fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Stabilizacja, niewielka korekta, a potem kolejne wzrosty cen?

Deweloperzy są dziś w lepszej sytuacji niż w czasie poprzedniego kryzysu
AdobeStock
Pandemia zatrzymała rozpędzoną mieszkaniówkę w Europie. Większość krajów spodziewa się stagnacji albo lekkiej korekty. Kryzys jest jednak inny niż w 2008 r.

W 2021 albo 2022 r. ceny znów zaczną rosnąć. O rynkach mieszkań w Europie mówi najnowszy raport firmy doradczej Deloitte. Jej eksperci przeanalizowali sytuację w 23 krajach (w zestawieniu ujęto także Izrael). Ten rok miał być kontynuacją trendu wzrostowego. Pandemia zweryfikowała jednak optymistyczne prognozy.

Z analiz Delloitte wynika, że najdroższym miastem w 2019 r. był Paryż, ze średnią transakcyjną ceną nowych mieszkań ponad 12,8 tys. euro za mkw. (niewielki spadek, o 0,4 proc., w porównaniu z 2018 r.).

Do średniego poziomu 10 tys. euro za mkw. zbliżyły się Tel Awiw (ponad 9,7 tys. euro za mkw.) i miasto Luksemburg (ponad 9,5 tys. euro za mkw.). Z kolei próg 7 tys. euro przekroczyły Monachium (8,2 tys. euro za mkw.) i Londyn (niemal 7,7 tys. euro za mkw.).

W Europie Środkowej w 2019 r. najwięcej za nowe mieszkania płacono w Pradze (średnio ponad 3,3 tys. euro za mkw.). W Bratysławie średnie ceny transakcyjne nowych mieszkań to 2,8 tys. euro za mkw.

W Warszawie, jak podają eksperci Delloite, było to średnio ponad 2,1 tys. euro za mkw., we Wrocławiu – ponad 1,7 tys. euro za mkw., w Łodzi – ponad 1,3 tys. euro, a w Krakowie – 1,8 tys. euro.

Analitycy zastanawiają się, jak mocno pandemia zmieni europejskie rynki. – Wielu ekspertów spodziewa się, że wywołany pandemią kryzys będzie największy od czasów wielkiego kryzysu – piszą autorzy raportu.

Zwracają też uwagę, że dzisiejsza sytuacja różni się od kryzysu finansowego z lat 2008–2010.

Dzisiejsze spowolnienie jest spowodowane obostrzeniami, które mają zapobiegać rozprzestrzenianiu się pandemii. Dziś i deweloperzy, i banki są w znacznie lepszym położeniu.

– W czasie poprzedniego kryzysu wiele firm deweloperskich miało problemy finansowe, wstrzymywano budowy, co doprowadziło do bardzo małej podaży nowych lokali – czytamy w raporcie.

Dziś najbardziej optymistyczne prognozy dotyczą krajów, gdzie jest ograniczony dostęp do banków ziemi, które są jednocześnie atrakcyjne dla zagranicznych profesjonalistów (Luksemburg, Belgia, Holandia).

Wpływ kryzysu spowodowanego pandemią na ceny nieruchomości zagranicznych analizują eksperci firmy Rellox (bazują na razie na cenach ofertowych). Jak zauważa David Katrenčík, ekspert tej firmy, płynność, oczywiście, gwałtownie spadła, w szczególności w krajach najbardziej dotkniętych pandemią (Włochy, Hiszpania). Deweloperzy w wielu regionach Europy wolą jednak przesunąć inwestycję, niż obniżyć ceny.

Dodaje, że dla wielu krajów kluczowe znaczenie będzie miało przywrócenie dochodów z turystyki. – Wyniki letniego sezonu turystycznego odbiją się na gospodarce, a następnie na cenach nadmorskich nieruchomości w takich krajach jak Chorwacja czy Hiszpania. Tegoroczne dane turystyczne z tych krajów nie będą dobre, ale ceny nieruchomości poczekają raczej do następnego sezonu letniego w 2021 r. – przewidują analitycy.

Eksperci firmy Rellox zwracają uwagę także na Włochy. – Interesujące może być porównanie z niedawnym kryzysem hipotecznym, kiedy płynność gwałtownie spadła, ale wpływ na ceny nieruchomości był właściwie niezauważalny – mówią przedstawiciele agencji.

Jednocześnie zauważają, że ceny ofertowe nieruchomości we Włoszech nieznacznie spadają od 2012 r. Ale już w czerwcu tego roku w porównaniu z majem było drożej średnio o 1,2 proc., a w porównaniu z marcem – o 1,4 proc.

We Francji liczba transakcji w ciągu trzech miesięcy spadła o 62,1 proc., ale ceny nadal rosną. Na południu (Nicea, Lazurowe Wybrzeże) ceny mieszkań wzrosły w czerwcu o 4,4 proc.

Także w Szwajcarii ceny ofertowe mieszkań nieznacznie wzrosły. Lokale były w czerwcu o 2 proc. droższe niż w styczniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA