „Giant’s Steps” Johna Coltrane’a świadczy o możliwościach jej głosu i swobodzie, z jaką go traktuje. W temacie „Na 7” Dawida Lubowicza słychać motyw góralski rozwinięty w wokalizie.Album zamyka „Zimowy sen”, utwór o zdecydowanie świątecznym nastroju.

Jeszcze przed premierą albumu pojawiły się rekomendacje jazzowych osobistości.

Jej wokal zachwyca precyzją, świetnym frazowaniem, dynamiką, lekkością i łatwością improwizacji – mówi Urszula Dudziak. A Andrzej Jagodziński dodaje: - Mimo zróżnicowanego charakteru poszczególnych utworów całość zachowuje jedność i spójność. Głos Niki jest wyjątkowy. Czasem łagodny i delikatny czasem mocny

Jeśli przyglądasz się tej płycie, to nie zastanawiaj się, tylko kupuj! – uważa Jan „Ptaszyn” Wróblewski. Lepszych rekomendacji nie trzeba.

John Scofield „Past Present”, Impulse/Universal, CD, 2015

Najlepszy jazzowy gitarzysta John Scofield utworzył gwiazdorski kwartet z najlepszym saksofonistą Joe Lovano. Tak można określić zespół, w którego skład weszli także: kontrabasista Larry Grenadier i perkusista Bill Stewart znani z tria Brada Mehldaua. Szczęśliwie jazz to nie zawody sportowe i określenie, że ktoś jest najlepszy, to tylko wskazówka, że mamy do czynienia z twórczymi osobowościami o wspaniałej przeszłości i utrzymującymi najwyższy poziom. Tytuł albumu „Past Present” odnosi się właśnie do takiej sytuacji. Zwraca także uwagę, ze Scofield i Lovano występowali już razem wielokrotnie i powrócili do formuły gwarantującej artystyczny sukces, zadowolenie ich samych i fanów. Sięgnęli do tradycji jazzowej gitary i saksofonu, by szukać dla tych instrumentów nowych form ekspresji. Obaj są mistrzami niuansów zarówno w brzmieniu, jak i harmonii. Słucha się ich jakbyśmy te nuty dobrze znali, ale to zupełnie nowa kombinacja i na tym polega geniusz mistrzów.

John Scofield ma bodaj najbardziej rockowe brzmienie spośród jazzowych gitarzystów. Pokazał to występując z zespołami: Gov’t Mule i Medeski Martin & Wood. Występował też z Philem Leshem z grupy Grateful Dead. Ten rockowy gen stał się w jego muzyce jeszcze wyraźniejszy, co ciekawie kontrastuje z mainstreamowymi frazami saksofonu Joe Lovano. Znakomitą pracę wykonała sekcja rytmiczna nasycająca muzykę intensywnym, energetycznym pulsem. To album dla jazzowych smakoszów i miłośników dobrego grania.

„Polska nostalgia 70+ vol. 7”, Polskie Radio, CD, 2015

Z okazji swego 90-lecia Polskie Radio wydaje serię płyt pod tytułem „Polska nostalgia”. Podtytuł siódmej z nich określa odbiorcę dokładniej : „dla tych, którzy bywali w klubach i piwnicach jazzowych, chodzili na festiwal Jazz Jamboree, a dziś potrafią spokojnie usiąść, słuchać i wspominać jak to kiedyś bywało”. Grono takich jazz fanów nie ogranicza się do 70-latków, a obejmuje także 50+ i 60+. Odrzućmy wiekowy casus, bo kto nie lubi starego, dobrego jazzu? Tym bardziej, że jeśli posłuchać tego zestawu, okaże się, że już w latach 60. zmniejszyliśmy dystans do światowej czołówki, a w skali europejskiej dorównywaliśmy najlepszym.

Okładkę albumu zdobi kadr z filmu „Nóż w wodzie” Romana Polańskiego z genialną muzyką Krzysztofa Komedy, a posłuchać możemy ujmującej „Ballad For Bernt” w interpretacji tria kompozytora. Ta wersja jest rarytasem, bo pochodzi z koncertu w Filharmonii Narodowej na festiwalu Jazz Jamboree 1962. Rarytas, bo w oryginalnym, bardziej znanym wykonaniu gra szwedzki saksofonista Bernt Rosengren, z myślą o którym Komeda napisał temat.

Mamy rzadką też okazję posłuchać Urszuli Dudziak w radiowym nagraniu kompozycji Krzysztofa Sadowskiego „Bal w kosmosie” ze znakomitą partią zaśpiewaną scatem i piosenki „Tańczą tylko nasze dłonie”. Na płytę trafiły też wczesne nagrania kwartetu wokalnego Novi Singers, który późniejszymi, nowatorskimi pomysłami zapisał się w historii światowego jazzu. W utworze „Spirala” Studia Jazzowego Polskiego Radia solo na saksofonie zagrał Zbigniew Seifert. Wybór jazzowych nagrań zamyka kompozycja Komedy do filmu Romana Polańskiego „Matnia” w wykonaniu zespołu Bemibek i z wokalizą Ewy Bem.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA