fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Konsalnet wylatuje z Okęcia

Fotorzepa/Ryszard Waniek
Minister infrastruktury miał rozważać dymisję Michała Kaczmarzyka, dyrektora naczelnego Państwowych Portów Lotniczych i Lotniska Chopina. Na razie szef lotniska rozwiązał umowę z firmą ochroniarską Konsalnet.

Powodem możliwego odwołania szefa PPL wg Radia Zet miały być wyniki kontroli, jakie zostały przeprowadzone w warszawskim porcie. Z nieoficjalnych informacji rozgłośni wynikało, że kontrolerom udało się przemycić przez system kontroli bezpieczeństwa na warszawskim lotnisku atrapy broni, a ponadto na teren portu wjechała ciężarówka bez odpowiedniej przepustki. Umowa z PPL z Konsalnetem została podpisana 16 lutego 2015 roku i miała obowiązywać przez 3 lata. Poprzednia została podpisana w 2013 roku.

Na pytanie „Rzeczpospolitej” o możliwość odwołania szefa PPL i zmiany firmy zarządzającej kontrolą bezpieczeństwa Biuro Prasowe Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa odpowiedziało: „Resort Infrastruktury i Budownictwa zna wyniki kontroli, przeprowadzonej przez Urząd Lotnictwa Cywilnego w Porcie Lotniczym im. Chopina w Warszawie. Stosowne działania zostały podjęte natychmiast po wykryciu nieprawidłowości. Wydane zostało także zalecenie natychmiastowej poprawy zabezpieczeń stosowanych na lotnisku.

- Aby w przyszłości nie powtarzały się sytuacje, że firmy zewnętrzne będą wykonywały zadania związane z ochroną lotnisk, zostaną przeprowadzone zmiany w prawie lotniczym. Będziemy dążyć, by służby ochrony lotniska były organizowane przez właścicieli portów lotniczych. Rozważamy również stworzenie Służby Ochrony Lotnisk - powiedział minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk.

Prowadzone prace legislacyjne w obszarze prawa lotniczego wykluczą kontrolowanie lotnisk przez firmy zewnętrzne. Obecnie zarządzający lotniskiem ma możliwość wyboru, w jaki sposób będzie realizował ustawowy obowiązek wykonywania kontroli bezpieczeństwa.

Dyrektor PPL wypowiedział również umowę z firmą Konsalnet Holding S. A., którą Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, zarządzające lotniskiem Chopina, zawarło na wykonywanie kontroli bezpieczeństwa.

Ostatni audyt, przeprowadzony w grudniu 2015 r. przez ULC, nie wykazał nieprawidłowości. Jednocześnie, zgodnie z planem nadzoru Komisji Europejskiej, przeprowadzane są inspekcje, a ostatnia ocena była satysfakcjonująca.

(..)ULC w 2015 r. kilkukrotnie prowadził działania kontrolne, zgodnie z obowiązującym prawem, w Porcie Lotniczym im. F. Chopina w Warszawie, związane z wykonywaniem tzw. „testów ochrony”, polegających na próbach wnoszenia do stref zastrzeżonych portu przedmiotów niebezpiecznych w postaci atrap urządzeń wybuchowych oraz przedmiotów o ostrych zakończeniach. Wykonywano również testy sprawdzające poziom kontroli dostępu do stref zastrzeżonych, polegające na próbach wejścia do tych stref na podstawie niewłaściwych, bądź przeterminowanych dokumentów. Ostatnia kontrola Urzędu Lotnictwa Cywilnego odbyła się w grudniu 2015 r.. Podczas kontroli nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości” - czytamy w przysłanej „Rzeczpospolitej odpowiedzi resortu zarządzającego PPL.

Dla pasażerów kontrola na lotnisku im. Chopina wydaje się jedną z najdokładniejszych i najbardziej dociekliwych w porównaniu z innymi lotniskami nie tylko w Europie. Nie ma szans na przewiezienie płynów w opakowaniach o pojemności większej, niż 100 mililitrów, które są natychmiast odbierane podróżnym, mimo protestów, że na innych lotniskach nie było z tym problemów. To także jeden z niewielu lotnisk na świecie, na którym podczas kontroli trzeba wyjmować nie tylko laptop, ale i przewody, zasilacze, a zdejmowanie obuwia innego niż klapki jest zawsze obowiązkowe. Znacznie częstsza, niż w innych portach jest także kontrola osobista oraz sprawdzanie laptopów specjalnymi urządzeniami. Nie ma także systemu wydzielenia specjalnego korytarza kontrolnego dla „zaufanych” pasażerów, tak jak jest to np w bardzo rygorystycznej kontroli w Stanach Zjednoczonych (TSA Approved).

Michał Kaczmarzyk jest dyrektorem naczelnym PPL i Lotniska im. Chopina od 7 lutego 2014 roku. Podczas swojej kadencji zrestrukturyzował system zatrudnienia i płac powodując protesty strony społecznej. Podczas jego kadencji PPL odszedł od 36-miesięcznych odpraw dla pracowników, którzy odchodzą po przepracowaniu w firmie 10 lat, a z firmy odeszło ponad 700 osób z 2100 zatrudnionych za jego poprzednika. Wielu z nich chciało potem wrócić do pracy w PPL.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA