fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

"Gwiazda" wśród leków na szpiczaka plazmocytowego

Nowa metoda leczenia przynosi nadzieję pacjentom z oporną formą nowotworu
shutterstock
leczenie | „Przełomowa terapia”, „rewolucja” – tak hematolodzy określają nowy lek na jeden z nowotworów krwi, zwłaszcza u pacjentów, u których nie działają inne metody.

Daratumumab jest pierwszym od dekady lekiem na szpiczaka o nowym mechanizmie działania i pierwszym przeciwciałem monoklonalnym (anty-CD38), które okazało się wysoce skuteczne w terapii tej choroby. Jego skuteczność udowodniono m.in. w dwóch badaniach klinicznych: CASTOR – od nazwy gwiazdy z gwiazdozbioru Bliźniąt, oraz POLLUX – od nazwy innej gwiazdy z tego samego gwiazdozbioru.

Lek łączy się ze specyficznym białkiem CD38, które występuje w nadmiarze na powierzchni komórek szpiczakowych. Obrazowo można powiedzieć, że białko na komórkach nowotworowych to zamek, do którego kluczem jest nowy lek. Ich połączenie uruchamia procesy, które prowadzą do zniszczenia komórek nowotworowych.

Przeciwciała na raka

„W ostatnim czasie pojawiło się wiele nowych leków na szpiczaka. Jednak największym przełomem, a nawet rewolucją, było wprowadzenie leku z grupy przeciwciał monoklonalnych – daratumumabu” – powiedział francuski hematolog prof. Mohamed Mohty, kierownik Kliniki Hematologii i Terapii Komórkowej w Szpitalu Uniwersyteckim Saint-Antoine Uniwersytetu im. Piotra i Marii Curie w Paryżu. Specjalista był gościem Forum Hematologicznego Europy Środkowej (Central European Hematology Forum), które 9–10 listopada odbywało się w Warszawie.

Zdaniem prof. Mohty’ego nowy lek jest wyjątkowy ze względu na swój mechanizm działania, ponieważ nie tylko bezpośrednio wpływa na komórki szpiczaka, ale też pobudza układ odporności do walki z nimi.

Przełamanie linii oporu

Z badań klinicznych wynika, że lek może być stosowany samodzielnie i daje dobre efekty nawet u chorych, u których wiele innych terapii nie zadziałało lub przestało być skuteczne, czyli w tzw. szpiczaku opornym lub nawrotowym. Jednak największą jego skuteczność zaobserwowano, gdy podawano go pacjentom, u których nastąpił nawrót choroby, w połączeniu z jednym ze standardowo stosowanych dziś leków – bortezomibem (badanie CASTOR) lub lenalidomidem (badanie POLLUX). Pierwsze z badań wykazało, że dodanie daratumumabu o 61 proc. obniżyło ryzyko progresji szpiczaka lub zgonu z jego powodu, w drugim spadek ryzyka wyniósł 63 proc.

Prof. Mohty podkreślił, że wyniki badań nad daratumumabem są znacznie lepsze niż te, które uzyskiwano dotychczas w badaniach nad innymi lekami. „Dzięki zastosowaniu tego leku nawet chorzy w bardzo zaawansowanym stadium choroby mają szansę na istotne wydłużenie przeżycia” – powiedział.

Co więcej, badania wskazują, że nowy lek okazuje się skuteczny nie tylko w szpiczaku nawrotowym, ale także gdy zastosuje się go w pierwszej linii leczenia. Dlatego, zdaniem prof. Mohty’ego, powinien mieć wskazanie do takiego właśnie stosowania.

W Polsce terapia daratumumabem nie jest na razie finansowana. Prof. Mohty, który ma doświadczenie w stosowaniu leku u swoich pacjentów, przyznał, że nowe farmaceutyki przeciwnowotworowe są wprawdzie bardzo drogie, jednak przy podejmowaniu decyzji refundacyjnych powinno się brać pod uwagę stosunek kosztów leczenia do zysków w postaci wydłużenia życia pacjentów. „W przypadku szpiczaka taka inwestycja w terapię jest opłacalna” – ocenił.

Dzięki wprowadzeniu na początku XXI wieku nowych leków średnia długość życia osób ze szpiczakiem zwiększyła się w ostatnich kilkunastu latach dwukrotnie – z trzech do sześciu lat. Szacuje się jednak, że np. w USA, gdzie wcześnie wprowadza się nowe terapie, chorzy, u których obecnie diagnozuje się szpiczaka, będą żyć po 10–20 lat. Hematolodzy dążą do tego, by nowotwór ten, dziś uważany za nieuleczalny, przekształcić w chorobę przewlekłą, z którą pacjent może prowadzić normalne, aktywne życie. Każda kolejna nowa terapia może w tym pomóc.

Rosnący problem

Szpiczak (inaczej szpiczak plazmocytowy) jest jednym z najczęstszych nowotworów układu krwiotwórczego. Narodowy Fundusz Zdrowia podaje, że w Polsce żyje z nim ok. 9,5 tys. chorych. Najczęściej jest on diagnozowany u osób w wieku 65–70 lat, ale w ostatnim czasie, z nieznanych przyczyn, rośnie częstość zachorowań na tę chorobę wśród ludzi młodych. Zgodnie z prognozami liczba osób żyjących z tym nowotworem będzie wciąż rosła, m.in. z powodu starzenia się społeczeństwa, coraz lepszej diagnostyki i leczenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA