fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Guardian pisze o ustawie o tabletkach "dzień po". "Szowinistyczne polskie władze"

youtube
Polski rząd został powszechnie potępiony za wprowadzenie ograniczeń w dostępie do tzw. tabletek "dzień po" - pisze angielski Guardian.

Gazeta pisze, że polski rząd został oskarżony o rozpoczęcie "kontrrewolucji seksualnej", która jest sprzeczna z europejskimi wartościami. Ma to związek z przyjęciem ustawy o dostępie do tzw. antykoncepcji awaryjnej, która w piątek została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Guardian wyjaśnia, że obecnie 15-letnie dziewczynki będą musiały najpierw umówić się na wizytę u lekarza, by mieć nadzieję na przypisanie pigułki ellaOne. "Zmiana ta będzie miała największy wpływ na ofiary gwałtu i osoby żyjące w rejonach, gdzie dostęp do ginekologa czy apteki jest ograniczony" - pisze gazeta.

Holenderska eurodeputowana Sophie in ‘t Veld powiedziała Guardianowi, że polskie ustawodawstwo stanowi naruszenie wspólnych europejskich wartości. - Obecny populistyczny nacjonalistyczno-konserwatywny rząd Polski wymusza kontrrewolucję seksualną, sprzeciwiając się interesowi społecznemu i żądaniom polskich kobiet i dziewczyn - powiedziała.

- Ograniczenie dostępu do "pigułek dzień po" w połączeniu z klauzulą sumienia będzie miało daleko idące konsekwencje - dodała.

W maju przedstawiciele Parlamentu Europejskiego odwiedzili Polskę, by rozmawiać z działaczami obawiającymi się nowego ustawodawstwa i podejścia rządu do kwestii praw reprodukcyjnych. Mimo, że Bruksela wyraża swoje obawy względem ustawy, kompetencje w tym zakresie należą do państw członkowskich Unii Europejskiej.

"W Polsce nawet jeśli jesteś nastoletnią ofiarą gwałtu, musisz walczyć o lekarza, który może, ale nie musi, tobie pomóc" - podkreśla w swoim stanowisku International Planned Parenthood Federation. "Nowe polskie prawo uchwalone przez szowinistyczne władze pozwala lekarzom na nadużycia, którzy mogą czuć, że mają na podstawie własnych przekonań moralnych prawo decydować o życiu seksualnym kobiet" - zaznacza IPPF.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł twierdzi, że ustawodawstwo jest konieczne, gdyż hormonalne środki antykoncepcyjne mogą być nadużywane, a ich stosowanie może mieć szkodliwe skutki. "Ale w 2014 roku Komitet ds. Produktów Leczniczych Europejskiej Agencji Leków poinformował, że ellaOne, najczęście stosowana w polsce "pigułka dzień po", może być stosowana bezpiecznie i skutecznie bez wymogu recepty" - pisze Guardian.

Gazeta cytuje też Draginję Nadażdin z Amnesty International Polska. - Uważamy, że to kolejny cios w prawa kobiet. Będzie on miał wpływ na nastolatków i tych, którzy mieszkają na odległych obszarach wiejskich, a szczególnie katastrofalny wpływ będzie miał na ofiary gwałtów - powiedziała szefowa polskiego oddziału AI.

Źródło: Guardian
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA